07/06/2026
690 680 960

Wojsko zajmie się pobieraniem próbek do badań na obecność koronawirusa. Punkt w Chełmie już przejęty

Na odprawie Ministra Obrony Narodowej z dowódcami Wojska Polskiego i kadrą kierowniczą resortu zapadła decyzja o zaangażowaniu wojska w pobieranie próbek do badań na obecność koronawirusa. Do końca tygodnia armia ma przejąć ok. stu tego typu punktów.

Część z funkcjonujących na terenie całego kraju punktów, w których pobierane są próbki do badań na obecność koronawirusa, zostanie przejętych przez armię. Wszystkie czynności przeprowadzane w nich mają być przez żołnierzy. Ma to na celu odciążenie personelu medycznego, który dzięki temu będzie mógł mocniej skupić się na pomocy pacjentom.

Jak wyjaśniał w środę szef Ministerstwa Obrony Narodowej Mariusz Błaszczak, do końca tygodnia Wojsko Polskie ma przejąć co najmniej sto tego typu punktów. Na dzień dzisiejszy w całym kraju żołnierze obsługują już 28 takich miejsc, w naszym regionie jest to m.in. Chełm. Działają też 53 mobilne zespoły wymazowe.

Jak wyjaśniają przedstawiciele resortu, już teraz każdego dnia w walkę z koronawirusem zaangażowanych jest kilka tysięcy żołnierzy. Głównie są to zespoły terytorialsów, które m.in. pomagają osobom starszym. Wojsko wspólnie z policją monitoruje też przestrzeganie kwarantanny czy też prowadzi działania mające na celu dezynfekcję miejsc szczególnie narażonych na zakażenia, m. in. domów pomocy społecznej.

(fot. MON)

20 komentarzy

  1. Ocena: 0

    Musieliby mnie związać żeby mi pobrać próbkę.

    • Dlatego trochę poczekają i wtedy na spokojnie pobiorą od ciebie próbkę – przymiar do trumny. Gwarantuję ci że nie będziesz wtedy protestować.

  2. O to się zacznie teraz pandemia. Więcej wymazów to więcej zakażonych. Mordowanie Polaków wymagających zabiegów medycznych będzie trwało w najlepsze. Mam nadzieje że za te masowe morderstwa jakie są dokonywane ktoś zapłaci.

  3. O trzeba zwiewać w las

  4. Myślałam że tylko w filmach tak bywa, zaczyna się zabawa, a naprawdę chorzy ludzie nie mają pomocy.

  5. Po co te testy. Nie lepiej uznać że każdy jest chory? Kasa w błoto

    • Zapytaj eksperta mario, on wie wszystko. Zna sie nie nie tylko na tresowaniu psów.

      • Nie ośmieszaj się jeszcze bardziej. Ludzie przez brak opieki lekarskiej będą masowo umierać. Przestań bredzić. Nie widzisz co się dzieje czy zaklinasz rzeczywistość ?

  6. Przede wszystkim nie szkodzić….

  7. Prasa holenderska rozpisuje się o bardzo dużym błędzie tych testów.
    Do 94% jest błędnie pozytywnych a tu robią ile się da a my za to płacimy i płacić będą kolejne pokolenia.
    W 2010 nikt nie robił testów na grypę a mutacja była o wiele gorsza od covid.
    Świńska grypa miała być taka groźna i jakoś rozeszło się po kościach.
    Niech dadzą spokój z robieniem tych testów. To prowadzi tylko do całkowitej zapaści społecznej i gospodarczej.
    Zachorowań na covid tym nie zmniejszą.

  8. Ocena: 0

    Dawaj wymaz bo ci lep rozpi3rdole

  9. COVIDOWY interes kwitnie i wilk syty i owca martwa

  10. Ocena: 0

    Metodą rekomendowaną do diagnostyki COVID-19 jest RT-PCR, który umożliwia wykrycie materiału genetycznego wirusa SARS-CoV-2 w wymazie pobranym z nosogardzieli. Z najnowszych badań przeprowadzonych przez naukowców z Johns Hopkins Medicine wynika, że testy RT-PCR na obecność koronawirusa SARS-CoV-2 w co najmniej 20% przypadków dają wyniki fałszywie ujemne. Wszystko wskazuje na to, że w dużym stopniu ma na to wpływ czas wykonania testu.
    Aby oszacować odsetek wyników fałszywie ujemnych, naukowcy przeanalizowali wyniki badań wykonanych metodą RT-PCR z 1330 próbek pobranych z górnych dróg oddechowych. W tej grupie znalazły się zarówno próbki pacjentów hospitalizowanych, jak i tych, którzy przechodzą infekcję w domu.
    Analiza wykazała, że na prawdopodobieństwo uzyskania wyniku fałszywie ujemnego miał wpływ moment pobrania wymazu (czas, jaki upłynął od kontaktu z wirusem). Z badania wynika, że w 1. dniu po ekspozycji na wirusa prawdopodobieństwo wyniku fałszywie ujemnego wyniosło 100%, w 4. dniu zmniejszyło się do 67%, do 8. dnia spadło do 20%, a następnie znów zaczęło rosnąć. Szacuje się, że po upływie około 3 tygodni od kontaktu z nowym koronawirusem prawdopodobieństwo fałszywie ujemnego wyniku osiąga 66%.
    W ocenie naukowców z Johns Hopkins Medicine wirusa nie da się wykryć za pomocą testów RT-PCR w pierwszych dniach po zakażeniu. W związku z tym zalecają oni, aby nie rezygnować ze stosowania środków ochrony osobistej w oparciu o wyniki uzyskane w tym czasie. Optymalny czas na wykonanie badania w kierunku SARS-CoV-2 to, jak się przypuszcza, 8 dni po ekspozycji, co odpowiada około 3 dniom od chwili wystąpienia pierwszych objawów. Ryzyko uzyskania wyniku fałszywie ujemnego jest wtedy najniższe, choć wciąż wynosi 1 na 5. Naukowcy podejrzewają, że tak wysoki odsetek fałszywie ujemnych wyników, poza błędami związanymi z techniką wykonywania badania, ma związek z różnicami w ilości materiału genetycznego wirusa w próbkach oraz różnicami w technikach pobierania próbek.