Właściciel psów, które zagryzły rowerzystę, wnioskował o uchylenie wyroku. Sąd uznał, że mężczyzna ma trafić do więzienia
18:10 27-09-2025 | Autor: redakcja
Sąd Najwyższy wydał orzeczenie w sprawie Jerzego B. Chodzi o właściciela psów, które rzuciły się na rowerzystę, po czym został on przez nie zagryziony. Zdarzenie miało miejsce w lipcu 2022 roku w miejscowości Skarbiciesz w powiecie lubartowskim. Mężczyzna został oskarżony o bezpośrednie narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Prokuratura wskazała, że mężczyzna nie dopilnował dwóch owczarków belgijskich poprzez niezastosowanie odpowiednich zabezpieczeń, uniemożliwiających wydostanie się im poza teren nieruchomości. Do tego dochodzi brak działań zmierzających do zażegnania niebezpieczeństwa, a więc poszukiwania psów. Skutkiem tego była zaś śmierć 48-letniego mieszkańca Składowa – Mariusza K.
Podczas śledztwa mężczyzna przyznał się do winy, złożył też wyjaśnienia. Tłumaczył, że kupił owczarki dziewięć miesięcy przed zdarzeniem, aby pilnowały posiadanej przez niego działki w miejscowości Krępa, gdzie przechowywał maszyny rolnicze. Zapewniał, iż zwierzęta samodzielnie wydostały się z posesji, po czym oddaliły się w nieznanym kierunku. Miał też podejmować próby ich odnalezienia, jednak nie przyniosły one skutku.
Proces przed Sądem Rejonowym w Lubartowie rozpoczął się w marcu 2023 roku. Już na samym początku Jerzy B. zakomunikował, iż chce zmienić swoje zeznania. Przede wszystkim nie przyznał się do zarzucanego mu czynu wskazując, że nie wie, czy to jego psy zagryzły Mariusza K. Kiedy sędzia wskazała, że w treści żołądkowej jednego z psów znaleziono DNA ofiary wytłumaczył ten fakt tym, iż psy mogły „polizać” Mariusza K. już po jego śmierci. Dodał, że jego psy nie były agresywne, nigdy nikogo nie atakowały, do tego były przyjazne wobec ludzi, więc to jakaś inna zwierzyna musiała zagryźć 48-latka.
Sędzia nie dał jednak wiary oskarżonemu wskazując, że materiał dowodowy nie pozostawia żadnych wątpliwości. Chodzi o to, iż mężczyzna nie sprostał obowiązkowi opieki nad psami. Wbrew zapewnieniom, zwierzęta przejawiały zachowania agresywne wobec ludzi, a ogrodzenie posesji znajdowało się w takim stanie, iż psy mogły wydostawać się na zewnątrz. W związku z tym w czerwcu ub. roku Jerzy B. został skazany na karę trzech lat bezwzględnego pozbawienia wolności.
Adwokat mężczyzny nie zgodził się z orzeczeniem i zaskarżył wyrok. W uzasadnieniu wskazał m.in. że jest szereg przesłanek, co do niewinności jego klienta. Przede wszystkim nie zgadzał się z tym, że to psy Jerzego B. zagryzły 48-latka, gdyż równie dobrze mogły tego dokonać inne zwierzęta, a psy ugryźć już nieżywego człowieka. Zwłaszcza, że jak zaznacza, nie wykazywały one żadnej agresji. Dlatego też domagał się uniewinnienia, ewentualnie wydania decyzji o warunkowym zawieszeniu kary, bądź też jej zamianie na dozór elektroniczny.
W lutym Sąd Okręgowy ogłosił, że postepowanie zostało przeprowadzone prawidłowo, dlatego też wyrok zostaje utrzymany w mocy. Sędzia Ewa Bogusz-Patyra wskazała, iż materiał dowodowy w tej sprawie nie pozostawia żadnych wątpliwości co do tego, że za śmierć Mariusza K. odpowiadają należące do oskarżonego psy. Przypomniała jednocześnie poprzednie wybiegi Jerzego B. kiedy to początkowo nie chciał się przyznać, że w ogóle ma jakieś zwierzęta. Zdanie zmienił dopiero wówczas, gdy policjanci natrafili na jego posesji na świadectwa szczepienia zwierząt. Wskazała także na ogrom zaniedbań i zaniechań ze strony mężczyzny.
Tym razem wyrok był prawomocny, jednak Jerzy B. postanowił powalczyć o kasację wyroku w Sądzie Najwyższym. Ten po zapoznaniu się z aktami sprawy wskazał, że materiał dowodowy jest bezsprzeczny. Ostatecznie wniosek mężczyzny uznano za bezzasadny. Oznacza to, że Jerzy B. ma się stawić do zakładu karnego, aby odbyć karę trzech lat pozbawienia wolności.
Powinni dawać taki wyrok każdemu psiarzowi, który pozwala na spacerze chodzić swojemu pupilowi bez smyczy i bez kagańca, albo rozwija smycz na maksymalną długość. Wasz tofik czy burek ma siłę ścisku szczęk pozwalającą na oderwania mięsa od kości. Warto dla jego wygody ryzykować odsiadką?
Na rasy niebezpieczne powinny być badania i pozwolenie, a nie hulaj dusza…
W zeszłym tygodniu widziałem babę z dzieckiem w wózku i przywiązanym do wózka średniej wielkości burkiem.
J. Piszesz jak J23, rzeczywiście to sensacja co widziałeś.
Bezszczelny typ, zostawiał psy na kilka dni same, a dziura pod bramą miała ze 20 centymetrów wysokości. Powinien jeszcze zapłacić z milion złotych rodzinie.
3 lata…? Absurdalny wyrok..🤦
Człowiek nie żyje. A gdy by to było dziecko?
Ten gość powinien dostać minimum 10 lat pozbawienia wolności..
Pogryzionemu już nikt życia nie zwróci. Kata 10 lat to minimum.
Zagryzionemu
Dziecko też człowiek Kaźmirz.
„A gdyby tu było nagle przedszkole w przyszłości i wasz synek mały tędy przechodził w przyszłości, którego jeszcze nie macie, więc nie mówcie mi, że matka siedzi z tyłu…”
Pozdro dla kumatych.
Za te bezczelne krętactwa powinien dostać jeszcze drugie tyle.
Za mało dostał. 3 lata za śmierć. Jestem ciekawe co ile dni te psy były karmione że zaatakowały człowieka i go zjadły?
Nieregularnie. Pilnowały niezamieszkałej działki z domem.
Powinno być też prawo pozwalające na bezpośrednie odparcia ataku niekontrolowanego zwierzęcia na człowieka włącznie z użyciem legalnie posiadanej broni palnej. Właściciel zwierza w takiej sytuacji powinien być dodatkowo pociągnięty do odpowiedzialności cywilnej oraz karnej oraz pokryć ewentualne koszty postępowania.
Gdyby ofiara psiej agresji miała czym się obronić, to pewnie by się skutecznie obroniła. Skoro prawo pozwala na takie odpieranie dokonanego przez człowieka, bezpośredniego, bezprawnego zamachu na dobro chronione prawem, np. życie i zdrowie (obrona konieczna), to tym bardziej nie ma przeszkód, żeby się bronić przed atakiem zwierzęcia.
Na razie w kajdankach doprowadzono faceta, który wyprowadzał dwa swoje psy na spacer i siekierą potraktował amstaffa sąsiadów, który wcześniej już kilkukrotnie atakował jego psy i zrobił kolejny raz to samo.
Mój ostatni pies dwa razy kogoś ugryzł, na ponad 15 lat swojego życia.
W obydwu wypadkach gości mocno wstawionych, którzy chcieli „tylko pogłaskać”, nie pytając się wcześniej o to.
Skarg nie było.
A jak strzelając do psa, zabijesz postronnego człowieka, to powiesz, że wina właściciela psa? XD
Przecież jest. Mówi o tym wyraźnie prawo użycia broni: w celu odparcia bezprawnego ataku na życie własne lub innej osoby. Inna sprawą jest to, że każdy sąd interpretuje to inaczej. Tu jest problem, brak jednej wykładni dla wszystkich sądów.
Obym się mylił, ale boję się, ze po wejściu w życie tzw. ustawy łańcuchowej takich przypadków może być więcej…
Niedługo nawet psa nie będzie można trzymać na podwórku, a buda będzie karalna, tylko będzie obowiązek trzymamia psa w domu/ mieszkaniu z obowiązkiem legowiska na kanapie. Dasz lewakowi palec to całą rękę ci weźmie. Rewolucja jak to mówią idzie dalej
no i dobrze idiocie
Wyginam śmiało ciało, wyginam śmiało ciało, 3 lata mało!!!!
Dziki kraj. Facetowi, który siekierą załatwił pitbulla, który notorycznie biegał poza posesją i atakowal ludzi i psy grozi więzienie! Facet zwracał uwagę właścicielowi kundla. I nic! Może uratował jakiemuś dziecku życie, działał też w obronie własnej jak wyskoczył pitbull do jego ratlerka. Dziki kraj.