Wieczorem na ambonie dostrzegli mężczyznę z długą bronią. Kłusownik wpadł na gorącym uczynku
10:44 02-10-2022 | Autor: redakcja
Każdego dnia strażnicy Państwowej Straży Łowieckiej w Lublinie przemierzają tereny naszego regionu zajmując się ochroną dzikiej zwierzyny. Ich głównym zadaniem jest zwalczanie kłusownictwa, zajmują się też m.in. zwalczaniem przestępstw i wykroczeń w zakresie łowiectwa, czy też kontrolą legalności skupu i obrotu zwierzyną.
W piątek strażnicy postanowili skontrolować m.in. lasy i ich okolice w pobliżu Lublina. Prowadząc rutynowy wieczorny patrol w miejscowości Strzeszkowice zauważyli ambonę myśliwską, której w tym miejscu nie powinno być. Jak się okazało, znajdował się na niej mężczyzna z długą bronią.
– Strażnicy zatrzymali mieszkańca Lublina posługującego się bronią długą bez zezwolenia i usiłującego kłusować na zwierzynę łowną z nielegalnej, czyli wzniesionej bez zgody zarządu koła łowieckiego ambony – wyjaśnia Jarosław Kieraga, Komendant Wojewódzki Państwowej Straży Łowieckiej w Lublinie.
O wszystkim powiadomiona została policja. Teraz sprawą zajmują się funkcjonariusze. Zatrzymanemu mężczyźnie, za usiłowanie kłusownictwa, grozi do 5 lat pozbawienia wolności.

(fot. PSŁ)
Szkoda, że się nie przebrali za zające…
Niezły sprzęt posiadał.Do 8 lat dodatkowo za posiadanie nielegalnej broni.
Przynajmniej nie strzela do dzieci w szkolnym sadzie, jak ten były, policjantco za jabłko zastrzelił dzieciaka, a ukarali go jak za klusownictwo. Nawyki wyniósł z pracy, najpierw strzela, później patrzy co to było, człowiek? Ufff, na szczęście to nie polskie dziecko, zamiecie się to pod dywan, jak śmiecie………
w samo sedno
Lepiej bym tego nie ujął. Wstyd dla sądu za taki wyrok dla bandyty.
Każdy w lesie z bronią to kłusol.
łącznie z twoja staro
… nic mu nie zrobią … polował na niewierną żonę i jej gacha
A jak by to było polskie dziecko w tym sadzie na jabłkach,to też nic by nie było,bo jak się ma znajomości to można wszystko
Dokładnie. Regulaminy, ustawy itp itd, to nie dla nich, tzn. nie kazdego obowiązują. Można inaczej.
Pewnie jakiś z nadzwyczajnej kasty.
To czyli jest właściciel dzikiej zwierzyny jeżeli wyskoczy taka sarna w miejscu gdzie nie ma znaku informującego o dzikiej zwierzynie to powinni płacić odszkodowania ostatnio czytałem że chłop zapłacił mandat za to że koń uciekł i spowodował kolizję to dlaczego oni nie po czuwają się do odpowiedzialność
To nie kon to cielę,czyli dziecko krowy uciekło chłopu z obory i wybiegło pod wielką ciężarówkę i ten tir lekko uderzył to cielę i chyba zdarło farbę że zderzaka tira i policja przyjechała i ukarała mandatem karnym rolnika ,że cielę wybiegło poza posesję na drogę, szczęście że cielę zdrowe,to się chociaż mandat wróci z nawiązką,jeśli mandat wyniósł że dwie stówy
Na wsi kiedyś zdarzały się znaki ostrzegawcze trójkątne z narysowana krowa ,ale teraz to już chyba nie ma takich znaków, leśnicy to się że wszystkiego wytłumaczą,a największy ubaw to mają jak przychodzi do nich chłop i prosi o pomoc,bo dziki na czterech nogach wyrządziły mu szkodę, wtedy dopiero leśnicy pokazują całe spektrum wytłumaczeń, że to nie ich wina