07/06/2026
690 680 960

W Polsce brakuje kierowców ciężarówek. Jest nadzieja w edukacji i pracownikach z Azji

Na polskim rynku pracy brakuje aż 150 tys. zawodowych kierowców ciężarówek i autobusów. Przyczyną tej luki jest słabe zainteresowanie młodych Polaków pracą w zawodzie kierowcy oraz – spowodowany wojną – brak pracowników z Ukrainy.

Ratunkiem dla polskiej branży transportowej byłoby uproszczenie i przyspieszenie procedur zatrudniania kierowców z zagranicy, głównie z Azji, oraz działania edukacyjne i promocyjne wśród młodzieży – zgodzili się uczestnicy debaty w Centrum Prasowym PAP

– Bardzo dobre dane z rynku pracy wskazują, że stopa bezrobocia w Polsce wynosi obecnie 2,6 proc. i jest najniższa od 30 lat. To oznacza jednak duże trudności z pozyskiwaniem pracowników w niektórych zawodach, jak np. kierowców ciężarówek czy autobusów – przyznał Stanisław Szwed, wiceminister rodziny i polityki społecznej.

Podkreślił, że sytuację w branży utrudnia wojna w Ukrainie, bo to właśnie zatrudnianiem ukraińskich pracowników posiłkowały się w ostatnich latach firmy transportowe.

Wiceminister dodał, że na rynek pracy kierowców miał wpływ także tzw. pakiet mobilności, czyli nowe regulacje prawne w całej Unii Europejskiej, których celem była poprawa warunków pracy, wynagrodzeń i ochrony socjalnej kierowców. Te zmiany oznaczają jednocześnie dużo wyższe koszty pracy dla firm transportowych.

Andrzej Bogdanowicz, dyrektor generalny Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Transportu Drogowego, podkreślał, że przyczyną dużej luki kadrowej jest to, że kilka pokoleń młodych osób w Polsce nie miało możliwości, aby szkolić się w zawodzie kierowca-mechanik.

– Tak było przez ostatnie 30 lat. W efekcie nawet przy zmianie systemu edukacji zawodowej trzeba będzie kolejnych kilkunastu lat, żeby tę lukę zasypać – dodał Andrzej Bogdanowicz.

Według niego wejście do zawodu nowych pracowników jest też obecnie utrudnione wskutek reformy szkolenia kierowców zawodowych.

– Przeniesienie egzaminów do Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego (WORD) spowodowało obniżenie zdawalności. Według danych z Warszawy odsetek osób zdających egzaminy na zawodowego kierowcę spadł w wyniku tej zmiany z 98 proc. do 73 proc. – mówił Andrzej Bogdanowicz.

Jego zdaniem jest to „tragedia dla tych 25 proc. osób, których wejście do zawodu się opóźnia, ale też problem dla firm transportowych, które muszą sięgać po pracowników coraz dalej za granicę”.

Maciej Wroński, prezes związku pracodawców Transport i Logistyka Polska, wskazywał, że rynek pracy w branży transportowej sprzyja kierowcom: obecnie są oni w stanie znaleźć pracę w zawodzie praktycznie w ciągu zaledwie jednego dnia.

Oznacza to jednak problem z utrzymaniem i zwiększaniem zatrudnienia przez firmy.

– O skali problemu świadczy to, że przy optymalnym współczynniku zatrudnienia wynoszącym 1,5 etatu kierowcy na jeden pojazd, nawet duże firmy – oferujące stosunkowo lepsze warunki pracy – oscylują przy współczynniku 1,1 kierowcy na pojazd, a w przypadku mniejszych przedsiębiorstw ten wskaźnik wynosi 0,9 kierowcy na jeden pojazd – mówił Maciej Wroński.

Uczestnicy debaty o rynku pracy w branży transportowej zgadzali się, że mimo znakomitych ośrodków szkolących kierowców w Polsce, wielu młodych ludzi nie chce do tego zawodu iść, bo obawiają się, że jest to ciężka praca, porównywalna z pracą w przemyśle czy budownictwie.

Piotr Gąska, dyrektor rynku transportu ciężkiego w PKO Leasing, podsuwał pomysł, że Polska mogłaby wprowadzać system pracy zmniejszający obciążenie kierowców. Według niego inne kraje Unii Europejskiej, jak na przykład Hiszpania, już tego rodzaju rozwiązania wprowadzają, i w efekcie kierowca nie jest już tam angażowany do załadunku i wyładunku towarów.

– Jeżeli nie wesprzemy branży transportowej na poziomie decyzji centralnych, to będziemy świadkami dalszego odwrotu od tego zawodu, a już teraz średnia wieku zawodowego kierowcy to 60 lat – alarmował Piotr Gąska.

Stanisław Rosół, dyrektor sprzedaży w Continental Opony Polska wskazywał, że problem ze znalezieniem pracowników dotyczy też stacji obsługi samochodów.

– Jest to praca wymagająca siły fizycznej, bo chociażby sama opona do samochodu ciężarowego waży 60 kg – podkreślał Stanisław Rosół.

Według niego rozwiązaniem przyciągającym kierowców do zawodu powinno być promowanie najbardziej atrakcyjnych cech tej pracy, chociażby takich jak możliwość prowadzenia coraz bardziej komfortowych, doskonale wyposażonych i nowoczesnych pojazdów. Jako przykład ułatwiających pracę rozwiązań technologicznych wskazywał możliwość sprawdzania przez kierowców ciśnienia w oponach przy pomocy aplikacji mobilnej.

Aby zwiększać zainteresowanie pracą kierowcy oraz wspierać swoich klientów z branży transportowej, PKO Leasing i Continental Opony aktywnie zaangażowały się w zainicjowaną przez Volvo Polska akcję „Profesjonalny Kierowca”, której celem jest wyszukanie i ponowne przeszkolenie osób posiadających prawo jazdy na samochody ciężarowe („od C do E”), ale niepracujących aktualnie w zawodzie.

– W bieżącym roku zainteresowanie akcją było rekordowe, a w efekcie udało się przeszkolić ponad 300 kierowców ciężarówek – podkreślał Piotr Gąska.

O tym, jak ważne jest profesjonalne szkolenie kierowców, przekonywał Michał Mostowski, zastępca Głównego Inspektora Transportu Drogowego.

– To odpowiedzialna i ciężka praca, ponieważ prowadzenie 40-tonowej ciężarówki wymaga wiedzy, opanowania i umiejętności przewidywalności sytuacji drogowej – mówił Michał Mostowski.

Wskazywał, że unijny pakiet mobilności polepszył warunki pracy i możliwości odpoczynku kierowców. Przypomniał jednocześnie, że wkrótce wprowadzane będą kolejne nowe wymogi, np. kontrolą inspektorów będą objęte pojazdy o ładowności 2,5-3,5 tony, a w najbliższych latach kontrola czasu pracy kierowców obejmie ostatnie 56 dni, a nie 28, jak do obecnie.

Oprócz dążenia do poprawy warunków pracy kierowców rząd chce również pobudzać zainteresowanie zawodem wśród młodzieży poprzez zmiany w systemie edukacji i powrót do szkolnictwa branżowego.

Wiceminister rodziny i polityki społecznej Stanisław Szwed wskazywał też na potrzebę współpracy między pracodawcami a stroną społeczną, czyli m.in. ze związkami zawodowymi.

– Wszystkie akcje, które promują zawód, są bardzo potrzebne – apelował Stanisław Szwed.

Według niego informacja na temat możliwości i zalet pracy w zawodzie kierowcy i innych zawodach technicznych powinna być udostępniana już na poziomie szkół średnich i podstawowych. W działania promocyjne angażowane są też powiatowe urzędy pracy, które współpracują ze szkołami.

Ponieważ jednak nabór do szkół branżowych i napływ nowych kierowców jest za mały w stosunku do oczekiwań rynku, to branża transportowa widzi szansę dla siebie w rekrutacji pracowników z zagranicy.

Szef związku pracodawców Transport i Logistyka Polska Maciej Wroński wskazywał, że branża oczekuje od administracji państwowej doskonalenia i przyspieszania procedur w zakresie zezwoleń na pracę, zezwoleń na pobyt w Polsce oraz potwierdzania kwalifikacji zawodowych. Jako największą barierę wymienił długie oczekiwanie na wizę dla pracowników. Jako przykład podał Filipiny, gdzie na rozmowę z polskim konsulem trzeba czekać około pół roku.

Dyrektor Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Transportu Drogowego Andrzej Bogdanowicz zgadzał się, że problem wizowy jest istotną przeszkodą w szybkim pozyskiwaniu pracowników z Azji. Jednak innym zjawiskiem jest też fakt, że ci kierowcy po kilku czy kilkunastu miesiącach pracy w Polsce albo wracają do swojej ojczyzny, albo szukają pracy w innych krajach europejskich.

– Kluczowe jest skrócenie elektronicznej ścieżki załatwiania spraw zatrudniania i szkolenia cudzoziemców, aby czas wchodzenia do zawodu nie trwał 8 miesięcy. Musimy optymalnie wykorzystywać czas i nie tracić pracowników z zagranicy – mówił Andrzej Bogdanowicz.

Stanisław Rosół dodał, że kierowcy z Azji i innych rejonów świata to dla polskich firm nie tylko szansa, ale i wyzwanie – nie tylko ze względów administracyjno-prawnych, ale również z uwagi na różnice kulturowe czy barierę językową.

Szukając innych pomysłów na utrzymanie zatrudnienia, uczestnicy debaty zachęcali przedsiębiorców do rozwijania kompetencji miękkich w stosunku do swoich pracowników.

– Menadżerowie firm transportowych muszą coraz częściej kierować się zasadą elastyczności oraz empatią. Powinni aktywnie dbać o przewidywalne warunki pracy i o to, żeby pracownik nie chciał z tej pracy odchodzić – mówił Maciej Wroński.

Jednak przewidywalność jest istotna nie tylko dla pracowników, ale też dla przedsiębiorców, na co zwrócił uwagę dyrektor generalny Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Transportu Drogowego Andrzej Bogdanowicz.

– Ponieważ sytuacja międzynarodowa jest niepewna, to zadbajmy przynajmniej o przewidywalność przepisów i warunków działania przedsiębiorców w warunkach krajowych – apelował.

Według niego nie można dopuszczać do takich przypadków, że nowe przepisy powodują półroczną przerwę w wydawaniu zaświadczeń potwierdzających kwalifikacje zawodowe kierowców.

– Już w przyszłym roku ma być wprowadzona nowa generacja tachografów, a tymczasem nadal dla firm harmonogram zmian jest wielką niewiadomą. Brak możliwości przygotowania się do zmian przepisów uderza w przedsiębiorców – wskazywał Andrzej Bogdanowicz.

O zrozumieniu sytuacji biznesu ze strony rządu przekonywał Stanisław Szwed. Wiceminister rodziny i polityki społecznej wskazywał, że już obecnie pracownicy z Ukrainy, Gruzji, Mołdawii i Armenii, mogą korzystać z przyspieszonej ścieżki podejmowania pracy w Polsce. Wprowadzono dłuższy okres zezwoleń na pracę. Ponadto przygotowywana jest przez rząd nowa ustawa o zatrudnianiu cudzoziemców, która ma generalnie ułatwić sprowadzanie do Polski pracowników z zagranicy.

– Jesteśmy za ułatwieniami i za sprawiedliwym systemem – zapewnił uczestników debaty wiceminister Stanisław Szwed.

Debata branżowa pod hasłem „Rynek pracy kierowców w Polsce” odbyła się w Centrum Prasowym PAP w Warszawie 24 listopada 2022 roku.

(fot. pixabay.com\źródło informacji: PAP MediaRoom)

38 komentarzy

  1. Problemem są olbrzymie represje jakim poddawani są kierowcy. Nie dziwi że nikt nie chce pracować.

    • To zgłoś do onz, łuni i giertycha. Wymagania a nie represje dzbanie.

      • I przez takie podejście właśnie mamy krysys związany z brakiem kierowców. Właśnie przez to.

        • Masz rację ale w kraju jest bieda i ktoś musi socjal sponsorować, najłatwiej wyciągać pieniądze od kierowców. Swego czasu zjeździłem pół Europy tej zachodniej i muszę stwierdzić, że Polscy kierowcy jeżdżą najostrożniej.

  2. Ocena: 0

    Niech ogłoszą amnestię dla tych co za byle „gie” wyrzucili z pracy i będzie nadmiar kierowców.

  3. … mądrzy ludzie że nie chcą … kierowca zawodowy to ostatni gatunek człowieka , taki trędowaty … kto jeździł ten wie jak są traktowani , jak wyglądają toalety dla szoferów , wszędzie zakaz wstępu , bo szofer to brudas i złodziej … byle cieć ci rozkazuje , wszyscy tylko kontrolują i karzą … szef dziadtransu ( taki wąsaty marian ) płaci najniższy zus a diety z delegacji są jako wypłata stąd te wysokie niby zarobki … jak policzysz godziny spędzone w kabinie to wyjdzie 10zł/godz … pracujesz jako szofer , ładowacz , księgowy , mechanik , stróż i za wszystko odpowiadasz … z przodu policja , itd , celny , straż graniczna a z tyłu zawsze prokurator … czołem szerokości

  4. Będzie jeszcze większy Sajgon na drogach 🙁

  5. Dziadek ze "slamsowa" (nie mylić z dziadem)
    Ocena: 0

    Jako kierowca zawodowy pracowałem ponad 3o lat, „jak na szpilkach” doczekałem się emerytury.
    A teraz jakby mi dawano podwójną moją emeryturę na tydzień, nie na miesiąc, to nie chciałbym pod taką presją pracować.

  6. Kat C to teraz jakieś 3-4 tysiące do tego jeszcze kwalifikacja wstępna i kurs na przewóz rzeczy to około 10 tys zł wiem bo robiłem a o c+e to wogole inna bajka do tego jeszcze adr lub coś w tym stylu . NIE KAZDEGO NA TO STAC

  7. Ocena: 0

    … tylko mundurówka … wczesna emerytura i wszystko ci się należy

  8. PPTOiPPwTZiSDWPdZDPC
    Ocena: 0

    Co na to Polska Partia Taranowania Osobówek i Przekraczania Prędkości w Terenie Zabudowanym i Szybkiego Dowożenia Mrożonego Pieczywa do Zachodnich Dyskontów Pojazdem Ciężarowym?

  9. Represje to jedno a drugi ważny temat to wynagrodzenia. Zdecydowana większość firm oferuje układ umowy o pracę na najniższą krajową oraz reszta w kopercie. Na to co będzie w kopercie kierowca nie ma żadnego wpływu ani możliwości weryfikacji a w razie rozbieżności nie ma jak udowodnić nieprawidłowości.

    Jak spojrzy się w ogłoszenia dla kierowców to wygląda super, kilkanaście tysięcy miesięcznie ale jak już się zagłębić w temat to umowa na 3500 brutto a reszta wg uznania. Ktoś zna uczciwego pracodawcę, który na umowie o pracę wpisuje oferowane kilkanaście tysięcy wynagrodzenia? Dopiszcie w komentarzach.
    Zauważyć trzeba również, że kierowca w pracy jest po 13-15 godzin dziennie. Kieruje oczywiście przez 9-10. Tygodniowo daje to jakieś 69 godzin a w miesiącu jakieś 280 co przekłada się na 25-35zł/h.
    A rozliczenia za akord? Za km? Do czego do doprowadza? Kierowcy są zmuszani ekonomicznie aby naciągać przepisy ile tylko się da a w razie tragedii pseudo-pracodawca umywa ręce i o niczym nie wiedział. Aha ….
    Kierowca zasnął podczas jazdy a w lepszym przypadku tylko zbyt późno zareagował. Ciekawe dlaczego?
    Kierowca z domu do pracy (bazy) dojeżdża czasem kilka godzin. Oczywiście ten czas nie jest rejestrowany (zgodnie z przepisami powinno tak być) bo przełożony będzie „niezadowolony”. A potem wsiada do ciągnika na następne 10h i jakoś niechcący okazuje się, że spędza za kółkiem np. 15h. Długo trzeba czekać na tragedię na drodze. Tylko automatyzm nabyty ze stażem często ratuje ich przed częstszymi zdarzeniami drogowymi.
    Jazda po nocach, tryb życia nieregularny, niezdrowy z bardzo wielu powodów. Warunki sanitarne w trasie nie powalają. Prawie żaden z nich nie nocuje w hotelach tylko jak pies w budzie. Toaleta przypomina bardziej dzikie kraje niż cywilizację. Prysznic …. a co to takiego?
    Życie rodzinne ……. raczej zapomnij chyba, że wystarczająco łączy ich telefon.

    A panowie z organizacji zrzeszających transportowców mówią tylko o tym aby ułatwić zatrudnianie obcokrajowców. Oni wszystko łykną i za niewielką kasę a do tego łatwiej ich oszukać bo się na tych tematach nie znają. Nie chodzi tu o brak kierowców a raczej o brak taniej siły roboczej. To jest bolączka.

    Ten zawód naprawdę wymaga uczciwego przeorganizowania a nie szukania wytrychów.
    Polska branża transportowa zdobyła dużą część rynku europejskiego. Ale czyim kosztem.
    Powodzenia w pracach na zmianami

    • … 100% … 100% … 100% … 100% …. 100% … 100% … PRAWDA !!!!!!!!!!!!!!!!

    • Dziadek ze "slamsowa" (nie mylić z dziadem)
      Ocena: 0

      Rally, dziękuję ci, bardzo uczciwie i realnie to opisałeś…
      Problem też w tym, że ci co decydują, nie czytają 112 Lublin.

    • Dlaczego nie pójdziesz do stacjonarnej firmy? Kogo ty chcesz robić w c….? ,,Kierowca z domu do pracy (bazy) dojeżdża czasem kilka godzin.” jak w Hamburgu lub Londynie to i dłużej tylko za inne pieniążki ale o tym to cisza. 2 tyg. w robocie, tydzień lub 2 w domu i ojro (grube) na konto. Tak że tego, MOPÓW na skach i autostradach nie ma? Ale dziad bierze ryczałcik i w kałuży się myje a sika na kółka. W razie co ,,zmień pracą i weź kredyt”. Znam temat ze mną nie podyskutujesz.

  10. Najgorsza praca jaka może być.