W centrum ul. Zana nadal panuje królestwo turpizmu. Nie ma mocnych na szpetne billboardy, gdyż…są obiektami prywatnymi (zdjęcia)
09:31 18-02-2023 | Autor: redakcja
I jeśli zwyczajowo ta część miasta bywa nazywana „Lubelskim Manhattanem”, to głównej ulicy LSM-u, jaką jest ul. Tomasza Zana, z pewnością nie przynoszą chluby te szpecące otoczenie billboardy, korespondujące swym wyglądem z pojęciem turpizmu – zabiegu literackiego, polegającego na wprowadzeniu do utworu elementów brzydoty w celu wywołania szoku estetycznego.
Obydwa obiekty straszą na niewielkim skrawku zieleni z krzyżem i kwiatami, a pomiędzy biurowcami, w których znajdują się tacy lokalni potentaci, jak: PKO Bank Polski SA Oddział 4, Alior Bank – Centrum Biznesowe, PGE Obrót (BOK) (od strony południowo-zachodniej), Sąd Rejonowy Lublin-Zachód X Wydział (od północy), ZUS Oddział w Lublinie, Lubelski Urząd Skarbowy, Inwestprojekt SA (od wschodu). Firmom („Dywanoland”) czy deweloperom (apartamentowiec z”Litevski ArtResidence”) zazwyczaj zależy na pozytywnym wrażeniu, jakie ma wywoływać ich własna reklama. Ogromnie dziwi więc fakt ignorowania przez reklamodawcę zniszczeń, na które patrzą codziennie setki osób przemieszczających się wzdłuż tej jednej z centralnych ulic miasta.
– Stelaż billboardu z widniejącą na nim reklamą „Dywanolandu” posadowiony jest na działce, która nie należy do miasta, a znajduje się ona w rękach prywatnych – informuje Robert Gogola, rzecznik prasowy Straży Miejskiej. – Praktycznie więc nie możemy do niczego zmusić właściciela.
Właściciel gruntu, z którym strażnicy miejscy kontaktowali się grzecznościowo i zwracali z prośbą o poprawę wyglądu billboardów, niejednokrotnie już przyrzekał, iż przedmiotowe zniszczone reklamy zamienione zostaną na inne. Ale słowa nie dotrzymał dotychczas.
– Billboardy te nie są miejskimi nośnikami reklamowymi i nie znajdują się w pasie drogowym. Stoją na działce prywatnej – wtóruje rzecznikowi prasowemu lubelskiej SM także Monika Głazik z biura prasowego w kancelarii Prezydenta Miasta Lublin. – Samorząd gminny nie ma żadnych podstaw prawnych, by zarządzać estetyką prywatnych urządzeń i obiektów. Nie ma więc możliwości egzekwowania zmian treści czy wyglądu billboardów.
Tak więc miasto ze swymi służbami pozostaje bezradne w zderzeniu z podobną rzeczywistością.
– W przypadku podejrzenia złamania prawa – mowy nienawiści, prezentowania w przestrzeni publicznej zakazanych przepisami prawa treści – organem uprawnionym do oceny, czy doszło do przestępstwa, jest policja lub prokuratura – kontynuuje Monika Głazik. – Zaś w wypadku złego stanu technicznego danego obiektu budowlanego, organem posiadającym kompetencje do przeprowadzenia kontroli jest Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego.
A może same stelaże billboardów zostały w tych miejscach przed laty ustawione nielegalnie, czy nie są przypadkiem samowola budowlaną?
– W celu budowy bilbordu na fundamencie, inwestor jest zobowiązany uzyskać pozwolenie na budowę przedkładając odpowiednie dokumenty, w tym projekt zagospodarowania oraz projekt architektoniczno-budowlany – tłumaczy przedstawiciel lubelskiego ratusza. – Jeżeli nie było wymaganego prawem pozwolenia – właściwym organem dla ewentualnego nakazu usunięcia tych konstrukcji jest Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego. Z rejestrów Wydziału Architektury i Budownictwa wynika jednakże, iż we wskazanym obszarze miasta obejmującym działkę ewidencyjną w obrębie Osiedla LSM, w 2000 roku dokonano przewidzianego prawem budowlanym zgłoszenia zamiaru budowy reklamy. Możliwe, że jest to zgłoszenie dotyczące budowy jednej z tych reklam. Okoliczności tej nie można jednak potwierdzić ponad wszelką wątpliwość, gdyż urząd nie dysponuje już dokumentacją zgłoszenia z powodu upływu terminu jej archiwizowania.
A sama decyzja o pozwoleniu na budowę nie jest decyzją czasową, która wygasa. Jeśli więc była taka kiedykolwiek wydana, to pozostaje w mocy.
– W zaistniałej sytuacji, ustalenie zgodności wykonanych reklam z przepisami prawa, może nastąpić w drodze postępowania przeprowadzonego przez Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego – doprecyzowuje Monika Głazik z biura prasowego w kancelarii Prezydenta Miasta Lublin. – Urząd ten ma prawo do nałożenia na właściciela lub zarządcę nieruchomości w drodze decyzji obowiązku usunięcia stwierdzonych nieprawidłowości, w tym również w zakresie estetyki obiektu, o ile odbiega ona od obowiązujących standardów i powoduje oszpecenie otoczenia.
Nadzieja na sfinalizowanie sprawy szpecących otoczenie ul. Zana billboardów poprzez wyjaśnienie prawnego lub bezprawnego zlokalizowania ich w tym miejscu niknie jednak w obliczu wyjaśnień Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego.
– Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego Miasta Lublin nie prowadził postępowania administracyjnego w zakresie rzeczonych obiektów budowlanych – rozstrzyga kwestię główny specjalista Agnieszka Tatara, udzielając odpowiedzi z upoważnienia PINB. – Podkreślić w tym miejscu należy, iż organy nadzoru budowlanego podejmują swoje działania z urzędu w zakresie utrzymania obiektów budowlanych, jeżeli grożą bezpośrednio zawaleniem, mogą zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi, bezpieczeństwu mienia bądź środowiska, albo są użytkowane w sposób zagrażający życiu lub zdrowiu ludzi, bezpieczeństwu mienia lub środowisku, albo są w nieodpowiednim stanie technicznym, albo powodują swym wyglądem oszpecenie otoczenia. Koniecznym jest jednak zaznaczyć, że kwestia oszpecenia otoczenia zawsze musi być odnoszona nie do odczuć estetycznych, ale do obiektywnych przesłanek związanych z nienależytym utrzymaniem obiektu budowlanego. Dodać przy tym należy, iż obiekt budowlany znajduje się w nieodpowiednim stanie technicznym, gdy pozostaje w niezgodności z przepisami techniczno-budowlanymi – dodaje.
Jeden więc urząd (Wydział Architektury i Budownictwa) nie dysponuje już dokumentacją ewentualnego zgłoszenia, dotyczącego faktu budowy stelaży pod billboardy, z powodu upływu terminu jej archiwizowania, zaś drugi (Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego) nie ma powodów formalnych do zainteresowania się przedmiotową sprawą.
– Mając powyższe na względzie uznać przyjdzie, iż nadmienione na wstępie obiekty nie spełniają podanych wcześniej przesłanek wszczęcia stosownego postępowania administracyjnego – podsumowuje Agnieszka Tatara, główny specjalista PINB.
„Królestwo brzydoty” pozostanie więc nadal niezmiennie w tym samym miejscu, będąc jedynie w dyspozycji właściciela nieruchomości i poddając się wyłącznie jego woli. Estetyka zaś, a właściwie jej kompletny brak, nie ma tu niestety żadnego znaczenia.









(fot. tekst Leszek Mikrut)
Sterczą takie jak na zdjęciach widać, bo firmy tak się reklamujące zbankrutowały, a te, które mogłyby się tam reklamować nie chcą. Bo niby po co ?
Ale logo, jedynie słusznej firmy, ma się dobrze, nawet kwiatuszki i znicze… Chociaż okolica rzeczywiście szpetna.
Reklama sekty watykańskiej ma się dobrze. Ten symbol to obraza moich uczuć. To wygląda jak zachęta do mordowania ludzi. Dziwny symbol. Do czego on jest potrzebny?
Uczuć to ty nie masz żadnych ludzie się boją tego czego nie rozumieją.
Od zawsze logo tej firmy z przyszpilonym człowiekiem budziło we mnie więcej strachu niż miłości do tego człowieka.
A nawet odrazę, jak moja babcia przy wejściu do kościoła kazała mi go całować w wylizany palec u nogi (wyżej nie sięgałem ustami).
Szambo czaskowski przestał sponsorować tęczowych zboków nie chodzisz na marsze i tu musisz smrodzić.
Studencie zboki to kler na marszu nie ma pedofili. Z ciebie taki student jak z mojej du…y klarnet.
To na tych marszach tak ci się stało z tyłka hahaha współczuję.
Były takie czasy, że bandytów i innych złych ludzi się krzyżowało. Teraz są tacy ludzie co tego osobnika gloryfikują ale niech odprawiają przy tym symbolu modły nic mi do tego. Nie będę takim chamem i prostakiem jak ci „miłosierni” katolicy. To ich sekta i ich symbol. Ja nie wtrącam się do nich ale oni wtrącają się do mnie.
Pomodlę się za ciebie.
Widzisz kołtunie Andrzeju? Dopiero co napisałem: Ja nie wtrącam się do nich, ale oni wtrącają się do mnie.
Czego nie zrozumiałeś ?
Co więcej, bandyci i złodzieje są w tej sekcie i nauczają niewinne dzieci o ,,miłości”.
Pięknie napisane. Wydaje się jednak, że dziś ślepota banerowa nie pozwala przechodniom dostrzec, jaka jest estetyka jakichkolwiek reklam. Więc jest to, jakby, wołanie na puszczy.
ALEŻ TEMAT, JPDL
Owszem, temat, prymitywie.
dzialka prywatna i nic nie moga zrobic to po chu ja straz miejska chodzi po domach u mnie tez na wiosne i sprawdza porzadek wkolo domu na dzialce i straszy mandatami?
oczywiście można coś zrobić z tą tandetą, ale nikt nie chce, bo urzędniki są leniami patentowanymi i do tego głupolami (osiem godzin siedzenia i pewna kasa). Konserwator miejskiej przestrzeni też siedzi na du.
Przy ulicy jedynie słusznego papieża, stoi słup wysokiego napięcia z przyczepionym szkieletem człowieka i jakoś to dzieło sztuki
nikogo nie razi, nie straszy – przyzwyczaili się czy co ?
Pozostaje poczekać, aż te rdzewiejące zapewne konstrukcje taki wiatr jak dzisiaj zwali komuś na głowę. Wtedy nagle się okaże, że wszystko się da. Albo że jednak ktoś za to opowiadał.
To od pryty tak ci szare komórki wyjadło czy od spirytusu.