Ul. Wallenroda: Martwe ptaki w fontannie. Czy doszło do celowego zatrucia?
15:16 11-06-2017 | Autor: redakcja
– Podsyłam fotki fontanny przy ul. Wallenroda 5-7, w dzielnicy LSM. W fontannie pływa minimum 10 martwych ptaków, kolejny zdycha na trawie – poinformowała nas czytelniczka Gosia.
Byliśmy na miejscu gdzie zastaliśmy w fontannie osiem martwych kawek, zaś jedna dogorywała na trawniku obok. Woda w fontannie wyglądała na silnie zanieczyszczoną. O sprawie martwych ptaków poinformowaliśmy straż miejską. Na pierwszy rzut oka ptaki wyglądały na otrute, być może celowo.
W okolicach fontanny codziennie przechodzą setki osób, a także wypoczywają na ławkach ustawionych w pobliżu. Przychodzą tu również dzieci z pobliskiego placu zabaw. Widok martwych ptaków i brudna woda może odstraszać. Jeszcze nie tak dawno woda w fontannie była czysta.
O sprawie powiadomimy w poniedziałek administrację osiedla. Być może dzięki kamerze monitoringu zainstalowanej w pobliżu fontanny uda się rozwikłać tajemnicę śmierci tylu ptaków.
Galeria zdjęć
2017-06-11 14:51:28
(fot. wideo lublin112.pl, nadesłane Gosia)
mieszkam na tym osiedlu i od wielu dni jest tam pełno martwych ptaków na trawnikach.Nawet dzisiaj się zastanawiałam co jest,bo coraz więcej ich leży.,Nawet dwie trzy sztuki obok siebie.Można też spotkać ptaki pozbawione głowy,głównie te mniejsze-kosy.
Potwierdzam, myślałam że to jakiś kot szaleniec. No cóż, jest inaczej. Porysowane nocą samochody i martwe ptaki.
Ptaki bez głowy to robota kotów zarówno dokarmianych dzikich jaki chodzących w obrożach samopas. Samochody i sztuka na elewacjach i drzwiach to goście homo studentusa lub on sam. Ot cała tajemnica.
a może homo elesemusa?
koty rozszarpują ptaki i zawsze jest sporo piór,widać że toczył się bój o życie.Po co kotu głowa ptaka?nawet pyszczka nie jest w stanie tak szeroko otworzyć (wiem co mówię mam kota)
g***o tam wiesz jak widać. Pewnie masz kota który nigdy z domu nie wychodzi. Ja całe życie mam po kilka kotów cały czas i tak wiele zwierząt potrafią załatwić – odgryźć głowę.
Coś strasznego , ludzie już się sami zatracą w tej podłości. Wyniszczą koty, psy, ptaki, a na końcu sami sobie będą ukręcać te puste łby.
Przecie już ukręcają. Nic nowego.
Nie mieszkam na tym osiedlu, ale bywam tam regularnie kilka razy w tygodniu. Nie dziwię się, że ktoś podjął tak radykalne kroki. Od dawna na drzewach noclegownie sobie zrobiły gawrony i kawki – dają się we znaki mieszkańcom wieczornymi hałasami i nieustannym brudzeniem wszystkiego co pod drzewem się znajdzie (to dlatego miejscowi omijają niektóre z miejsc parkingowych i mimo ich niedostatecznej ilości parkują niekiedy dalej od miejsca zamieszkania). Również gołębie regularnie dokarmiane przez emerytów rozpleniły się w okolicy niemiłosiernie. Codziennie widuję różne Babcie, które całymi siatkami rozsypują na trawnikach i skwerach krojone pieczywo, kaszę, itp. To prawdziwa plaga. Tablice zakazujące dokarmiania ptaków nie przynoszą efektów. Wiem, że sygnały na ten temat były przekazywane do spółdzielni – jak widać bez efektu i ktoś wziął sprawy w swoje ręce. Nie pochwalam takiego działania, ale jestem w stanie zrozumieć pobudki. Przykre, że cierpią na tym niewinne zwierzęta.
ja mieszkam i z tego co się orientuje to głównym problemem są wiecznie nawaleni i drący mordy studenci.Porozbijanych butelek w życiu tam tyle nie było co teraz(od paru lat).Nie nadążają sprzątać.Jeśli chodzi o dokarmianie to coraz mniej się dokarmia ptaki.Mnie tak bardzo nie przeszkadzają te ptaki,tym bardziej,że zjadają te wszystkie okropne glisty po deszczu,których nie znoszę
Kawka dżdżownic za bardzo nie lubi. Zdecydowanie preferuje owady, ślimaki, a w miejskich warunkach po prostu przetrząsa śmietniki (często widoczna w pojemnikach na frakcję suchą, gdzie przerzuca sterty folii i papieru w poszukiwaniu jadalnych resztek). Jeżeli dżdżownice (pożyteczne) rzeczywiście na tym osiedlu są zbyt liczne to powinny pomóc szpaki, kosy i drozdy. Te ostatnie widuję na tym osiedlu jak biegają po trawnikach, więc jest ok. Szpaki łatwo się zadomowią jak będą miały powieszone odpowiednie budki lęgowe – kiedyś było ich tu całkiem sporo, obecnie większość z nich już nie nadaje się do zasiedlenia 🙁 Poza tym te wymienione gatunki mają jeszcze inne zalety: nie będą występowały tak licznie jak kawki i wydają zdecydowanie milsze dla ucha dźwięki 🙂
Dżdżownice to jeżyk zajada, choć ostatnio go nie widzę. Przychodził codziennie jak w zegarku o tej samej porze. Chyba za sucho i robale na trawę nie wyłażą. Wiewiórka też na modrzewiach się pożywia. Jesienią zapasy z orzecha laskowego robiła. Mam nadzieję, że te zwierzęta człekokształtne, homo studentus na tym osiedlu tego nie zniszczą.
Prezes ma kłopoty z Prokuraturą to administracje olewają swoje obowiązki. Woda w fontannie była czysta, chyba tylko jak ją oddali do użytku. Pani od zieleni tylko kasę bierze i najchętniej wszystko by wycięła a klomby i trawniki kostką wyłożyła. Kiepskich gospodarzy osiedle się doczekało.
A ja mieszkam na tym osiedlu i nie jest tak dramatycznie, jest zieleń to są i ptaki, wolę to niż betonowe osiedla, a to jest zwykle bestialstwo
Ptaszki zjadają kleszcze drodzy państwo, także wybór jest prosty. Ale podły człowiek jest zawsze głupi.
Celna uwaga, ale nie w przypadku kawki – kleszcz jej nie zainteresuje bo to nieco za mały kaliber. Na kleszcze doskonałe są sikorki, drzewołazy i kowaliki. Sikorki są na tym osiedlu dość popularne (zwłaszcza bogatka i modraszka, kiedyś w jednym ze starych domofonów gniazdowała nawet czubatka, ale po termomodernizacji już jej nie widuję). Kowalik i drzewołaz w mieście są rzadkie, ale na tym osiedlu się zdarzały i to wcale nie sporadycznie.
mam nadzieje,że monitoring coś pokaże,bo martwych ptaków na osiedlu coraz więcej.nie tylko w fontannie.
To prawda co piszesz. Na LSM studenci to prawdziwa plaga, jednym dają zarobić innym nie jada spokojnie żyć. Mieszkam tu od 65 r. jak tylko osiedle powstawało, ale tak źle to nigdy nie było.
nie dają
Było było. Gewrazy ściągał ochlaptusów a i o element nie trudno było. Niemniej towarzystwo wyrosło, wyprowadziło się lub się zapiło. Było spokojnie ale napływowy homo studentus w dużej mierze nie potrafi żyć jak nie rozrabia, niszczy lub drze jape. Z altan śmietnikowych też nie potrafi korzystać tylko śmieci w workach upycha lub wystawia przy alejkowych koszach. Cóż wychowanie wynosi się z domu. Czego Jaś się nie nauczy, Jan nie będzie umiał.
W Gerwazym nie było tak żle.Z tego co pamiętam to chodzili tam po pracy głównie pracownicy administracji czy kotłowni.Na pewno nie robili takiej obory i nie zaśmiecali ulic jak studenci (wywalanie śmieci przez okna,rozbite butelki itp)
Może alfred hitckock krecil dryga czesc ptaków i zapomniał statystow zabrać ze soba
Czy nie było czasami odkomarzania? Nic nie sugeruję, ale przyczyna być w jakiś środkach chemicznych, albo zaraźliwa choroba. Odkażana woda też nie jest obojętna.
Odkomarzanie chyba głowy nie ukręca?
Faktycznie ptaki umierają nie tylko w fontannie – w ub. tygodniu podczas spaceru z psem po tym osiedlu zauważyłam co najmniej 6-7 martwych ptaków (szpaków lub innych podobnych).