Ul. Lubartowska: Rowerzysta chciał zdążyć przed jadącym autem. Został potrącony przez dwa pojazdy
16:36 18-10-2016 | Autor: redakcja
Do wypadku doszło we wtorek około godziny 14:30 na ul. Lubartowskiej w Lublinie, na wysokości Bazaru. Ze wstępnych ustaleń funkcjonariuszy lubelskiej drogówki wynika, że kierujący jednośladem jechał od strony al. Spółdzielczości Pracy i na przejściu dla pieszych, na wysokości bazaru, usiłował zjechać na chodnik. Wjechał jednak tuż przed jadącego z naprzeciwka citroena, odbił się od auta i uderzył w jadącego, w tym samym kierunku renaulta.
Na miejscu interweniowała policja oraz zespół ratownictwa medycznego. Poszkodowany został przetransportowany do szpitala. Policjanci ustalają szczegółowe okoliczności zdarzenia. Przez kilkadziesiąt minut ruch w rejonie zdarzenia odbywał się ze sporymi utrudnieniami.
Galeria zdjęć
2016-10-18 16:20:20
(fot. lublin112.pl, nadesłane Dariusz)
Wjechać po przejściu na chodnik. O czym tu mowa? Do pierdla na 3 lata aby przemyślał pirat drogowy na pedałach co robi!!
Proszę o zachowanie kultury wypowiedzi i poprawności politycznej: „pirat drogowy na gejach” – jest właściwą formą.
poza tym nie używał do jazdy „pedałów” tylko „dźwigni” 🙂
Kolejny cymbał pedalista twierdzący, że jak siedzi na rowerku to wszystko mu wolno. Nawet wjechać pod samochód. Obyś durniu z rowerka został uznany winnym całego zajścia i musiał pokryć wyrządzone szkody z własnej kieszeni (a remont C3 Picasso na oryginalnych częściach tani nie jest). Może na drugi raz zastanowisz się, mikrocefalu, nad swoim zachowaniem.
No koleś właśnie zacznie spłacać nie małą sumkę. To mniej uszkodzone to chyba Safrana , może i stare auto ale widać że zadbana, więc koleś wydrze z niego ze 2-3tys.zł Gorzej z Cytrynką, tutaj koszty mogą dojść do 10-12tys.zł a wiec już mamy ok.15tys.zl. Do tego nie odstawienie roweru na miejsce, a więc złotówki cały czas lecą, i koszt naprawienia roweru. Myślę, że łącznie go to będzie kosztować ok.20tys.zł. No i powinien do tego dostać karę prac społecznych ile hmmmm 200h wystarczy 🙂
Idzie zima… siedźcie w domu rowerzyści
Obowiązkowe OC dla rowerzystów? Teraz będzie targanie tego idioty po sadach zeby zwrócił za naprawe samochodów…
Ja mam OC „dla rowerzystów” całe 54zł zapłaciłem za 3 osoby i kota- co też może coś nabroić. Różnica jest tylko taka, że nie ze mną będziesz się sądził o kasę, tylko z obstawionym prawnikami ubezpieczycielem. Karta rowerowa potwierdzająca umiejętności to jest rozwiązanie. Ubezpieczenie nie nauczy rozsądku i myślenia kolego.
Pędził żeby w 20 minut zdążyć… Kwintesencja rowerzysty. On przepisów nie zna to nie musi ich przestrzegać. Niech się kierowcy martwią bo i tak ich wina. O tej porze ruch jest spory w tych rejonach, więc nie wiem co trzeba mieć w mózgu żeby tak z marszu sobie przejechać bez wcześniejszego upewnienia się że na 200% wolne.
Użytkownik darmowego bicykla myśli wyłącznie o tym, by zdążyć zalogować się na następnej bramce w ciągu dwudziestu minut. Jestem za likwidacją „pierwszej dwudziestki” będzie taniej dla nas podatników i bezpieczniej na ulicy.
Nie bardzo wiem z jakiego powodu „ustawodawca” zezwala na poruszanie się po drogach publicznych, osobom które nie posiadają żadnego ubezpieczenia drogowego i znajomości znaków i zasad ruchu drogowego. Tyle w tym temacie.
Konwencja Wiedeńska o ruchu drogowym zabrania wymagania uprawnień od dorosłych rowerzystów i motorowerzystów.
A czy zabrania wprowadzenia obowiązkowe ubezpieczenie w razie uszkodzeń spowodowanych przez rowerzystów? Obecnie trzeba się sądzić na drodze cywilnej co jest długotrwałe.
Nie (przecież na motorowerze można jechać na dowód osobisty, ale OC trzeba mieć), ale kto by to kontrolował?
Za rowerek 5-letniej córki też miałbym OC płacić?
T A K
@123
To trzeba by było jak przed wojną (i tuż po niej) obowiązek rejestracji rowerów wpierw wprowadzić.
Przecież nie musi znać przepisów kodeksu drogowego. To i skąd miał wiedzieć.
a rower cały czas jest uznany za wypożyczony i licznik bije, hehe
I jeszcze 2tysie za zniszczenie roweru 😉
A tak poza tym jak ktoś głupi to takie są efekty.
O ile rowerzysta nie powinien był jechać po przejściu dla pieszych, o tyle nie należy pochopnie ferować wyroków. Na tym skrzyżowaniu jest sygnalizacja świetlna i nie wiadomo, dla którego kierunku było wtedy zielone. Nie chce mi się wierzyć, że rowerzysta mając zielone do jazdy na wprost, pakował się pod koła jadącym z naprzeciwka. No ale to lubelski rower miejski, więc z jego użytkownikami to różnie bywa…
A na pierwszym zdjęciu w galerii pan fotograf nastawił ostrość nie na te obiekty, co potrzeba.
A gdzie tam te światła są? Chyba Ci się wszechwiedzący skrzyżowanie pomyliło…
Przecież to jest skrzyżowanie z Solidarności. Tam na wprost jedzie tylko MPK, reszta w Hanki Świętoduskiej (vel Sawickiej). Pewnie pedalista i tak planował swój nierozsądny manewr w ten sposób i wjechał na czerwonym na przejście (na którym dla pieszych wyświetlane było zielone). A Citroen skręcał z Solidarności na zielonym. Albo Citroen jechał w dół Lubartowską na zielonym, było zielone do jazdy w Świętoduską… a pedalista (nie obrażajmy rowerzystów nazywając tego człowieka rowerzystą) postanowił zmienić kierunek ruchu… tertium non datur.
Kuba napisał: „skręcał z Solidarności na zielonym”…
A od kiedy jadąc Al. Solidarności możemy skręcić w Lubartowską???
Bez znaczenia w lewo czy w prawo…
Znak C-5 nakazuje jazdę prosto przez skrzyżowanie czyli w Al. Tysiąclecia.
Tylko to nie jest C5 mistrzuniu tylko D3 (po stronie targu, bo na południowej jezdni jest zakaz skrętu w lewo rzeczywiście).
Jakiego targu?
Jakie D3 (czyli znak informacyjny „droga jednokierunkowa”)?
Pytanie było proste:
Od kiedy jadąc Al. Solidarności możemy skręcać w Lubartowską?
Jadąc Al. Solidarności mijasz ul. Wodopojną i zbliżając się do Lubartowskiej Musisz jechać tylko na wprost, czyli w Al. Tysiąclecia.
I informuje o tym znak C5 (nakaz jazdy prosto).
Różni się od znaku D3 tym, że jest okrągły (okrągły to taki podobny do koła w samochodzie lub kierownicy).
A może problem ze znajomością Lublina?
Bo znajomością przepisów już raz się „pochwaliłeś” przy okazji tematu poruszania się pielgrzymki do Wąwolnicy.
Mistrzuniu 🙂
@realny
Dobra… zapomniałem, że od Lubartowskiej to Tysiąclecia już. Poprawiam się, „skręcał z Tysiąclecia w Lubartowską”.
Mój błąd.
Kiedyś całość była Tysiąclecia, to się mniej człowiekowi pierniczyło 🙂