Ul. Bociania: Kto widział skradzioną toyotę?
15:43 13-01-2017 | Autor: redakcja
W nocy z czwartku na piątek na ul. Bocianiej w Lublinie nieznany sprawca ukradł zaparkowane auto marki Toyot Auris, w kolorze czarnym o numerze rejestracyjnym LU610EP. Rok produkcji pojazdu 2010, przebieg 51 tys.
Apelujemy do świadków zdarzenia lub osób, które mają informacje dotyczące pojazdu o kontakt z policją lub naszą redakcją.
2017-01-13 15:21:45
(fot. nadesłane)
Jak można kupić samochód z tego rocznika i nie kupić AC? A później płacz w internetach.
A co jeśli ma AC i szuka swojej własności na własną rękę?
Niech szuka. Trzymam kciuki żeby znalazł swoją własność.
Zadam inne pytanie: Jak można kupić auto z tego rocznika i wierzyć, że ma 51k przebiegu…?!
Przecież to 7 letnie auto !!!!
Czy nasza lubelska policja nie widzi, ze jakas grupa przestepcza specjalizujaca sie w samochodach przeniosla sie na Lubelszczyzne?
Chyba, ze to tylko przypadek, ze od roku czasu nie ma tygodnia zeby nie pisano o ukradzionym aucie.
A o ilu nie piszą
Może redakcja 112 zrobi jakiś artykuł ze statystykami jakie są ulubione marki złodziei w lublinie i ile tego ginie ??
Patola wyszła widocznie z pierdla, bo ostatnio ilość kradzieży się nasiliła.
Jakim zwyrodnialcem trzeba być, aby ukraść komuś cokolwiek. Powinni każdemu złodziejowi na czole wytatuować, że jest złodziejem i odpadem społecznym.
Dawno, dawno temu, w hameryce, koniokrad był wieszany i szeryf nie był konieczny. Obecnie ludzie poruszają się samochodami. Może czerpać dobre wzorce historyczne i takowych samochodokradów czas zacząć wieszać. Złodziej jak diler narkotyków, nic innego nie potrafi. Jak wyjdzie z więzienia, ( o ile zostanie złapany ) to podszkolony, kradł lub handlował będzie dalej.
I to widzę się czepili japońców, hondy i toyoty ostatnio w modzie wśród złodziei. Kilki moich znajomych też wspominało o swoich znajomych którym odjechały właśnie toyoty. Ja od pewnego czasu na każde szczekanie psa reaguję mimo że mam AC i GPSa.
w Lublinie ostatnio są kradzione auta produkcji japońskiej, wiem że skradziono dwie hondy i subaru, teraz toyota. Te auta są kradzione najczęściej w stolicy a potem rozbierane i sprzedawane na części w okolicach Wołomina. Części oryginalne do japończyków są poszukiwane i w dobrej cenie
Póki będzie popyt, będzie podaż.Niestety,jesteśmy biednym narodem i rynek części używanych prężnie działa.Część używana jest często tańsza niż najtańszy zamiennik,więc ekonomia często bierze górę nad rozsądkiem…O cenach części z ASO nie wspomnę…Zasada”stać nie ma auto to stać mnie na serwis”niestety nie zawsze działa i pośrednio stąd kradzieże…
A popyt będzie dopóki będzie można kupić mocno rozbite auto
Takie auta powinny iść prosto pod prasę a papiery prosto do pieca
Ale jeżeli ubezpieczenie uważa sprzedaż mocno rozbitych aut z możliwością rejestracji za świetny pomysł
To złodziejom to pasuje
Na każde takie mocno rozbite auto musi zginąć z ulicy bezwypadek.
Ot i cała prawda.
Sugerowałbym delikatnie w pierwszej kolejności zapytać sprzedawcę tejże Toyoty o wiedzę na temat jej losu, ponieważ numery rejestracyjne są „dość świeże” (patrz: kupiony 4 miesiące temu maksymalnie). Jeżeli przebieg jest prawdziwy, a nazwać go można unikatowym, to mógł sprzedający zatęsknić za swoim Japończykiem.
To nie jest japonczyk tylko prawdziwy turek z Turcji.
Powtarzam po raz kolejny —— złodzieje pochodzą z byłego CCCP !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!.
Od dłuższego czasu Warszawka zrobiła sobie istny supermarket z Lublina a nasza policja udaje, że nie zna tematu. Codziennie ginie przynajmniej jeden samochód ale co się dziwić jak w nocy mamy dosłownie kilka patroli policji w radiowozach i wystarczy zwykły skaner pasma żeby wiedzieć gdzie są. Zaczną działaś jak buchną jakąś furę policjanta tzn. komendanta, naczelnika.
kupta se citroena i po sprawie…
Dziękuje, mam już inne nieruchomości.
Ale fakt – „Japońce” kradną na potęgę. Po części to skutek dość niefrasobliwego podejścia do zabezpieczeń, po części wysokich cen części w ASO. Jednego tutaj brak – Mazdy, królowej nowych aut, które „znikają”.
Nissany (Dżołki i Kaszankaje) też dość często giną.