Szczury kolejowe czy prywatne? „Nasze pomieszczenia utrzymywane są w nienagannej czystości” (foto, wideo)
21:35 23-04-2024 | Autor: redakcja
Wracamy do problemu szczurów, które zadomowiły się przy samym budynku nowego dworca w Lublinie. Jak już informowaliśmy, dziesiątki tych zwierząt biegają po chodniku strasząc podróżnych, a jednocześnie stają się niechlubną wizytówką miasta. Pracownicy pobliskich obiektów wskazali nam, iż wychodzą one ze znajdującego się nieopodal pustostanu. Wyjaśnili jednocześnie, iż w środku może ich być nawet setka, niektóre pokaźnych rozmiarów. Pisaliśmy o tym TUTAJ.
Właściciel budynku zapewnił nas, że w środku szczurów nie ma. Dodał, iż rozłożone są tam trutki i pułapki, a biegające nieopodal zwierzęta przychodzą z budynków należących do PKP, a konkretnie magazynów. Określił je nawet mianem „szczurów kolejowych”.
Jak ustaliliśmy, wskazane przez mężczyznę budynki administruje spółka Polregio. Jej przedstawiciele są niezwykle zaskoczeni tymi zarzutami, gdyż jak wyjaśniają, problem jest im znany, lecz z pewnością szczury nie pochodzą z budynków kolejowych. Na dowód wskazują, że piwnica budynku bagażowni służy drużynom pociągowym. Pracownicy spółki mają tam m.in. pokój wypoczynkowy, szatnię, zaplecze socjalne, sanitariaty, a nawet pomieszczenie z symulatorem jazdy ezt.
– Na parterze budynku, oprócz pomieszczeń magazynowych, znajdują się biura, sala szkoleń i hole przejściowe. Wszystkie te pomieszczenia utrzymywane są w nienagannej czystości, nie są tam pozostawiane jakiekolwiek odpady, resztki żywności i nie było przypadku zgłoszenia przez pracowników użytkujących pomieszczenia o obecności szczurów. Nie stwierdzono ich również w stojącym obok budynku administracyjnym zakładu – wyjaśniają przedstawiciele Polregio.
Pracownicy przewoźnika także wskazują na pustostan przy nowym dworcu tłumacząc, iż wszystko wskazuje na to, że obiekt ten jest siedliskiem szczurów. Dodają, że obserwują te zwierzęta właśnie obok tego budynku jak wychodzą z otworów okiennych w piwnicy, a także ze szpar w drzwiach wejściowych. Dowodem mają być też liczne nagrania, na których widać dziesiątki szczurów kryjących się właśnie w tym pustostanie.
W tym przypadku również usłyszeliśmy, że jedną z przyczyn problemu ma być zachowanie taksówkarzy, którzy całymi siatkami potrafią przynosić i rozsypywać przed budynkiem jedzenie dla gołębi. Korzystają z niego też szczury.
Taksówkarze karmią to niech teraz wyłapują szczury.
Czyli wszystkiemu winni taksówkarze, jeszcze ci ze słupka, najdrożsi. Czyżby coś, ktoś kombinował i szukał pretekstu.
maciuś z naprutym tatuśkiem na gościnnych występach
to weż se złotówo jeden z drugim te gów niane gołebie do siebie nas balkon jełopie
A gdzie sa bezdomne koty????
Bezdomne koty posłużyły jako przysmak dla wietnamskich i chińskich „turystów”.
PISwska spóścizna symbol odchodzących nieudaczników oby nigdy nie wrócili do Polski
Wyłapać i przekazać na KUL. Podobno będą tam szkolić nowych lekarzy, którym klauzula sumienia nie pozwala leczyć ludzi. W takim razie niech szkolą się na szczurach i czarodziejach.
Wina pisu
Problem jest szerszy. Fanatyczne tępienie wszystkich zwierząt, zarówno dzikich jak i udomowionych, doprowadziło do tego, że szczury nie mają absolutnie żadnych naturalnych wrogów, mnożą się na potęgę i wkrótce zeżrą tych wszystkich ułomów, którzy przy każdej nadarzającej się okazji nawołują do strzelenia do lisów, dzików, wilków, a także do wyłapywania bezpańskich kotów, które też im przeszkadzają.
Przypominam, że naturalnym wrogiem gryzoni jest chociażby lis, który na dobre już zadomowił się w wielu miastach Zachodniej Europy, szczególnie w UK, i bardzo skutecznie reguluje populację tamtejszych szczurów.
Wszystkożerny i wyjątkowo mało wybredny dzik również nie pogardzi szczurem, no ale wiadomo – ułomom za mocno weszły opowiadane im w dzieciństwie przez ich głupich rodziców wierszyki „dzik jest dziki, dzik jest zły” i teraz – jako głupi dorośli – dostają nieomal zawału na wieść, że gdzieś w mieście pojawiła się wataha dzików.
A szczury mają naprawdę głęboko w swoich szczurzych pupach wszelkie metody ich zwalczania stosowane przez ludzi. Człowiek jeszcze nigdy nigdzie ze szczurami nie wygrał.
Problem jest szerszy. Fanatyczne tępienie wszystkich zwierząt, zarówno dzikich jak i udomowionych, doprowadziło do tego, że szczury nie mają absolutnie żadnych naturalnych wrogów, mnożą się na potęgę i wkrótce zeżrą tych wszystkich ułomów, którzy przy każdej nadarzającej się okazji nawołują do strzelenia do lisów, dzików, wilków, a także do wyłapywania bezpańskich kotów, które też im przeszkadzają.
Przypominam, że naturalnym wrogiem gryzoni jest chociażby lis, który na dobre już zadomowił się w wielu miastach Zachodniej Europy, szczególnie w UK, i bardzo skutecznie reguluje populację tamtejszych szczurów.
Wszystkożerny i wyjątkowo mało wybredny dzik również nie pogardzi szczurem, no ale wiadomo – ułomom za mocno weszły opowiadane im w dzieciństwie przez ich głupich rodziców wierszyki „dzik jest dziki, dzik jest zły” i teraz – jako głupi dorośli – dostają nieomal zawału na wieść, że gdzieś w mieście pojawiła się wataha dzików.
A szczury mają naprawdę głęboko w swoich szczurzych odwłokach wszelkie metody ich zwalczania stosowane przez ludzi. Człowiek jeszcze nigdy nigdzie ze szczurami nie wygrał.
Że niby według ciebie mało jest lisów i dzików u nas w lasach? Co za bzdura. Często widuje się te zwierzęta na ulicach miasta, tylko najwyraźniej na dworzec im nie jest po drodze, co nie jest jakieś wyjątkowo dziwne