Strażacy alarmują, że zostali wyrzuceni z remizy. Gmina wskazuje na szereg zaniedbań i sabotażowy charakter działań
21:11 29-01-2026 | Autor: redakcja
We wtorek, 27 stycznia, jednostka Ochotniczej Straży Pożarnej w Janowie Podlaskim poinformowała o otrzymaniu pisma z Urzędu Gminy dotyczącego wypowiedzenia umowy użyczenia pomieszczeń. Druhowie dostali pół roku na wyprowadzenie się z budynku remizy, w której stacjonowali od blisko 50 lat. Zaznaczyli, że dla nich miejsce to nie jest zwykłym budynkiem, lecz sercem OSP, w którym ćwiczą, szkolą się, organizują dyżury oraz przygotowują sprzęt. To właśnie tam powstaje gotowość, która potem w kilka minut zamienia się w realną pomoc — gdy komuś pali się dom, gdy dochodzi do wypadku, gdy wichura zrywa dachy.
Tego samego dnia strażacy dostali również wypowiedzenie porozumienia o włączeniu jednostki do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego. Janowska straż w jego ramach funkcjonowała od 1994 roku. Podkreślono, iż w ten sposób potraktowano jednostkę z ponad 100-letnią tradycją, która przez dziesięciolecia była pierwszą linią pomocy dla mieszkańców i ruszała na ratunek zawsze wtedy, gdy liczyły się minuty, a nawet sekundy.
Druhowie z OSP w Janowie Podlaskim zaznaczyli, że nie jest to spór administracyjny, lecz cios w ludzi, którzy zostawiają dom, rodzinę i pracę, aby ratować sąsiada. Wskazali, iż chodzi o realne zagrożenie zdrowia i życia mieszkańców, gdyż w wyniku tych decyzji wydłuży się czas dojazdu służb ratunkowych do pożarów, wypadków czy innych nagłych zagrożeń. Wystąpią też większe straty materialne, ponieważ domy, gospodarstwa i firmy będą bardziej narażone na zniszczenie. Nie będzie również natychmiastowej pomocy w sytuacjach kryzysowych, takich jak wichury, powodzie czy wypadki drogowe.
– Błagamy was, pomóżcie, bo obawiamy się o nasze bezpieczeństwo. Mamy na miejscu straż pożarną, jednak decyzją władz gminy zostanie ona wyrzucona z remizy i jej działalność zostanie znacznie ograniczona. A zawsze, gdy coś się stało w Janowie czy okolicy, OSP była na miejscu już po kilku minutach. Teraz, zanim przyjedzie straż z Białej Podlaskiej, minie 20–25 minut – pisze jedna z mieszkanek Janowa Podlaskiego. Podobnych wiadomości otrzymaliśmy więcej.
Z tego typu zarzutami nie zgadzają się jednak władze gminy. Zapewniają, iż nie działają przeciwko strażakom ochotnikom, bezpieczeństwo mieszkańców jest dla nich priorytetem, a każda decyzja dotycząca ochrony przeciwpożarowej podejmowana jest z myślą o tym, aby pomoc była szybka, skuteczna i zawsze dostępna. Sytuację związaną z OSP Janów Podlaski określono mianem „trudnego, lecz odpowiedzialnego kroku porządkującego system bezpieczeństwa”. Miały go poprzedzić rozmowy, próby porozumienia oraz propozycje mediacji.
– Niestety wszelkie podjęte działania nie pozwoliły osiągnąć stabilnej współpracy, która dawałaby mieszkańcom pełne poczucie bezpieczeństwa. Od kilkunastu lat część zarządu OSP w Janowie Podlaskim nie wykazywała zainteresowania trwałą i konstruktywną współpracą z gminą, mimo podejmowanych prób dialogu i porozumienia – wyjaśniają władze gminy.
Okazuje się, że konflikt na linii OSP – Urząd Gminy narastał od dłuższego czasu. W ubiegłym roku spór nasilił się przy planowanym zakupie nowego samochodu ratowniczo-gaśniczego. Wójt wyjaśniał, że prezes OSP, mimo wielokrotnych wezwań, nie podpisał umowy dotacji z gminą, co uniemożliwiało przekazanie środków i dalsze procedowanie inwestycji. Strażacy tłumaczyli natomiast, iż jedynym powodem braku podpisu była odmowa usunięcia zapisu jednoznacznie niekorzystnego dla OSP, który dawał wójtowi możliwość decydowania o mieniu jednostki. OSP domagała się ukształtowania umowy w sposób bezpieczny, uczciwy i zgodny z interesem jednostki. Ostatecznie dostawa wozu się opóźniła, a gmina w swoim budżecie na ten rok nie przeznaczyła środków na sfinansowanie zakupu pojazdu.
Wójt Gminy Janów Podlaski Karol Michałowski postanowił upublicznić również dokumenty wskazujące na szereg zaniedbań ze strony jednostki OSP. Jej prezesowi zarzucono brak jakiejkolwiek współpracy z komendantem gminnym, który miał otrzymywać jedynie pisma o charakterze roszczeniowym, deprecjonującym lub opóźniającym podejmowanie działań. Prezes miał także umyślnie blokować wykonywanie zadań ustawowych, czego konsekwencją jest realne obniżenie gotowości bojowej. Do tego dochodzi brak wyznaczenia drugiego kierowcy bądź osoby odpowiedzialnej za sprzęt będący na wyposażeniu jednostki, nieodebranie kart flotowych, przez co pojazdy nie mogą być tankowane, a tym samym utrzymywane w gotowości bojowej. Mowa jest również o wprowadzeniu w błąd Państwowej Straży Pożarnej co do przyczyn wycofania jednego z pojazdów. Miała to być próba celowego przerzucania odpowiedzialności oraz ukrycia własnych zaniedbań.
Przedstawiono także protokół ze spotkania dotyczącego funkcjonowania OSP w Janowie Podlaskim, które zostało zwołane w związku z narastającymi nieprawidłowościami w działaniu jednostki. Ma to stanowić realne zagrożenie dla bezpieczeństwa mieszkańców gminy oraz naruszać zasady gospodarowania środkami publicznymi. Wskazano w nim m.in. naruszenia w zakresie gospodarki paliwowej i finansowej oraz nieprawidłowości dotyczące napraw i eksploatacji sprzętu.
Na poważne problemy we współpracy ze strażakami z OSP wskazał również komendant komisariatu policji w Janowie Podlaskim. Tłumaczył, że system bezpieczeństwa nie może funkcjonować prawidłowo w sytuacji, gdy jedna osoba — prezes OSP — sprawuje faktycznie jednoosobową, niekontrolowaną władzę nad całą jednostką, bez realnego nadzoru i mechanizmów współpracy z innymi służbami. Jego działania zostały określone jako rażące i uporczywe naruszanie obowiązków, mające charakter sabotażowy, co powoduje zagrożenie dla bezpieczeństwa mieszkańców i utratę zaufania do zdolności jednostki do realizacji zadań z zakresu ochrony przeciwpożarowej.
Podsumowując, sprawa jest niezwykle skomplikowana i każda ze stron konfliktu próbuje przekonać opinię publiczną do swoich racji. Pewne jest, że nie ma co liczyć na porozumienie prezesa OSP z gminą. Coraz częściej pojawiają się głosy dotyczące powołania nowej jednostki, która miałaby przejąć zadania obecnej.
Jeżeli zaś chodzi o obawy mieszkańców Janowa Podlaskiego, Komendant Miejski Państwowej Straży Pożarnej w Białej Podlaskiej zapewnia, że stan ochrony przeciwpożarowej na terenie powiatu bialskiego pozostaje na ten moment niezachwiany i nie uległ zmianie. Tym samym utrzymana jest nieprzerwana gotowość ratownicza oraz skuteczna ochrona życia, zdrowia i mienia. O bezpieczeństwo dba 31 jednostek OSP włączonych do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego oraz 106 jednostek spoza systemu. Sytuacja jest na bieżąco monitorowana.
Palący problem 😀. Jeżeli komendsnt OSP czuje się niewinny to zamiast walczyć z urzędnicza machiną na pisma i komentarze w mediach społecznościowych powinien bezzwłocznie skierować sprawę do sądu.
zmienić prezesa czy tam komendanta i się okaże czy problem zostanie rozwiązany i gdzie on faktycznie zaistniał. nie ma ludzi niezastąpionych. nie sądzę żeby gminie zależało na likwidacji tej jednostki. w takie bajki to ja już nie uwierzę….
Samo zdjęcie, wozy uej… od spodu, wycieki na podłodze. Skłaniam się do wersji że jednak problem lezy w OSP.
Ewidentnie widać że tam nie ma gospodarza. Jak w domu uciech się nie wiedzie to nie wymienia się firanek – tak mówi staropolskie przysłowie.
Sprzęt brudny w remizie kto to widział , widać taki gospodarz tego przybytku .
Brudny wóz jedzie wolniej?
Rozumiem że kawałek łąki wiszący pod wyciągarką dodaje mu uroku . W quadzie to samo trawa i brudny . A to niech siebie gnije i ruda niech się rozwija , zrobią zbiórkę na drugi .
Podpisywaliście przekazanie OSP na gminę parę lat temu to się nie dziwcie że mogą was wyrzucić.
Przekazać sprzęt do najbliższej urzędującej jednostki OSP, jeśli tam nie występuje żaden problem w gospodarowaniu
Sprzęt przekazać „braciom”, otrzepać łapki i bawić się w coś innego niż OSP.
Jakby ktoś nie czaił o co kaman, to chodzi o pieniądze i władzę.
A władze macie takie jakie sami sobie demokratycznie wybraliście.
Pamiętajcie o tym podczas następnych wyborów, sa już za nie całe 2 lata.
Wytrzymacie bez OSP. Byle ostrożnie z ogniem.
Koty trzymać w domu,żeby po drzewach nie łaziły.
zaraz zaraz żadna OSP nie jest jednostka samodzielna tylko zależna od gminy która opłaca ubezpieczenia płaci za remonty paliwo .Temu panu chyba coś się pomyliło ze chce by OSP była w pełni samodzielna to niech sam wykłada kasę na wszystko wtedy zobaczy jakie to koszta .A jak na fotkach widać w tej jednostce nie ma gospodarza jest chlew brud samochody maja wycieki są brudne itd .Wiec reakcja gminy jest w pełni uzasadniona
Może warto zacząć wypełniać karty paliwowe zamiast uruchamiać zrzutki? XDD
Komuś prezesura OSP wodą sodową wjechała.
Typ ma być komendantem, liderem, a nie prezesem.
Na fotach widać, że to brudas i nieudacznik.
Poyebayo się w główce komuś..