06/06/2026
690 680 960

Sto złotych za kilkukilometrowy kurs lub jazda okrężną drogą. Niektórzy taksówkarze naciągają klientów

Kilkominutowy kurs taksówką, z centrum Lublina na Bronowice, kosztował naszego czytelnika 45 złotych. Z kolei inny zapłacił 100 złotych za kurs z dworca na Czuby.

Artykuł o nocnych kontrolach, jakie przeprowadzili m.in. funkcjonariusze policji i ITD na taksówkarzach, wywołał sporą dyskusję, co do uczciwości niektórych osób, które na co dzień wożą pasażerów. Głównie chodziło o zawyżone opłaty za kurs, jak też stosowaną przez niektórych taksówkarzy taryfę. Część czytelników wspomina również o jednym z taksówkarzy, który ma notoryczny problem z topografią miasta.

– Podobne kontrole powinny być prowadzone częściej, gdyż osoby, które często korzystają z taksówek, mogą wiele powiedzieć na temat uczciwości taksówkarzy – tłumaczył nam nasz czytelnik Marcin. – Nawet kilka razy w tygodniu zdarza mi się korzystać z usług lubelskich taksówkarzy. O większości z nich złego słowa nie mogę powiedzieć, gdyż wielu świeci uczciwością i przykładem. Jednak zdarzają się również oszuści. O ile opłata w większości korporacji jest podobna, to gorzej już z tymi, którzy stoją na tzw. słupku. Za kurs z dworca PKS na Czuby ostatnio jeden z nich chciał ode mnie 100 złotych – wyjaśnia Marcin.

– Zdrzemnąłem się podczas jazdy, miałem ze sobą bagaże i zapewne myślał, że nie jestem z Lublina. Po ostrej awanturze i wykonywanym już przez mnie telefonem na policję, nagle obniżył cenę do 50 złotych – opowiada nasz czytelnik. Z kolei Darek minionej nocy jechał z centrum miasta na Bronowice. – Dzisiaj dokładnie o godzinie 2.30 wsiadłem z żoną i jeszcze jedną osobą do taksówki, która stała na ul. Jasnej pod Klubem 30. Poprosiliśmy o kurs na Bronowice. Standardowo zawsze płaciłem maksymalnie 20 złotych. Gdy dojechaliśmy do celu na ulicę Pogodną, okazało się, że musimy zapłacić 45 złotych. Taksówkarz wydał nam paragon, ale przeczytałem go dopiero po wejściu do domu – opowiada Darek. Na wydruku wiele rzeczy się nie zgadzało, a o możliwości popełnienia oszustwa została powiadomiona policja.

Marta zaś wspomina przypadek z ubiegłego roku, kiedy to wraz ze swoją koleżanką wracały z dworca. – Pracując w Anglii zaprzyjaźniłam się z jedną z tamtejszych dziewczyn. W grudniu zaprosiłam ją do nas na święta z czego ona skorzystała. Przyleciała samolotem do Polski, a następnie odebrałam ją z dworca. Ponieważ nie zna ona języka polskiego, rozmawialiśmy po angielsku. W pewnym momencie zorientowałam się, że taksówkarz wiezie nas okrężną drogą. Jakież było jego zdziwienie, kiedy odezwałam się do niego po polsku. Na początku nie wiedział co powiedzieć, usiłował mi wmówić, że ja podałam błędną nazwę ulicy. Kiedy jednak zorientował się, że jestem rodowitą lublinianką i znam doskonale miasto, przyznał, że musiał źle zrozumieć cel naszej podróży. Oczywiście na koniec chciał tyle, ile pokazał taksometr. Dałam mu 30 złotych i powiedziałam, że jak chce, to niech wzywa policje. Zrezygnowany odjechał – opisuje swoją przygodę Marta.

Kilka sygnałów otrzymaliśmy również na temat jednego z niezrzeszonych w żadnej korporacji taksówkarzy, który notorycznie ma problemy z topografia miasta. – Jechaliśmy z koleżanką z dworca do Konopnicy. Po kilku minutach zorientowałem się, że taksówkarz wiezie nas nie w tym kierunku co trzeba. Gdy zapytałem go, gdzie on jedzie, odrzekł: „No przecież do Konopnicy”. Po tym jak wytłumaczyłem mu gdzie jest Konopnica, stwierdził, że pomyliło mu się z Kalinówką. Jednak temu taksówkarzowi ma się to zdarzać dość często, gdyż myli również ul. Willową z Wiklinową, czy też Lipińskiego na Czechowie ze Słowackiego na Dziesiątej.

– Warto cały czas kontrolować gdzie was wiezie taksówkarz, jak też przed wejściem do pojazdu sprawdzić, jaka opłata obowiązuje za przejechany kilometr, bądź też korzystać z firm taksówkarskich. Wtedy przynajmniej jest możliwość reklamacji – dodają nasi czytelnicy.

2017-02-19 17:31:36
(fot. poxabay, nadesłane)

64 komentarze

  1. Ja również swego czasu zapłaciłem 50 zł za całe 3km kursu z centrum. I się nauczyłem że trzeba uważać.

    Współczuje tylko studentom zagranicznym – na nich to złote żniwa maja cwaniaki.

    • A u stomatologa jak placisz stowke za byle co to nie placzesz a u ksiedza nie wspomne.

      • Ocena: 0

        materiały dentystyczne tanie nie są. zapewne chciałbyś się leczyć dobrym sprzętem a zakup tego też kosztuje setki tysięcy. co innego jak robi cie w konia gnój w starym passacie

        • Nie jestem kierowca taxi lecz obiektywnie patrzac na sprawe najwiecej oszustów na taxi jest w korporacjach no bo jak zaplacic czesto pelny zus plus inne koszty ktorych jest bardzo duzo bo sam autem jako przedstawiciel robie ponad 100 000 km i zdaje sobie sprawe ze jezdzac za 1.50 to jest caritas dlatego nie mozna nazwac tych co jeżdżą po 4zl i 6 za zlodziei po prostu prezesi korporacji walcza z tymi co od nich uciekli.

          • Ocena: 0

            idąc do dentysty wiesz ile będzie Cie to kosztowało, a z taksówkami to jest loteria. Jak złotówie za mało to niech nie jeździ i znajdzie sobie inną/lepiej płątną pracę.

          • Piotr z Lublina
            Ocena: 0

            Ale głupoty wypisujesz.

          • Swięte słowa rozkleiłem się 2 lata temu bo to caritas

      • Adam chyba tylko ty u dentysty placisz 100 za byle co. Bo za tyle to zrobisz piaskowanie lub pląbe. Zreszta na detyste trzeba miec wyksztalcenie

      • Ocena: 0

        Co do spraw finansowych w kościele to nauczyłem się ze najwięcej narzekaja ci którzy maja mało wspólnego z wiara a wpadają tylko po papier. Dobrego dnia 😉

    • DWIE SPRAWDZONE RADY !!!! Dzwoniąc po taxi , dyspozytor poda ci przybliżoną opłatę za kurs – tylko spytaj ! Wsiadasz do taxi , zapytaj szofera ile wyniesie kurs – uczciwy szofer od razu poda przybliżoną kwotę ! Cwaniak będzie mieszał i manipulował. Trzaśnij drzwiami i idż do drugiego . P.S / Tak jak z wyborem taxi . Do grata nie wsiadaj , choć stoi pierwszy w kolejce- masz prawo wyboru z pozostałych aut i żaden sałaciarz nie ma prawa się burzyć .

    • Ocena: 0

      Krótkie kursy są nieopłacalne, czekasz na klienta i jak masz jechać za 10 zł to szlak Cię trafią i dla tego za krótki kurs proponuję cenę umówną np 30 zł jak nie to niech jedzie inną taryfą i tyle.

  2. Kilka lat temu sztandarowy numer naciągaczy z dworca PKS (gdy kurs biorą zagraniczni studenci) wyglądał tak, że zamiast na Chodźki (niecałe 2km od słupka przy Nadstawnej) brali ich na Oczki (na Dziesiatą), zasłaniając się przy tym sposobem wymawiania „Chodźki” przez cudzoziemców… zamiast niecałych 2km mieli dzięki temu ponad 10km kursu po paskarskiej cenie.

    • słysząc „oćki” można sie pomylić sam tak miałem ze skośnymi kiedyś dopiero jak usłyszałem „jejaj” zrozumiałem że to chocki

  3. Ocena: 0

    Wielkie biedactwa. Jak się zamawia taksówkę bez radia to co się dziwić, że 50 zl za 5 km. Ale czegi oczekiwać jak ktoś narżnięty albo nierozgarnięty.

    • Aaron Fleischman
      Ocena: 0

      Oczywiście, winna ofiara, a nie oszust 🙂 Życzę Ci, byś zawsze był na tyle rozgarnięty, by nikt nigdy nie zdołał Cię oszukać 🙂 I pamiętaj – jak ktoś Cię jednak kiedyś orżnie, miej pretensje tylko do siebie.

      • Ocena: 0

        Zapamiętam 🙂

      • Ocena: 0

        Kogo pajacu nazywasz oszustwem? Otwierasz drzwi na których jest cennik więc godzisz się N stawki obowiązujące w wybranej taksowce. Naucz się czytać a nie wyzywasz kogoś od oszustów tylko dlatego że jesteś pałacem bez szkoły

      • Ocena: 0

        Tylko głupek idzie na słupek, ot co.

  4. Jeśli w taksówce na prawych tylnych drzwiach, jest umieszczona naklejka zawierająca kwoty: opłaty początkowej, oraz taryf I i II, to pasażer może mieć pretensje do siebie. Taksówkarze nie zrzeszeni mogą mieć stawki jakie chcą, a pasażer jak wsiada to zawiera umowę i akceptuje dany cennik. Gdyby nie było popytu na usługi nie zrzeszonych, to by ich nie było. W dobie internetu, nie ma problemu ze sprawdzeniem numeru telefonu korporacji, no ale jak w piątkową, czy sobotnią noc wieś tańczy, wieś śpiewa, zamiast myśleć to niech potem płacze.

  5. „wytłumaczyłem my gdzie jest Konopnica”-warto cały czas kontrolować co się pisze…

  6. Ocena: 0

    Miałem kiedyś taką sytuację.czekalem na taxi ( z radia) przy klubie Pako,chcialem pojechać na Szafirową. Pojechał : Zana,Bohaterów Monte Casino, Armii Krajowej, a wystarczyło Jana Pawła ll . Jak zacząłem protestować że jedzie dookoła, próbował mi wmówić że tamtędy jest bliżej.

    • Ocena: 0

      i bardzo dobrze pojechał,spójrz na mapę,taka sama droga,ul. Nadbystrzycka i ul.Filaretów odbijają w lewo w kierunku wschodnim

      • Z Paco (róg Nadbystrzyckiej i Zana) najbliżej jest przez Nadbystrzycką JPII, Filaretów i Bursztynową (wujek Google mówi 3,8 km).
        Gdyby pojechać przez Zana i Filaretów robi się z tego 5km.
        Próba jazdy przez Bohaterów Monte Cassino i Armii Krajowej to jakaś kpina (wychodzi prawie 7 km, 3km dalej niż najkrótszą trasą).

        • Ocena: 0

          Tylko zależy o której godzinie…. Bo w Godzinie szczytu nie jest złą opcją biorąc po uwagę stanie na Bursztynowej w korku (równorzędne i szkoła z paniusiami po dzieci) lub na JP II do skrętu w lewo z ronda. A z AK jest bus pas i bez korków… a szafirowa od strony Lidla przecież…

  7. Aaron Fleischman
    Ocena: 0

    W dobie nawigacji, tabletów i smartfonów można by było to bardzo łatwo rozwiązać. Pasażer wsiada do taksówki i podaje adres, pod który chce być zawieziony. Taksówkarz wpisuje adres w nawigację, przelicza km na złotówki i informuje klienta, jaka będzie opłata za przejazd. Kiedy jadę gdzieś autobusem lub koleją, to najpierw kupuję bilet, więc wiem, ile mnie podróż będzie kosztować. Kiedy idę do sklepu, to o cenie towaru też nie jestem informowany przy kasie.

    Oczywiście, zawsze mogę się dowiedzieć, jaka jest taryfa za jeden km, ale nie mam obowiązku znać miasta i wiedzieć, ile km przyjdzie mi przejechać, więc końcowa kwota zawsze pozostaje zagadką. Poza tym, taksówkarz-cwaniak żerujący na czyjejś nieznajomości miasta może umyślnie wybierać jak najdłuższe trasy, żeby naciągnąć klienta na jak najwyższą kwotę.

  8. Miasto powinno w końcu ustalić maksymalne stawki za kurs tak jak to jest w innych miastach. Teraz to szczególnie w taryfie nocnej przejazd kilometra taksówką potrafi kosztować więcej niż wozokilometr autobusu jeżdżącego dla ZTM.

    • Ocena: 0

      To niech miasto ustali jeszcze ceny za chleb, mleko i wędlinę… Komuno wróć…

  9. Zgadzam się, że w sytuacjach, gdy ktoś wsiada do taksówki bez sprawdzenia cennika, sam jest sobie winny. Nie sprawdził, pojechał, jego problem, ma płacić. Ale jeżdżenie po mieście w kółko, dłuższą drogą, albo udawanie, że źle się usłyszało nazwę ulicy, to zwykłe oszustwo. Jak się źle usłyszało i nie ma się pewności, to się pyta, a nie jedzie w ciemno i jeszcze potem żąda kasy za cały kurs…

  10. Ocena: 0

    baju baju…i obudziłem się