Starostwo Powiatowe w Lubartowie podtrzymuje zasadność uruchomienia syren. To odpowiedź na krytykę
19:01 16-12-2025 | Autor: redakcja
Sporo zamieszania wywołało uruchomienie syren alarmowych w powiecie lubartowskim. Jak już informowaliśmy, w dniu 6 grudnia nad ranem w Lubartowie oraz w dziewięciu okolicznych gminach: Abramów, Firlej, Jeziorzany, Kamionka, Michów, Niedźwiada, Ostrów Lubelski i Uścimów rozległ się dźwięk syren, które ostrzegały mieszkańców o zagrożeniu z powietrza. Po chwili alarm został jednak odwołany.
Burmistrz Lubartowa Krzysztof Paśnik wydał oświadczenie, iż syreny ostrzegawcze na terenie miasta zostały uruchomione po otrzymaniu sygnału z Powiatowego Centrum Zarządzania Kryzysowego. Wynikało to z bieżących procedur, a powodem miała być sytuacja za naszą wschodnią granicą. Wtedy to Rosja przeprowadziła zmasowany atak rakietowy na Ukrainę.
Problem w tym, iż Powiatowe Centrum Zarządzania Kryzysowego wydając tego typu decyzje powinno bazować na informacjach z Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego. Tymczasem służby wojewódzkie nie wydały żadnego polecenia w rej sprawie. Komunikat był, jednak dotyczący możliwości wystąpienia zagrożenia, a tym samym obligował powiaty do pozostania w ciągłej gotowości, do czasu odwołania działań.
– Uruchomienie procedury dotyczącej alarmowania i ostrzegania o zagrożeniu z powietrza na terenie Powiatu Lubartowskiego nie wynikało z potwierdzonych w WCZK w Lublinie informacji systemowych, ale z niezweryfikowanych informacji, odebranych drogą nasłuchu streamingowego. Powyższy błąd spowodowany był czynnikiem ludzkim” – wskazały później władze powiatu lubartowskiego.
Cała sytuacja sprawiła, iż wojewoda lubelski zażądał pilnych wyjaśnień. Zwołał także wideokonferencję, w której władzom samorządowym z całego województwa przypomniano obowiązujące procedury. Jednocześnie Krzysztof Komorski krytykował urzędników wskazując, że uruchomienie syren wywołało niepokój, do tego przez to wszystko nie ma teraz stuprocentowej pewności co do prawidłowego funkcjonowania lubartowskiego wydziału bezpieczeństwa.
Starostwo Powiatowe w Lubartowie nie zgodziło się jednak ze skierowaną w kierunku Urzędu i jego pracowników krytyką. Starosta Lubartowski Jan Sławecki skontaktował się z Dowództwem Operacyjnym Rodzajów Sił Zbrojnych w Warszawie, skąd otrzymał potwierdzenie, iż 6 grudnia miało jednak występować zagrożenie.
– Dowództwo potwierdziło przekazanie sygnału wskazującego na realne i natychmiastowe zagrożenie uderzeniami z powietrza na terenie Powiatu Lubartowskiego. Rozpoznany sygnał obligował Starostę Lubartowskiego do niezwłocznego ogłoszenia alarmu w celu ostrzeżenia ludności i zapewnienia jej bezpieczeństwa wyjaśniają władze powiatu.
Informacja uzyskana od armii została już przekazana do Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego.
Ach te polskie procedury… Powiatowe Centrum Zarządzania Kryzysowego wydając tego typu decyzje powinno bazować na informacjach z Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego.
Tymczasem służby wojewódzkie nie wydały żadnego polecenia w rej sprawie.
Gdyby miał miejsce rzeczywisty atak, to zanim wydano by stosowne zezwolenie na alarm, całe to towarzystwo od zarządzania guzikiem włączającym syreny, być już by nie żyło.
Zalecam – przed skomentowaniem takich tematów – zapoznanie się z ogólnie dostępną procedurą SPO-13 z KPZK – obowiązuje w całym kraju. Polecam tez zapoznać się z podstawowymi ostrzeżeniami z wojska – też da się w necie znaleźć – GROM oraz FALA. Wtedy częśc dywagacji będzie zbędna.
Włączajcie więcej syren podczas świąt typu dzień przedszkolaka, dzień dziadka i tym podobnych. Osoby odpowiedzialne za ostrzeganie społeczeństwa są temu winne.
” powinno bazować na informacjach z Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego ” – to jest herezja, co daje się łatwo sprawdzić – procedura SPO-13 mówi jasno co robi dyżurny PCZK po otrzymaniu komunikatu z wojska przez radio KF.
Ja to mam wrażenie że to wszystkie systemy, procedury, działają jeszcze jako tako bo mamy telefony, internet mobilny i prąd. Coś czuję że w przypadku prawdziwego konfliktu, gdy zabraknie prądu, gdy nie będą działały telefony g***o zobaczymy a nie alarmy.
Tak tak tylko umknęło im jedno malutkie ale tam gdzie są jednostki straży pożarnej mieszkańcy do wycia syren przywykli i nie robi to na nich żadnego wrażenia A oni wywołują alarm przeciwlotniczy bez żadnego konkretnego powodu takich deb to tylko zdymisjonować
Sygnał modulowany PSP jest inny od sygnału ostrzegania o zagrożeniu z powietrza – inna częstotliwość modulacji. Ale tego nikt nie uczy, więc tak – ludzie tego nie rozróżniają
Zwykła niekompetentność brak chęci do działania ,widać to na przykładzie szpitala który tonie w długach…!!
Ale burdel…. Masakra.
ze Szczekarkowa poszedł impuls….
Jeszcze nie dawno był płacz żeby nie włączać syren podczas obchodów powstania warszawskiego bo nasi „bracia” mają uraz i się boją.
Przecież znaleźli teraz drona ale nie przyznają się że spadł parę dni temu….
i fajki w stodole
na półce w sklepie ?
hhehehehehe banda de bili , nie wiedzą kiedy jest nawet zagrożenie , a OPK nie istnieje w tym kraju. Ruscy testuja waszą os rana obrone granic dronami a wy nawet nie potraficie ich zestrzelić rozwalając ludzion chałupę własna rakietą.