04/06/2026
690 680 960

Starosta mówi o bezprecedensowym akcie dywersji. „Mam informacje z wiarygodnych źródeł”

Od incydentu na linii kolejowej Lublin – Warszawa upłynęło już 16 godzin, jednak wciąż niewiele wiadomo na temat jego przyczyn. Zebraliśmy wszystkie oficjalne informacje na ten temat. Jedyne co jest pewne, to cytując wiceministra MSWiA, „mamy uszkodzenie toru i ten tor się sam nie uszkodził”.

Tematem numer jeden, którym w niedzielę, 16 listopada żyje cały kraj, jest zdarzenie, do jakiego doszło na linii kolejowej łączącej Lublin z Warszawą. Mowa o uszkodzeniu toru, a dokładnie ubytku w jednej z szyn o długości około 100 cm, jakie rano zostało odkryte w pobliżu stacji PKP Mika. Jest to powiat garwoliński, ok. 3 km od granicy województwa lubelskiego. Najechał na nie około godziny 7:30 pociąg Kolei Mazowieckich z Warszawy do Dęblina.

Zdarzenie jest poważne, i chyba nikt, kto posiada choć trochę podstawowej wiedzy kolejowej, nie powinien zaprzeczyć, że mogło ono doprowadzić do katastrofy. Początkowo służby wskazywały, iż nic nie wskazuje na to, aby można było mówić o celowym uszkodzeniu szyny. Rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka zaznaczyła, że sprawę bada policja i prokuratura, co więcej na razie „brak jest podstaw, by mówić o celowym działaniu osób trzecich„.

Jednak z godziny na godzinę w miejscu zdarzenia pojawiało się coraz więcej służb. W mediach zaczęły pojawiać się informacje o słyszanym nocą w okolicy wybuchu. Potwierdziła to policja wyjaśniając, że miała na ten temat zgłoszenie. Jednak rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Garwolinie Małgorzata Pychner uspokajała, że obie sprawy nie są łączone. Wyjaśniła, iż w sobotę około godz. 22 było zgłoszenie dotyczące hałasu, jednak miał on dochodzić z innego kierunku, niż linia kolejowa. Funkcjonariusze sprawdzili pochodzące od mieszkańców sygnały, lecz nie zostały one potwierdzone.

Sytuacja zaczęła się komplikować, kiedy w sieci pojawiły się zdjęcia uszkodzonego toru. Na jednym z nich widać przewód biegnący od miejsca zdarzenia w kierunku pobliskiego parkingu. Błyskawicznie wywołały one lawinę spekulacji w internecie. Zaczęły się pojawiać wpisy o rzekomych ładunkach wybuchowych, eksplozji tak dużej, że w okolicy wypadły szyby w oknach itp. Oczywiście nie znalazły one potwierdzenia.

Po południu przedstawiciele MSWiA apelowali, aby weryfikować każdą pojawiającą się w sieci informację, a przede wszystkim nie pokładać wiary w krążące teorie spiskowe. Tu jednak ze strony resortu zaczęły już padać określenia „incydent”, choć wcześniej zapewniano, że nie ma mowy o „celowym działaniu”. Niebawem więcej na ten temat przekazał premier Donald Tusk,. Poinformował, że „niewykluczone jest, iż incydent ma charakter dywersji„. Zaznaczył jednak, że śledztwo w tej sprawie jest w toku, a służby szukają dowodów na ewentualne celowe działanie.

Również wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Maciej Duszczyk poinformował, że sytuacja jest bardzo poważna i musi być wyjaśniona w bardzo szczegółowy sposób. Dodał, że na miejscu pracuje m.in. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. To już wskazywało wyraźnie, iż sprawa staje się coraz bardziej poważna. Duszczyk nie ukrywał, iż od dłuższego czasu mamy w Polsce do czynienia z wieloma różnego rodzaju sabotażami i to może być właśnie jeden z nich, co w żaden sposób nie jest wykluczane.

– Mamy uszkodzenie toru i ten tor się sam nie uszkodził. Ktoś musiał go w pewien sposób uszkodzić. Proszę teraz pozwolić działać służbom, żeby wyjaśniły, w jaki sposób zostało to uszkodzone, jakie narzędzia zostały użyte do tego, żeby to uszkodzić, a następnie przeprowadzić całą procedurę – dodał wiceminister.

Wieczorem głos w tej sprawie zabrała starosta powiatu garwolińskiego Iwona Kurowska. Całość określiła mianem „bezprecedensowego aktu dywersji„, oficjalnie też wskazała na możliwość użycia ładunku wybuchowego. Nie ukrywała jednocześnie, że „sytuacja jest bardzo poważna” oraz, że „wydarzyło się coś bardzo niedobrego, co przełamało pewną procedurę„. Zapewniła jednocześnie, że jeżeli chodzi o bezpieczeństwo transportowe mieszkańców, to jest ono zapewnione i podróżni mogą czuć się bezpiecznie.

Po wypowiedzi Kurowskiej zaczęto jej zarzucać, iż służby oficjalnie nie przekazują takich informacji. Ta jednak zapewniła, że ma je z „wiarygodnych źródeł”, jednak nie może podać, z jakich. Rzecznik Ministra Koordynatora Służb Specjalnych Jacek Dobrzyński stanowczo oświadczył, że nikt z ABW nie kontaktował się ze starostą garwolińskim, ani nie udzielał jej żadnych informacji, a okoliczności i przyczyny tego zdarzenia są cały czas badane. W odpowiedzi Iwona Kurowska wskazała, że nie jest prawdą, iż funkcjonariusze ABW się z nią nie kontaktowali, choć jak to określiła, „nie podała, że informacje te pochodzą z ABW”.

Tym samym, choć od zdarzenia upłynęło już 16 godzin, niewiele wiadomo na temat jego przyczyn. Jednak wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Maciej Duszczyk zaznacza, że jutro, góra pojutrze, powinniśmy poznać więcej faktów. Zwłaszcza, że jak zapewnia rzecznik Ministra Koordynatora Służb Specjalnych Jacek Dobrzyński, sprawa jest traktowana absolutnie priorytetowo.

32 komentarze

  1. Założymy się, że jeśli znajdą sprawcę to znowu będzie to banderuch? Działający na własną rękę, bo mu polska łaskawość przewróciła pod sufitem, albo ten sam saszka tylko wynajęty przez ruskich? Tak czy inaczej chciał Lachom zrobić drugi Wołyń , ja im się zdarza powiedzieć.

  2. Taaa, wszyscy mają informacje z wiarygodnych źródeł, a poźniej ruski dron okazuje się być rakietą z sojuszniczego myśliwca🤣

    • Pan dziadek Józek ze ''slamsowa" w Mieście Inspiracji (dawniej: Lublin)
      Ocena: 0

      Tylko nie z sojuszniczego Iwono. Tylko nie z sojuszniczego !
      Ta atrapa rakiety była na tyle dobra i polska, że wystrzelona z dobrego bo polskiego F-16 nie wybuchła ino własnym ciężarem załatwiła chłopu chałupę.

  3. co teraz ruskie znowu jak w przewodowie czy ufo

  4. Ocena: 12

    co ten kierwiński z tuskiem jeszcze wymyślą? może sikorski do nich dołączy? Bajkopisarze

  5. A nasz niby rząd prawie przez cały dzień milczał. Dopiero po szumie w mediach Tusk z rzeczniczką ministerstwa podawali sprzeczne ze sobą informacje. Tusk, że może być dywersja a ona, że nic się w sumie nie stało. Nie mamy rządu. To samo w sprawie prób handlowania na aukcjach dowodami niemieckich zbrodni z II wojny. Za takie wybielanie niemieckich zbrodni ambasador Niemiec rano powinien być wezwany i natychmiast wydalony z Polski.

  6. Ocena: 11

    ha ha ha przez kilkanaście godzin nie sprawdzono śladów mat. wybuchowego, karton i paździerz powski. czekają na ulewy a może karczerem umyją jak ich kumple pod smoleńskiem

    • Bo nie ma żadnych śladów , chyba że wolisz komisję Macierewicza i parówki .

    • Ocena: 8

      Chaotyczne działanie rządu ws wysadzonych torów. Brak zdecydowanego stanowiska ws handlu „pamiątkami” z holokaustu. Otwarte dwa przejścia z Białorusią. Brak pomocy dla mieszkańców domu uszkodzonego przez rakietę. Bezradność, skłócanie i spektakl zamiast działań?

  7. Jak widać szyna pewnie pękła ze zmęczenia materiału co nie jest niczym nadzwyczajnym a ci wszyscy spece z urzędów biją pianę o wybuchu jeśli by był założony ładunek wybuchowy efekty wybuchu były by o wiele większe bo rozerwało by dużo więcej niż metr szyny a i podkłady też by rozwaliło jak widać byle awaria na torach i już się zaczyna koncert straszenia Polaków o sabotażach wszelkiej maści A i media mają używanie w nakręcaniu spirali strachu poprzez nieraz fantazyjne artykuły nie mające nic wspólnego z prawdą

    • Ocena: 3

      *rozerwałoby

    • Zmęczony to Ty jesteś , bo przez to buraczane trolowanie na trzy zmiany niedosypiasz i na oczy już niedowidzisz .Szyna pękła w dwóch miejscach i ten kawałek w niedzielę w nocy złomiarze zajumali ? Te półmetrowe osmalenia po bokach i ścięte zewnętrzne szpilki , to nic nie znaczą ? A wybuch słyszany przez wielu świadków od którego aż szyby zadrżały to był korek z szampana ?

    • Udowodniłeś, że nie masz zieloniutkiego pojęcia, ani jak wygląda praca ładunku do przecinania szyn, ani jak wygląda materiał po pęknięciu zmęczeniowym.

    • Ostatnio nie uszkadzałem żadnych torów, ale jeśli miałbym to robić, to użyłbym palnika.
      Chyba łatwiej „skombinować” butlę i palnik, niż materiały wybuchowe.
      Butla jest oczywiście mniej „poręczna”, ale bezpieczna w razie kontroli, a palnik ma tę przewagę, że można to zrobić po cichu.

  8. Po wielkiej bitwie powietrznej jak stoczyły wojska polskie z dronami teraz będzie wielka bitwa o tory kolejowe.

  9. Mi to wygląda na nie równie ułożenie podkładów kolejowych. Te dwa po środku były wyrażanie niżej niż reszta. Jako ze nie dawały podparcia nastąpiło zmęczenie materiału. Najpierw pękło z prawej strony. Ewentualnie i pękło z drugiej strony od jadących pociągów. … przehartowana stal i nie równo ułożone podkłady. Tylko tyle i aż tyle.

    • Ocena: 1

      Wydaje mi się że Chyba wszyscy myślący powinni się z tobą zgodzić, mi również się tak wydaje. Ale widać nasz naród nie myśli, z resztą widać to po wybranym rządzie

    • Wcześniej premier Donald Tusk poinformował o innym niebezpiecznym incydencie. Jak wskazał, na trasie Warszawa-Lublin, w pobliżu wsi Mika, doszło do aktu dywersji. Stwierdził, że „potwierdziły się najgorsze przypuszczenia”. Ustalono, że faktycznie doszło do eksplozji ładunku wybuchowego, która zniszczyła tor kolejowy.

    • Ocena: 0

      *nierówne

  10. nawpuszczali badziewia to jest efekt

Dodaj komentarz