Skatował kolegę, później zaciągnął do lasu i zakopał. Wiadomo jak zginął 17-latek z Machowa
18:26 10-06-2016 | Autor: redakcja
Do lubelskiej prokuratury wpłynęły pełne wyniki sekcji zwłok Patryka P. wraz z opiniami biegłych. Wynika z nich jednoznacznie, że 17-latek przed śmiercią był brutalnie katowany przez swojego oprawcę. Sprawca używał twardego i tępego narzędzia, mógł też kopać swoją ofiarę. Najpoważniejsze obrażenia występowały na głowie oraz górnej części tułowia. Jak informuje Agnieszka Kępka z Prokuratury Okręgowej w Lublinie, doprowadziły one do wewnętrznych wylewów, w wyniku których Patryk P. udusił się własną krwią.
Wyniki sekcji zwłok potwierdzają wcześniejsze ustalenia śledczych jak też przeczą niektórym wyjaśnieniom 19-letniego Krzysztofa K. ps. „Szpadel”, który podczas przesłuchań wielokrotnie zmieniał wersję wydarzeń. Co innego mówił policjantom, odmienne zeznania złożył podczas przesłuchania w komendzie a kolejną wersję przedstawił w prokuraturze. Przyznał się, że razem z 17-latkiem spożywali alkohol, potem zaś się pokłócili. Nie zaprzeczał, iż zakopał ciało swojego kolegi, natomiast nie przyznał się do zabójstwa.
Do tragicznego zdarzenia doszło w kwietniu tego roku. Patryk P. wychodząc z domu powiedział najbliższym, że udaje się do sklepu. Następnie wsiadł na rower i ruszył w drogę. Na miejscu spotkał się ze swoim znajomym, 19-letnim Krzysztofem K. Później wspólnie spożywali alkohol. Wtedy 17-latek widziany był po raz ostatni. Jego najbliżsi zaniepokojeni tym, że nie wrócił na noc do domu, dodatkowo nie mogąc nawiązać z nim kontaktu, z samego rana rozpoczęli poszukiwania.
Gdy nie przynosiły one rezultatu, o zaginięciu powiadomiona została policja. Ze względu na wiek zaginionego, czynności zostały wszczęte niemal od razu. Policjanci z Opola Lubelskiego, którzy prowadzili czynności poszukiwawcze, zaczęli otrzymywać niepokojące sygnały, że Patrykowi P. mogła stać się krzywda. Wskazywały one, że mogło dojść do wypadku a nawet zabójstwa. Cały czas przewijało się nazwisko 19-latka, wskazujące, że może on mieć wiele wspólnego ze sprawą zaginięcia. Mężczyzna przez kilka dni ukrywał się, jednak po kilku dniach został zatrzymany.
Początkowo nie chciał współpracować z funkcjonariuszami, nie przyznawał się do niczego, jak również nie odpowiadał na pytania. Jednak podczas kolejnego przesłuchania wskazał lokalizację ukrycia zwłok. Były to tzw. „dołki”, niedaleko wałów przeciwpowodziowych Wisły. W znajdującym się tam zagajniku, pod ziemią, natrafiono na ciało 17-latka. Już wstępne oględziny zwłok wskazywały, że ofiara nie zginęła z przyczyn naturalnych.
Jak ustalono, feralnego wieczoru pomiędzy Patrykiem P. a Krzysztofem N. miało dojść do kłótni. Później 19-latek wsiadł do ciągnika i miał przejechać po koledze. Następnie postanowił ukryć ciało. Krzysztof N. za pomocą łańcucha podczepił ciało do traktora, a później ciągnął je z Kępy aż nad Wisłę, gdzie zakopał 17-latka. W kilku miejscach widać było ślady krwi. Sprawcy grozi nawet dożywocie.
(fot. KWP Lublin)
2016-06-10 18:22:46
NA STOS BYDLAKA!!!
Pijak pijakowi wilkiem.
I ze szpadla zostanie szufla
Mnie najbardziej zastanawia, jak on przejechał tyle ciągnikiem z człowiekiem podczepionym na łańcuchu i nikt go nie zauważył. Albo i zauważył… bo przecież ktoś pisał jeszcze przed znalezieniem ciała co się wydarzyło… Nawet nie chcę myśleć…
Tym co widzieli dać po 15 lat za współudział!
Wszystko to zatrważająco straszne, ale ponieważ nie wspomniano słowem o co tak kolesie się kłócili, że aż jeden, drugiemu łepetynę rozbił, więc się zastanawiam jaka była przyczyna owej zaciekłej kłótni…
Przecież ot tak, dla pijackiej zabawy, nie tłucze się kogoś po głowie, a potem nie włóczy się zwłok traktorem przez pół Rzeczpospolitej.
Obić kołkiem i zakopać żywcem.
Oj tak tak! Popieram przedmówce w całej rozciągłości tematu.
pewnie sąd bedzie łaskawy
Lamus zasrany. Jego dziadek zabił dziewczynę, a on chłopaka młodego. Patologia. Oby sam marnie skończył, a jego ród się nie pomnożył więcej. Mordercy
Polacy zostali dokładnie rozbrojeni przez kolejnych okupantów i komunistów, więc niejako są zmuszeni sięgać po prymitywne, a co za ty idzie , okrutne sposoby pozbawiania życia bliźniego swego.
O ile nowocześniej i humanitarniej byłoby, gdyby zamiast walić się pałami i włóczyć za traktorami po polach, wyciągnąć spluwę i palnąć adwersarzowi zażartej dyskusji, w łeb.
Zdaję sobie sprawę, że gdybyśmy mieli możliwość legalnego, a powszechnego dostępu do broni palnej, na początku trup ścieliłby się gęsto (każdy ma przecież swojego bliźniego do odstrzału), ale potem, sama świadomość, że ktoś zaczepiony na ulicy może wyjąć klamkę i nawet nie specjalnie mierząc zakończyć spór na swoją korzyść, uspokoiłaby zbyt swawolnie podchodzących do życia.
Nie zgadzam się. W RPA niemal każdy ma klamkę, a mimo tego, nie odstrasza to potencjalnych napastników do rozboju, czy napaści. Konsekwencje takiego stanu rzeczy są takie, że trup ścieli się gęściej, niż na przykład u nas, bo rozbójnik jak już napada to z bronią w ręku i ze świadomością, że ofiara może mieć broń i jej użyć w obronie. Spluwa to nie jest lekarstwo na całe zło. Posługiwać się tym sprzętem też trzeba umieć, owszem widziałem jak agenci izraelskich służb specjalnych w ciągu ośmiu sekund potrafili wyjąć broń, odbezpieczyć i strzelić trafnie do celu, ale oni poświęcają mnóstwo czasu na takie szkolenia i to jest wpisany w ich pracę.