04/06/2026
690 680 960

Sektor deweloperski wchodzi w okres dekoniunktury

Branża deweloperska zanotowała w lipcu ponad 44% spadek rozpoczynanych inwestycji – w porównaniu z lipcem ubiegłego roku. Jeśli ten trend się utrzyma, podaż nowych mieszkań będzie istotnie ograniczona.

Opublikowane dziś dane Głównego Urzędu Statystycznego dotyczące budownictwa mieszkaniowego za okres od stycznia do lipca bieżącego roku pokazują, że sektor deweloperski wchodzi w okres dekoniunktury.

Załamanie produkcji

– O ile w ujęciu rocznym mówimy o 22-procentowym spadku w rozpoczynanych budowach mieszkań, dużo bardziej pesymistycznie wygląda porównanie historycznych wyników za sam lipiec. Względem ubiegłego roku mówimy tu o 44 proc. załamaniu. Tak mało rozpoczynanych inwestycji było ostatni raz w 2016 roku – komentuje Patryk Kozierkiewicz, ekspert Polskiego Związku Firm Deweloperskich, podkreślając, że to właśnie dane dotyczące startów inwestycji najwięcej mówią o kondycji branży deweloperskiej i są wyznacznikiem panujących nastrojów.

– Czarny scenariusz nakreślony przez PZFD mówiący o tym, że w 2022 roku dojdzie do zmniejszenia produkcji nowych mieszkań o 40 proc. w porównaniu z zeszłym rokiem, przechodzi w fazę realizacji. Inwestorzy – mając na względzie obecną koniunkturę – są zmuszeni wstrzymywać nowe budowy. W dłuższej perspektywie oznacza to gwałtowny spadek podaży nowych mieszkań, czego skutki zaobserwujemy szczególnie w 2024 roku – podkreśla Patryk Kozierkiewicz.

Dane dotyczące startów nowych inwestycji odpowiadają bowiem statystykom pozwoleń na użytkowanie z uwzględnieniem około 2-letniego przesunięcia wynikającego z okresu trwania budowy. Oznacza to, że w związku z tegorocznym załamaniem w 2024 roku bazowa oferta mieszkań będzie wyjątkowo niska, co w efekcie przyczynić się może do wzrostu cen mieszkań.

GUS podaje, że w lipcu 2022 deweloperzy ruszyli z budową 8359 mieszkań, w inwestycjach rozpoczynanych natomiast w lipcu 2021 roku znajdowało się już 15047 lokali.

Wyprzedana oferta

Sytuację podażową w teorii mogłyby uratować mieszkania, których budowa rozpoczęła się na przestrzeni ostatnich dwóch lat. Tak się jednak nie stanie – są one bowiem w znacznej mierze wyprzedane. Z danych, jakimi dysponuje PZFD wynika, że lokale, które zostaną oddane do użytkowania w 2022 roku znalazły nabywców w ponad 85 % przypadkach, natomiast te, których zakończenie budowy nastąpić ma w 2023 roku są sprzedane w ponad 60%.

– Reasumując, niska podaż wywołana sytuacją na rynku hipotecznym i inflacją zahamowała nowe inwestycje, a brak odpowiedniej reakcji ze strony rządzących, może w kilkuletniej perspektywie doprowadzić do kompletnego załamania dostępności mieszkaniowej dla przeciętnych Kowalskich – ocenia ekspert PZFD.

Jest rozwiązanie

Na nastroje na rynku mieszkaniowym wpływa również sytuacja na rynku najmu. W związku z wojną w Ukrainie liczba dostępnych mieszkań istotnie spadła, a ceny czynszów wzrosły nawet o 50 proc. To powoduje, że konieczne jest wprowadzenie mechanizmów stabilizujących rynek.

– Takim rozwiązaniem mógłby być powrót do ulgi budowlanej na wynajem. Na jej podstawie możliwe było odliczane od dochodu wydatków poniesionych na budowę oraz zakup mieszkania w budynku wielorodzinnym, w którym znajdowały się mieszkania przeznaczone do wynajmu – wskazuje Sebastian Juszczak, prawnik PZFD.

I przypomina, że w celu zapewnienia gwarancji wynajmu mieszkania wprowadzono zakaz zbycia nieruchomości przez 10 lat.

– Ulga na wynajem funkcjonowała w latach 1997-2000. Zgodnie z szacunkami JLL na tej podstawie powstało około 100 tys. mieszkań. Trudno wyobrazić sobie bardziej właściwy moment do powrotu do tego rozwiązania. Dzięki uldze nie tylko dojść może do zwiększenia produkcji nowych mieszkań, ale i do ustabilizowania cen czynszów w związku ze zwiększeniem podaży. Analogiczny mechanizm z powodzeniem funkcjonuje we Francji, gdzie dodatkowo wspiera on najem społeczny – dodaje Sebastian Juszczak.

(fot. pixabay.com\źródło informacji: Polski Związek Firm Deweloperskich)

24 komentarze

  1. Super pomysł – dajmy ulgę tym co mają kasę – niech kupują pod wynajem. Ceny mieszkań dalej będą rosły a zwykli Kowalscy będą mieszkać na stancjach do końca życia. To trochę jak z węglem – pośrednicy wykupują wszystko co jest i zarabiają 200% więc dajmy pośrednikom rekompensatę za to, że obniża marzę do marnych 50%.

    • Deweloper jest takim samym, zupełnie zbędnym, pośrednikiem i pasożytem, co firmy pośredniczące w obrocie węglem. Utarło się mówić, że „deweloperzy budują mieszkania”. Nie, deweloperzy nie budują mieszkań, bo nie mają żadnych maszyn, narzędzi, materiałów, ani pracowników do tego. Oni ZLECAJĄ budowę mieszkań firmom budowlanym, czyli podwykonawcom.

      Dlaczego państwo nie mogłoby zlecać budowy mieszkań na gruntach, które już posiada (czyli których nie trzeba kupować, zwiększając tym samym koszty inwestycji) i sprzedawać je z 10%-ową, a nie 40-50% jak u dewelopera, marżą? Bo deweloperska mafia ma polityków w kieszeni i często zatrudnia ich w swoich radach nadzorczych, jak kończą kariery albo nie zostają wybrani na kolejną kadencję.

      Chodzi o to, aby oni mieli złote miliony na kontach, a nie o to, żeby ludzie mieli tanie mieszkania

  2. Ocena: 0

    Hahahaha gdyby ludzie wiedzieli ile deweloperzy zarabiają na nowych mieszkaniach, to by się zjednoczyli i zbojkotowali rynek deweloperski. A jakby wtedy popyt na nowe mieszkania spadł do zera, deweloperzy musieliby obniżyć ceny do „normalnego” poziomu. Ja rozumiem że każdy chce zarobić, ale to jaką oni mają marżę, to jest już nieludzka chciwość. Piszę z doświadczenia bo pracowałam u jednego dewelopera

  3. Ocena: 0

    Przez dwa lata sprzedałem mieszkań za ponad 40 milionów.

  4. … developerzy są tak zarobieni przez ostatnie lata że mogą teraz odpoczywać przez kilka kolejnych

  5. granat vel osioł
    Ocena: 0

    O nie łysy się zapłacze na śmierć :C

  6. Żuk ponosi straty .

  7. „Dekoniunktura”?
    Ładny, pisowski eufemizm dla wywołanego przez tych patałachów potężnego kryzysu.

    • Ocena: 0

      PiS oczywiście odpowiada również za kryzys światowy.

      • Ocena: 0

        Oczywiście. Widziałem jak przy nalewce namawiali OPEK do podniesienia cen za ropę i namawiali by wypuścić timermansa z zakladu zamkniętego by wprowadził zielony ład.

  8. Cały artykuł o podaży a popyt? Ile jest chętnych na kredyty hipoteczne?

  9. Budowlanka działa na kredytach , nie mają ludzie zdolności bo inflacja to kredytów nie ma i budowlanka wyhamowuje.
    Plusem że może trochę ceny spadną zarówno ” fachowców ’ jak i materiałów.

  10. Każdy z komentujących może zostać developerem, droga otwarta, jestem ciekaw ilu z nich odniesie sukces 🙂

    • Ocena: 0

      Nic nie zrozumiałeś,
      Komentujące tu osoby piszą o deweloperach, jako o osobach, które wykorzystując sytuację
      zarabiają niewspółmiernie dużo w stosunku do „włożonej własnej pracy” – ale nikt nie chce ich naśladować, bo to jest złe.

      Pomyśl sobie, co by było, gdyby wszystkie osoby we wszystkich branżach robiły tak samo.

      • Ocena: 0

        Co złego jest w zarabianiu

        • A kto napisał, że zarabianie jest złe?
          Ja widzę:
          „zarabiają niewspółmiernie dużo w stosunku do „włożonej własnej pracy” – to jest według „obywatel” złe,

          • Ocena: 0

            nie każdy może być deweloperem bo do tego trzeba mieć koneksje… jak myślicie łatwo jest zdobyć dobre lokalizacyjnie grunty pod kolejne budowy…? Oczywiście mniej znaczący kupuja pola na obrzeżach ale… jak myślicie łatwo je przekształcić na tereny budowlane… i wpłynać na zmiany przestrzennych panów zagospodarowania… Zejdźcie na ziemię marzyciele i do roboty…!