04/06/2026
690 680 960

Sędzia nie przyznaje się do kierowania po pijanemu. Świadkowie zapewniają, że w samochodzie nikogo więcej nie było

Po wczorajszym oświadczeniu, jakie przedstawił obrońca sędziego Jakuba Iwańca, prokuratura przedstawiła dziś szczegóły całego zdarzenia z jego udziałem. Zebrany materiał ma jednoznacznie wskazywać, iż to on siedział za kierownicą. Dlatego zdecydowano się na przeszukanie i zatrzymanie dowodów.

W poniedziałek wszczęte zostało śledztwo w sprawie kolizji drogowej, jaka miała miejsce w sobotę w Rejowcu Fabrycznym. Jak już informowaliśmy, postępowanie prowadzone jest wobec sędziego Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa Jakuba Iwańca. To on miał kierować samochodem po pijanemu i wjechać w drzewo.

Kiedy o sprawie stało się głośno, głos zabrał jego adwokat Michał Skwarzyński. W wydanym oświadczeniu zaznaczył, że jego klient nie prowadził tego samochodu. Owszem, znajdował się w aucie, jednak miał być tylko pasażerem. Kierowca pojazdu, kiedy ten uderzył w drzewo, odwoził go do domu. Mecenas sformułował także zastrzeżenia do działań prokuratury.

Dziś do sprawy odniosła się Prokuratura Krajowa, której to Wydział Spraw Wewnętrznych przejął prowadzenie śledztwa. Jak zapewniono, w sobotę i w niedzielę prokuratorzy z Prokuratury Rejonowej w Krasnymstawie oraz z Prokuratury Okręgowej w Zamościu wykonywali czynności dowodowe. W ich trakcie m.in. przesłuchano naocznych świadków zdarzenia oraz interweniujących policjantów z lokalnego komisariatu, przeprowadzono oględziny samochodu i miejsca kolizji z drzewem, a także pobrano materiały do dalszych badań.

Jak relacjonuje prokurator Przemysław Nowak, w sobotę około godziny 22:55, do Komisariatu Policji w Rejowcu Fabrycznym zadzwoniła osoba, która poinformowała, że była świadkiem prowadzenia samochodu przez osobę znajdującą się w stanie nietrzeźwości. Po kilku minutach na miejsce zdarzenia przyjechali funkcjonariusze z lokalnego komisariatu. Na miejscu rozpytali zgłaszającą kobietę, która oświadczyła, iż kierującym był stojący kilka metrów obok jej sąsiad. Mowa tu właśnie o Jakubie Iwańcu.

– Przesłuchana w charakterze świadka zawiadamiająca zeznała, iż widziała, jak znany jej od wielu lat warszawski sędzia, uderzył prowadzonym przez siebie samochodem w drzewo, a następnie odjechał, przejeżdżając kilkadziesiąt centymetrów od niej i innych osób. Zeznała, iż w samochodzie tym nie było nikogo innego – dodaje prokurator Przemysław Nowak.

Policjanci ustalili, że owszem, wersja adwokata sędziego, który zapewnia, że jego klient był pasażerem jest prawdziwa. Jednak ma dotyczyć sytuacji, jaka miała miejsce dwie godziny wcześniej. To właśnie około godz. 21:00 został on ze spotkania towarzyskiego odwieziony do domu przez żonę swojego kolegi. Ustalenia te potwierdziły zeznania kolegi sędziego i jego żony, która wówczas odwoziła Jakuba Iwańca.

Sam sędzia tłumaczył policjantom, iż został odwieziony do domu przez „nieznanego mu kolegę”, którego danych nie podał. Na miejscu jednak nikogo innego nie było. Nikt też nie zgłosił się na policję. Jeżeli zaś chodzi o samą kolizję, to ślady uszkodzenia nosił samochód sędziego. Auto poddano oględzinom z udziałem biegłego, zabezpieczono też ślady biologiczne i osmologiczne. Dodatkowo zlecono policji zabezpieczenie monitoringu miejskiego oraz nagrań z prywatnych posesji, w tym z miejscowej stacji paliw.

Zdaniem obrońcy sędziego, cała sprawa miała być pretekstem do „najścia domu zajmowanego przez sędziego”, jego przeszukania i zatrzymania telefonu pomimo posiadania przez niego immunitetu. W tym przypadku prokuratura zapewnia, że policjanci działali na jej zlecenie na podstawie wydanego wcześniej postanowienia o zatrzymaniu rzeczy. Uznano bowiem, iż może on stanowić dowód w sprawie, w szczególności zawierać treści, które mogą być pomocne w ustaleniu, kto kierował samochodem, w tym ewentualną korespondencję z „nieustalonym” kolegą.

– Wobec oświadczeń sędziego, iż w telefonie tym mogą znajdować się informacje objęte tajemnicą obrończą, telefon został zabezpieczony bez zapoznawania się z jego zawartością. Dalsze czynności będzie podejmował prokurator z zgodnie z obowiązującą w takiej sytuacji procedurą – dodaje Przemysław Nowak z Prokuratury Krajowej.

Adwokat Jakuba Iwańca Michał Skwarzyński potwierdził dziś, że stanowisko jego klienta jest takie, że on nie kierował tym pojazdem. Zwłaszcza, że został zatrzymany na terenie własnej posesji, a nie na miejscu zdarzenia czy w samochodzie. Poinformował jednocześnie, iż złożył zażalenie na zatrzymanie rzeczy oraz przeszukanie posesji należących do sędziego. Zarzucił on śledczym „rażące złamanie procedur” oraz „bezprawne przejęcie telefonu” należącego do sędziego.

– Telefon powinien trafić do sądu w zaplombowanej kopercie, tymczasem prokuratorzy wzięli go do Warszawy, łamiąc przepisy i procedury. Tu przekroczyli uprawnienia, a z prawnego punktu widzenia ukradli ten telefon.(…) Zignorowano też immunitet pana sędziego, gdyż został on przeszukany – wyjaśnia Michał Skwarzyński.

Zdaniem mecenasa, cała sprawa ma mieć podłoże polityczne. Określił je mianem „politycznej zemsty”, a same przeszukanie jako formę „represji politycznej”. Zarzucił też prokuraturze przeprowadzenie czynności bez obecności obrońcy.

Do sprawy odniósł się także minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Zapowiedział, że jeśli zebrany materiał dowodowy potwierdzi, iż sędzia Jakub Iwaniec kierował autem po pijanemu, zostanie złożony wniosek o uchylenie mu immunitetu. Dodał jednocześnie, iż „Polskich obywateli mogę zapewnić, że nie ma świętych krów”.

Sama prokuratura zaznacza, iż sędzia z uwagi na posiadany immunitet nie może być zatrzymany ani pociągnięty do odpowiedzialności karnej bez zezwolenia właściwego sądu dyscyplinarnego.

 

38 komentarzy

  1. Wiadomo że łże jak piss czy tam piess.

  2. łżę jak PISuar , powie że to Tusk jechał ….

  3. I tak już wiecznie będzie przez tych wszopisowców . Polityczna zemsta itd .
    Jakby kaczyński kogoś zaciukał kosą i by go zatrzymali, to by wyszła na ulicę banda ludzi z wątpliwą inteligencją i darli pyskiem , że to zemsta polityczna.
    Mam 44 L . Kiedy to się zakończy ?

  4. „Zdaniem mecenasa, cała sprawa ma mieć podłoże polityczne. Określił je mianem „politycznej zemsty”, a same przeszukanie jako formę „represji politycznej”.”- rzecz jasna. Toż to kolejny pisi męczennik. Co z tego, że jechał w tym samochodzie? Nie wie, kto go odwoził, bo przypadkowy kierowca ze skromności się nie przyznał. Nie zauważył, że przywalili w drzewo, bo akurat w tym czasie drzemnął. Ale adwokat znajdzie tego kierowcę, gdzieś w okolicach, to dobre, pisowskie tereny.

    • Ocena: -3

      Prokuratura w Warszawie podjęła śledztwo ws słów Roberta Bąkiewicza o wyrywaniu chwastów z polskiej ziemi. Ciekawe, bo Bąkiewicz nawiązał w ten sposób do słów byłego szefa PO, Schetyny, który na partyjnej konwencji grzmiał o strząsaniu pisowskiej szarańczy. Wtedy bili brawo

  5. Ocena: 18

    Zbadac pijaka czy kierownica ma inne slady dna lewarek klamka idiota pijus klamca nie sedzia

  6. Ocena: 17

    A gdzie kryminalni, odciski palców z kabiny i kluczyka, a telefon żeby zadzwonić po łosia który kierował 😆

  7. Może sam Tusk go odwiózł😅🤣

  8. Mogą mu naskoczyć!!!!!!!!!!!!!

    • Ocena: 16

      Masz rację, bo jak się uważniej zastanowić to działania będą jak w dwóch powiedzeniach: „Kruk krukowi oka nie wykole” i drugie (do wyboru): „Agentka towarzyska *, agentce towarzyskiej* łba nie urwie”.
      *- słowa zastępcze z uwagi na cenzurę 112

  9. Gdy złapią cię za rękę, mów że to nie twoja…

  10. tee papuga , cfaniaku , podaj dane gościa który go odwoził .Proste chyba nie ?

Dodaj komentarz