04/06/2026
690 680 960

Sadownicy załamują ręce, mróz zniszczył pąki i przyszły plon. Politycy zapewniają o wsparciu

Pomimo heroicznej walki rolników, ostatnie przymrozki zniszczyły większość upraw sadowniczych. Wiadomo już, że straty będą ogromne. W znacznej części sadów nie ma już żadnych szans na zbiory. Dziś przedstawiciele resortu rolnictwa zapewniali, że nikt nie zostanie bez pomocy.

Województwo lubelskie zmaga się ze skutkami ostatnich wiosennych przymrozków. Sadownicy alarmują, że wiele upraw zostało całkowicie zniszczonych, a tegoroczny sezon dla części gospodarstw może być już zakończony. Temperatury spadające nocami nawet do -8 stopni Celsjusza okazały się zabójcze dla kwitnących drzew owocowych i plantacji jagodowych.

Najtrudniejsza sytuacja panuje w powiatach opolskim, kraśnickim i puławskim, gdzie koncentruje się znaczna część sadowniczej produkcji regionu. Rolnicy podkreślają, że mróz pojawił się w najgorszym możliwym momencie – gdy jabłonie, wiśnie, czereśnie i śliwy były w fazie kwitnienia lub zawiązywania owoców. W takich warunkach nawet kilka godzin ujemnej temperatury wystarczyło, by zniszczyć pąki i przyszły plon.

– W wielu sadach nie ma czego ratować. Kwiaty są sczerniałe, zawiązki obumarły. Straty sięgają stu procent – mówią producenci z Lubelszczyzny, którzy od kilku nocy prowadzili dramatyczną walkę o uratowanie upraw. W ruch poszły ogniska, świece dymne, zraszacze i nagrzewnice, jednak skala ochłodzenia okazała się zbyt duża.

Lubelska Izba Rolnicza wystąpiła już do władz z apelem o pilne uruchomienie pomocy finansowej. Samorząd rolniczy domaga się uproszczenia procedur szacowania strat, szybkich rekompensat oraz ulg podatkowych i składkowych dla poszkodowanych gospodarstw. Zdaniem przedstawicieli branży bez natychmiastowego wsparcia wiele rodzinnych sadów może nie przetrwać tego roku.

Eksperci zwracają uwagę, że skutki przymrozków odczują nie tylko producenci, ale również konsumenci. Mniejsze zbiory mogą oznaczać niższą podaż owoców krajowych, wzrost cen oraz problemy zakładów przetwórczych, które opierają działalność na surowcu z Lubelszczyzny. Region od lat stanowi jeden z filarów polskiego sadownictwa, dlatego obecne straty mają znaczenie dla całego rynku.

W związku z tym do naszego regionu przyjechał dziś Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Stefan Krajewski. Wspólnie z lokalnymi politykami odwiedzili powiat opolski, gdzie oceniali sytuację i rozmawiali z sadownikami na temat wsparcia.

– Nie ma piękniejszego widoku niż kwitnące drzewa owocowe. Ale dziś jest to bardzo smutny i przykry obraz, kiedy widzimy, że większość sadów zmarzło. I to pomimo podjętych prób ich chronienia poprzez zraszanie czy ogrzewanie. Niestety tę walkę nasi rolnicy przegrali. Dzisiaj naszą rolą jest pomoc wszystkim, którzy takiego wsparcia potrzebują. Po pierwsze na początek musimy oszacować rozmiar szkód w całej Polsce, ale ruszamy z kopyta i myślę, że od poniedziałku wszyscy wojewodowie powołają już w tym celu komisje – mówił Stefan Krajewski.

Minister Rolnictwa zaznaczył, że jest to niezbędne, aby móc wzorem lat ubiegłych wystąpić do Komisji Europejskiej o nadzwyczajną pomoc. W ubiegłym roku wyniosła wyniosła ona ponad 400 mln zł. Równolegle zabezpieczono też w budżecie resortu środki na pomoc dla rolników. Gdyż jest to kwestia egzystowania zarówno dla rolników jak też przetwórców. Gdyż nie będzie zbiorów na które wszyscy czekali, ale również nie będzie co przetwarzać w licznych zakładach.

– Sytuacja ta pokazuje jak trudne jest rolnictwo. Wydaje się, że jest już piękna pogoda. Jednak nocne przymrozki spowodowały olbrzymie straty. Niektórzy mówią, że taka sytuacja, na tak ogromną skalę, wystąpiła po raz pierwszy od 1986 roku, a więc od 40 lat nie było takiego kataklizmu. To jest działanie siły wyższej i to wszyscy muszą zrozumieć, dlatego mówimy o konkretnych i realnych działaniach. Nikt nie zostanie bez pomocy – zaznaczył Stefan Krajewski.

Marcin Gazda z miejscowości Zakrzów tłumaczył, że to co przez ostatnie trzy noce spotkało sadowników jest ogromną tragedią. Nikt nie wie, co będzie dalej. Dlatego zwrócił się o doraźną pomoc dla wszystkich rolników, którzy ucierpieli w wyniku tych pogodowych anomalii. Wskazał też na jeden problem. Mianowicie chodzi o potrzebę wprowadzenia reformy ubezpieczeń, aby była możliwość ubezpieczenia upraw.

– My i tak ich będziemy bronić, gdyż jest to nasze dzieło, nasz sens życia. Ale gdybyśmy mieli zaplecze w postaci ubezpieczenia, gdyż choć jest ono obowiązkowe, to nie wszyscy rolnicy mogą je zawrzeć. I w tym jest największy problem. Potrzeba też rozwiązań systemowych, aby w końcu opracować plan, który pozwoli na budowę instalacji zapobiegania klęskom żywiołowym. Dziś spotykamy się z powodu mrozów, niebawem przyjdzie susza czy sezon gradowy. A naprawdę lepiej jest zapobiegać, niż później do tego dopłacać – mówił Marcin Gazda.

Z kolei wicewojewoda lubelski Andrzej Maj dodał, że kilka mroźnych nocy sprawiło, iż zniszczone zostały zawiązki, co przekreśliło miesiące ciężkiej pracy rolników. Dlatego każdy poszkodowany sadownik otrzyma rekompensatę. Polskie sadownictwo to bowiem nasza duma i nasze dziedzictwo. Nie można też pozwolić, aby jedna zła wiosna przekreśliła dorobek całego życia polskich rolników.

28 komentarzy

  1. Ocena: 21

    Czym się łamać, i tak się nie opłaca. Banany z drugiego końca świata kosztują 2,99zł. To po ile chcecie liczyć za tak samo chemiczne jabłka z morzem dopłat?

    • skończyła się bonanza dla badylarzy
      Ocena: -8

      Badylarze niech lepiej idą do roboty np. przy pakowaniu owoców ściągniętych w ramach mercosur na półki dyskontowe.
      Skończyła się bonanza dla badylarstwa. Tera jest lyberizm a nie komuna.

  2. Ocena: 20

    To tylko polityczna pokazówka dla mediów a finał będzie taki jak zawsze

  3. Ocena: 17

    Rolnik to wiecznie pokrzywdzony człowiek , a to mróz , susza , grad , ulewa ,pomór , droga ropa , niska składka KRUS , brak składek na NFZ itd.

    • Ocena: 7

      Bo rolnik czy sadownik nie żyje z pracy na roli. Oni żyją z dopłat, do wszystkiego.

  4. Manna z nieba
    Ocena: 17

    Co tam przymrozki, susza, powódź, nieurodzaj żwność z Mercosuru i Ukrainy już stoi na granicy, głodu nie będzie. Słońce Peru będzie się lansował jako zbawiciel i pogromca głodu.

  5. Ocena: 13

    Po blokowaniu dróg dla zwykłych ludzi mam ich głęboko w du…

  6. Ocena: 11

    Co roku to samo😡🤬 Buraków trzeba było nasiać.

  7. Ocena: 10

    bez jabłek da się żyć

  8. Ocena: 9

    ukraincy się ciesza

  9. Ocena: 9

    Pokarało za pazerność i chcicwość jak np. czereśnie 200zł/kg

  10. Ocena: 8

    Co roku przymrozki a co 2 lata nowy samochód

    • Ocena: 1

      zazdrosny fraj,er? kto ci broni posadzić sad i spróbować miodu? polecam maść na pikoty!

Dodaj komentarz