Sadownicy przywieźli pod ministerstwo pół tony owoców. Sprzedają je mieszkańcom stolicy (zdjęcia)
15:24 13-07-2023 | Autor: redakcja
Przed budynkiem Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi w Warszawie trwa pikieta producentów owoców, w której biorą udział również sadownicy z naszego regionu. Jak już informowaliśmy, wczoraj zorganizowano tam „Malinowy targ wkurzonych”. Krzysztof Chmiel z powiatu kraśnickiego wyjaśniał, że rolnicy czują się pomijani i niepotrzebni. Do tego interwencja państwa dotycząca rządowego skupu malin sprawiła, iż cena tych owoców spadła jeszcze bardziej. Rolnik wskazywał, iż koszt wyprodukowania maliny mrożonej wynosi ok. 8 zł. Do tego należy doliczyć koszt pracownika w kwocie 2 zł. Tymczasem w niektórych skupach otrzymują oni za maliny poniżej 4 zł za kg.
Dziś pikietujący przywieźli pod ministerstwo kilkaset kilogramów owoców, z czego samych czereśni było pół tony. Do tego maliny, porzeczki i agrest. Ustawili stoisko, na którym sprzedawali je mieszkańcom Warszawy znacznie taniej, niż w sklepach. W ten sposób postanowiono pokazać, ile za owoce dostaje ich producent, oraz jak dużo zarabiają pośrednicy.
Zabrani poruszyli też jeszcze jeden problem. Mianowicie chodzi o działania firm skupujących owoce. Lider Agrounii Michał Kołodziejczak tłumaczył, że potrafią one wstrzymywać przyjmowanie owoców, aby za kilka dni kupić je w niższej klasie za bezcen. Sytuację potwierdził Łukasz Cmiel, który przywiózł do stolicy czereśnie ze swojego sadu. Wyjaśnia, że dzień wcześniej ich nie sprzedał.
– Te czereśnie zostały odrzucone, bo ogonek jednej z czereśni był lekko przysuszony. To są chore oczekiwania tylko po to, by specjalnie zbić cenę. A później za darmo każdy chętnie weźmie. To jest mafia – mówił producent owoców.
Jak podkreślają sadownicy, zainteresowanie mieszkańców Warszawy owocami w jak to określili, uczciwej cenie, było ogromne. Sprzedali 500 kg czereśni i ok. 100 kg malin. Jutro planują ponownie przyjechać pod ministerstwo ze swoimi owocami.










No tak banda cwaniakow nierobów kombinatorów jak było drogo to aby więcej aby więcej potem ci za wschodu za psia kasę robili a ci mość państwo jechali na wczasy za granicą
Szkoda, że nie sprzedają w Lublinie, który jest bardzo drogi.
Podam przykład może nie malinowy.
Pączek w Skarżysku Kamiennej w cukierni kosztuje 1,60 PLN, a napoleonka 2,50 PLN – cena mąk aż tak się nie różni.
Czy wykupili miejscówki?
Zaraz im straż miejska zrobi dobrze – bo przecież nie może być takiego bezprawia aby sprzedawać towary w miejscu do tego niewyznaczonych bez opłaty dodatkowej.
8+2??? Chyba ich pogieło.
Nie jestem rolnikiem, ale taką malinkę trzeba, podwiesić, podsypać nawozem, opryskać pewnie od jakiejś zarazy, no i jeszcze trzeba nawadniać żeby owoc wyrósł, bo susza wszechobecna. Tyle uprawa, ponieważ jeszcze trzeba ja zebrać „ręcznie” czyli zapłacić pracownikowi, a ten za darmo nie przyjdzie. Teraz widzisz dlaczego taka cena.
Dlaczego rolnicy nie zrzeszą się i sami nie wezmą się za sprzedaż omijając pośredników?
Dlaczego nie wybudują własnych przetwórni i magazynów?
Bo nie są w stanie się zorganizować, jeden drugiego to by w łyżce wody utopił…
Zawiść i zazdrość, cwaniactwo i zachłanność, do tego dochodzi jeszcze głosowanie na PiS i mamy to co mamy.
Prawda. Jest w tym gorzka prawda o mentalności ludzi na polskiej wsi.
Polacy powoli oczy otwierają na oszustwa PISu , aby sie nachapać koryto dla swoich
I tak będziemy głosować na PIS nigdy więcej rządów PO PSL.
Z Ciebie rolnik tyle ile masz rozumku
Kto im kazał sadzić tyle hektarów sadów i owoców kiedyś ludzie mieli 1/3 tego i każdy żył godnie.
Bo tylko za granicą mogą być gospodarstwa wielkopowierzchniowe, takie jak na Ukrainę wielkości Lublina, tak ?
Na 100% popieram komentarz Adriana