05/06/2026
690 680 960

Sadownicy przywieźli pod ministerstwo pół tony owoców. Sprzedają je mieszkańcom stolicy (zdjęcia)

Kilkaset kilogramów owoców sprzedali dziś w kilka godzin sadownicy, którzy ustawili stragan przed budynkiem ministerstwa rolnictwa. Na jutro planują kolejną akcję.

Przed budynkiem Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi w Warszawie trwa pikieta producentów owoców, w której biorą udział również sadownicy z naszego regionu. Jak już informowaliśmy, wczoraj zorganizowano tam „Malinowy targ wkurzonych”. Krzysztof Chmiel z powiatu kraśnickiego wyjaśniał, że rolnicy czują się pomijani i niepotrzebni. Do tego interwencja państwa dotycząca rządowego skupu malin sprawiła, iż cena tych owoców spadła jeszcze bardziej. Rolnik wskazywał, iż koszt wyprodukowania maliny mrożonej wynosi ok. 8 zł. Do tego należy doliczyć koszt pracownika w kwocie 2 zł. Tymczasem w niektórych skupach otrzymują oni za maliny poniżej 4 zł za kg.

Dziś pikietujący przywieźli pod ministerstwo kilkaset kilogramów owoców, z czego samych czereśni było pół tony. Do tego maliny, porzeczki i agrest. Ustawili stoisko, na którym sprzedawali je mieszkańcom Warszawy znacznie taniej, niż w sklepach. W ten sposób postanowiono pokazać, ile za owoce dostaje ich producent, oraz jak dużo zarabiają pośrednicy.

Zabrani poruszyli też jeszcze jeden problem. Mianowicie chodzi o działania firm skupujących owoce. Lider Agrounii Michał Kołodziejczak tłumaczył, że potrafią one wstrzymywać przyjmowanie owoców, aby za kilka dni kupić je w niższej klasie za bezcen. Sytuację potwierdził Łukasz Cmiel, który przywiózł do stolicy czereśnie ze swojego sadu. Wyjaśnia, że dzień wcześniej ich nie sprzedał.

– Te czereśnie zostały odrzucone, bo ogonek jednej z czereśni był lekko przysuszony. To są chore oczekiwania tylko po to, by specjalnie zbić cenę. A później za darmo każdy chętnie weźmie. To jest mafia – mówił producent owoców.

Jak podkreślają sadownicy, zainteresowanie mieszkańców Warszawy owocami w jak to określili, uczciwej cenie, było ogromne. Sprzedali 500 kg czereśni i ok. 100 kg malin. Jutro planują ponownie przyjechać pod ministerstwo ze swoimi owocami.

29 komentarzy

  1. Ocena: 0

    No tak banda cwaniakow nierobów kombinatorów jak było drogo to aby więcej aby więcej potem ci za wschodu za psia kasę robili a ci mość państwo jechali na wczasy za granicą

  2. Szkoda, że nie sprzedają w Lublinie, który jest bardzo drogi.
    Podam przykład może nie malinowy.
    Pączek w Skarżysku Kamiennej w cukierni kosztuje 1,60 PLN, a napoleonka 2,50 PLN – cena mąk aż tak się nie różni.

  3. Ocena: 0

    Czy wykupili miejscówki?

  4. Ocena: 0

    Zaraz im straż miejska zrobi dobrze – bo przecież nie może być takiego bezprawia aby sprzedawać towary w miejscu do tego niewyznaczonych bez opłaty dodatkowej.

  5. 8+2??? Chyba ich pogieło.

    • Nie jestem rolnikiem, ale taką malinkę trzeba, podwiesić, podsypać nawozem, opryskać pewnie od jakiejś zarazy, no i jeszcze trzeba nawadniać żeby owoc wyrósł, bo susza wszechobecna. Tyle uprawa, ponieważ jeszcze trzeba ja zebrać „ręcznie” czyli zapłacić pracownikowi, a ten za darmo nie przyjdzie. Teraz widzisz dlaczego taka cena.

  6. Ocena: 0

    Dlaczego rolnicy nie zrzeszą się i sami nie wezmą się za sprzedaż omijając pośredników?
    Dlaczego nie wybudują własnych przetwórni i magazynów?

    Bo nie są w stanie się zorganizować, jeden drugiego to by w łyżce wody utopił…
    Zawiść i zazdrość, cwaniactwo i zachłanność, do tego dochodzi jeszcze głosowanie na PiS i mamy to co mamy.

    • Ocena: 0

      Prawda. Jest w tym gorzka prawda o mentalności ludzi na polskiej wsi.

  7. Polacy powoli oczy otwierają na oszustwa PISu , aby sie nachapać koryto dla swoich

  8. Ocena: 0

    I tak będziemy głosować na PIS nigdy więcej rządów PO PSL.

  9. Ocena: 0

    Kto im kazał sadzić tyle hektarów sadów i owoców kiedyś ludzie mieli 1/3 tego i każdy żył godnie.

    • Ocena: 0

      Bo tylko za granicą mogą być gospodarstwa wielkopowierzchniowe, takie jak na Ukrainę wielkości Lublina, tak ?

  10. Na 100% popieram komentarz Adriana