Są szkodliwe dla środowiska i stanowią zagrożenie dla ludzi oraz zwierząt. Pierwsze pożary traw w regionie
08:41 19-03-2023 | Autor: redakcja
Od pokoleń wśród wielu ludzi panuje przekonanie, że spalenie trawy spowoduje szybszy i bujniejszy jej odrost, a tym samym przyniesie korzyści ekonomiczne. Jest to jednak całkowicie błędne myślenie. Rzeczywistość wskazuje, że wypalanie traw prowadzi do nieodwracalnych, niekorzystnych zmian w środowisku naturalnym – ziemia wyjaławia się, zahamowany zostaje bardzo pożyteczny, naturalny rozkład resztek roślinnych oraz asymilacja azotu z powietrza. Do atmosfery przedostaje się szereg związków chemicznych będących truciznami zarówno dla ludzi jak i zwierząt. Wypalanie traw jest również przyczyną wielu pożarów, które niejednokrotnie prowadzą niestety także do wypadków śmiertelnych. Rocznie w tego rodzaju zdarzeniach śmierć ponosi kilkanaście osób.
Trzeba pamiętać, że po zimie trawy są wysuszone i palą się bardzo szybko. W rozprzestrzenianiu ognia pomaga także wiatr. Osoby, które wbrew logice decydują się na wypalanie traw, przekonane są, że w pełni kontrolują sytuację i w razie potrzeby, w porę zareagują. Niestety mylą się i czasami kończy się to tragedią. W przypadku gwałtownej zmiany jego kierunku, pożary bardzo często wymykają się spod kontroli i przenoszą na pobliskie lasy i zabudowania. Niejednokrotnie w takich pożarach ludzie tracą dobytek całego życia. Występuje również bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi.
Kara za wypalanie traw
Wypalania traw zakazują przepisy ustaw o ochronie przyrody i o lasach, a kodeks wykroczeń przewiduje za to karę nagany, aresztu lub grzywny, której wysokość może wynieść nawet 20 tys. zł. Co więcej, jeśli w wyniku podpalenia traw dojdzie do pożaru, który sprowadzi zagrożenie życia wielu osób albo zniszczenia mienia dużych rozmiarów, sprawca podlega karze pozbawienia wolności nawet do 10 lat.
Prawo do nakładania kar ma również Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. By ubiegać się o płatności bezpośrednie oraz płatności obszarowe PROW, rolnicy są zobligowani m.in. do niewypalania gruntów rolnych. Złamanie tego zobowiązania grozi nałożeniem kary finansowej zmniejszającej wszystkie otrzymywane płatności od 1 proc. wzwyż – w zależności od stopnia winy rolnika. Wyższe kary przewidziane są dla tych, którzy świadomie wypalają grunty rolne. Muszą oni liczyć się z obniżeniem płatności nawet o 25 proc. Agencja może również pozbawić beneficjenta całej kwoty płatności bezpośrednich za dany rok, jeśli stwierdzone zostanie uporczywe nieprzestrzeganie zakazu wypalania traw.
(fot. lublin112.pl)
ameryka poludniowa wyapla i ma zyzne gleby
żyzne nie stają się od wypalania
wypalanie jest stosowane jako karczowanie dżungli
Tak,ale masz zabudowania domy, ogródki działkowe ,nie wolno tego robić
Szkodliwe?Chyba dla kleszczy.
Ototo. Chociażby dlatego nie przeszkadza mi wypalanie. A i OSP sobie zarobi.
wypłaca nie Bedzie komarów Kleszczów i ruski nas niezajdo od tylu po kszakah ale co nam pomaga pisiorom z warszawki przeszkadza
Zaczęło się, Pierwsze pożary traw w regionie.
Nie starczy sił i środków na tłumne uczestnictwo przy byle stłuczce.
Będzie się trzeba obejść dwoma, góra trzema zastępami gapiów.
Poranek zaliczony, komentarz pod adresem strażaków dodany! Odfajkowane !
niby jadą tam tak bez powodu??
ktoś podejmuje decyzję o wysłaniu na podstawie tego, co usłyszy od zgłaszającego – czyli takiego jak Ty.
Więc skąd tyle zastępów strażaków – bo opowiadasz bajki gdy dzwonisz na 112
A jak, ulżyło mi, nie mniej niż tobie. Rozumiem cię biegunka jest dokuczliwa.
Nie czytaj 112 bo nie ustąpi. 😆
jasiu – wiem, że nie jadą tam bez powodu. Powodem też nie jest to co operator 112 słyszy od zgłaszającego, a rozbuchane procedury.
Na plus można jednak zaliczyć to, że np. 1 zastęp gasi, a 3 inne zastępy patrząc uczą się jak to się robi.
wypalają żeby z psami mieli gdzie chodzić, to nic że inne zwierzę zginie. drogi publiczne obsrane to teraz wszędzie chcą chodzić
Całe życie starsi wypalali trawy i było dobrze
Trochę dziwne, że w Europie wypalanie szkodzi, a w Australii pomaga. Aborygeni regularnie wypalali busz jeszcze przed przybyciem Europejczyków. Co więcej, wiele roślin wyewoluowało tam w ten sposób, że mogą rozmażać się jedynie przy pomocy pożaru traw – nasiona drzew pękające od wysokiej temperatury, korzystające z żyznego popiołu i nagłego dostępu do światła… Jeżeli pożar nie nastąpi w ciągu kilku lat z przyczyn naturalnych, to australijscy strażacy sami wywołują kontrolowany pożar buszu, chodzi o to, żeby krzaczory nie rozrosły się nadmiernie i szybko spaliły, bo grube gałęzie palą się długo i mogą zaszkodzić drzewom.
Słusznie prawisz. Kontrolowane wypalanie prowadzi do braku niekontrolowanych pożarów. Taki paradoksalny fakt. No i zalew, wręcz epidemia tych dziadowskich kleszczy by nas omijała. Ale chyba prawo stanowią u nas niedouki, wiec cóż…