Rolnikowi skradziono ciągnik. Czołowy działacz PiS stanie przed sądem za kradzież i narkotyki
21:51 11-10-2022 | Autor: redakcja
Niebawem przed Sądem Okręgowym w Lublinie rozpocznie się proces byłego już czołowego działacza PiS w powiecie łosickim i przewodniczącego rady w tym powiecie. Marek G. został bowiem oskarżony o kradzież maszyn rolniczych o wartości blisko pół miliona złotych.
Ciągnik rolniczy marki Class wraz z agregatem siewnym zniknęły w połowie października ub. roku z terenu jednego z gospodarstw rolnych w Cieleśnicy w powiecie bialskim. O wszystkim zaalarmowana została policja. Sprawą zajęli się funkcjonariusze z Białej Podlaskiej oraz Janowa Podlaskiego.
Kryminalni szybko ustalili miejsce, w którym znajduje się skradziony sprzęt rolniczy. Był ukryty w zaroślach w sąsiednim powiecie. Niebawem policjanci zatrzymali też sprawców kradzieży. Jednym z nich był 32-letni Marek G., drugim 27-letni Patryk H. Z zapisów monitoringu wynikało, że za kierownicą ciągnika siedział Marek G.
W maszynie policjanci znaleźli również torebki z białym proszkiem. Analiza wykazała, że było to blisko 8 gramów mefedronu. Prokuratura zarzuciła Markowi G. kradzież maszyn rolniczych, posiadanie narkotyków, a także kierowanie pojazdem pod wpływem środków odurzających. Mężczyzna przyznał się do winy.
Kiedy o sprawie zrobiło się głośno, Marek G. złożył rezygnację z funkcji radnego powiatu oraz z członkostwa w PiS. Śledczy wystąpili jednocześnie do Sądu o zastosowanie wobec zatrzymanych środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania, jednak ten uznał, że wystarczający będzie dozór policji.
W trakcie prowadzonego przez prokuraturę śledztwa podejrzani złożyli wyjaśnienia. Jak wynika z akt sprawy, obaj zapewnili, że ich celem nie była kradzież maszyn. Zależało im jedynie na wymontowaniu sterownika z agregatu siewnego. Zakupili bowiem wspólnie podobną maszynę, jednak miała ona uszkodzony właśnie ten element.
Wtedy Marek G. przypomniał sobie, że przebywając w Cieleśnicy widział w gospodarstwie taki sam siewnik. Wtedy padł pomysł, aby pojechać tam i wymontować sterownik. Zwłaszcza, że gospodarstwo znajdowało się na uboczu, więc wszystko miało pójść sprawnie. Jednak mężczyźni nie byli w stanie uporać się na miejscu z tym zadaniem.
Uruchomili więc ciągnik i wyjechali nim z terenu gospodarstwa. Następnie pokonali nim ok. 30 kilometrów dojeżdżając do miejscowości Wólka Nosowska. Tam dokończyli demontaż sterownika, a maszyny rolnicze ukryli w zaroślach. Mężczyznom za kradzież grozi do pięciu lat pozbawienia wolności, natomiast Markowi G., za posiadanie środków odurzających, dodatkowe trzy lata więzienia.
(fot. Policja)
Elita z nizin .
Brawo piss.
Piss off
Kaczyński mu teraz da
W Mielcu ostatnio mówił co PiS z takimi robi.
32 lata i czołowy działacz? Czyli wychodzi na jaw inteligencja lokalnej elity partii rządzącej. Jak dla mnie dno ale koledzy z tej samej słusznej partii siedzący na stołkach wyżej pewnie nie potrafili by nawet odpalić takiego potworka ponieważ muszą naumieć się trzymać widelczyk do ośmiorniczki. Niesamowita kompromitacja. Można zapytać karakana o zajęcie stanowiska w tej sprawie w czasie wizyty w Puławach.
wiadomo z pisu , łone wszystko kradno nawet sterowniki , dziady dolone
Jak koledzy z góry kradną to dlaczego on nie może?
Gdyby był z PO, Neuman broniłby go jak niepodległości, bo to sprawa polityczna i przed wyborami.
myślę, że gościowi wisi do jakiej partii należał, aby tylko się „nażreć”. Czy to pis, czy po, koryto jest trzeba brać.
Glosujcie nadal na PiS to będziecie mieli drożyznę i biedę. Biedakami łatwiej sterować. Tam na gorze się nawijają a My na jedzenie nie mamy. ***** ***
Zawsze będziemy głosować na PiS nigdy więcej rządów PO PSL.
tak jest – kto nigdy nic nie zap…lił niech pierwszy rzuci kamień
Rzucam
A ja tam będę głosować na tych co ze swoich łupów dadzą choć złotowkę wiecej
Jak by natura chciała żeby miał ciągnik to by miał.
I prawda wyszła na jaw . Po samym nagłówku widać że 112 nie jest obiektywne . Lublin jak to lublin POwskie zostało koryto.
No właśnie, a tak w ogóle to wszystko wina Niemca bo to on do naszej Polski sprzedał ten agregat z zepsutym sterownikiem, a i też Tuska bo to on jako premier nie zadbał o to żeby stworzyć prawo, które lokalnym partyjnym działaczom pozwoliłoby bez wiedzy właściciela pożyczać jego własność. Wiadomo przecież że kwiat narodu z jedynie słusznej partii chciał sterownik jedynie poszyczyć potem zasiać i oddać nic nikomu by się nie stało jak by się nie wydało.?