06/06/2026
690 680 960

Rolnikowi skradziono ciągnik. Czołowy działacz PiS stanie przed sądem za kradzież i narkotyki

Kiedy wyszło na jaw, kto stoi za kradzieżą ciągnika rolniczego, o sprawie stało się głośno w całym kraju. Okazało się również, że sprawca posiadał przy sobie narkotyki.

Niebawem przed Sądem Okręgowym w Lublinie rozpocznie się proces byłego już czołowego działacza PiS w powiecie łosickim i przewodniczącego rady w tym powiecie. Marek G. został bowiem oskarżony o kradzież maszyn rolniczych o wartości blisko pół miliona złotych.

Ciągnik rolniczy marki Class wraz z agregatem siewnym zniknęły w połowie października ub. roku z terenu jednego z gospodarstw rolnych w Cieleśnicy w powiecie bialskim. O wszystkim zaalarmowana została policja. Sprawą zajęli się funkcjonariusze z Białej Podlaskiej oraz Janowa Podlaskiego.

Kryminalni szybko ustalili miejsce, w którym znajduje się skradziony sprzęt rolniczy. Był ukryty w zaroślach w sąsiednim powiecie. Niebawem policjanci zatrzymali też sprawców kradzieży. Jednym z nich był 32-letni Marek G., drugim 27-letni Patryk H. Z zapisów monitoringu wynikało, że za kierownicą ciągnika siedział Marek G.

W maszynie policjanci znaleźli również torebki z białym proszkiem. Analiza wykazała, że było to blisko 8 gramów mefedronu. Prokuratura zarzuciła Markowi G. kradzież maszyn rolniczych, posiadanie narkotyków, a także kierowanie pojazdem pod wpływem środków odurzających. Mężczyzna przyznał się do winy.

Kiedy o sprawie zrobiło się głośno, Marek G. złożył rezygnację z funkcji radnego powiatu oraz z członkostwa w PiS. Śledczy wystąpili jednocześnie do Sądu o zastosowanie wobec zatrzymanych środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania, jednak ten uznał, że wystarczający będzie dozór policji.

W trakcie prowadzonego przez prokuraturę śledztwa podejrzani złożyli wyjaśnienia. Jak wynika z akt sprawy, obaj zapewnili, że ich celem nie była kradzież maszyn. Zależało im jedynie na wymontowaniu sterownika z agregatu siewnego. Zakupili bowiem wspólnie podobną maszynę, jednak miała ona uszkodzony właśnie ten element.

Wtedy Marek G. przypomniał sobie, że przebywając w Cieleśnicy widział w gospodarstwie taki sam siewnik. Wtedy padł pomysł, aby pojechać tam i wymontować sterownik. Zwłaszcza, że gospodarstwo znajdowało się na uboczu, więc wszystko miało pójść sprawnie. Jednak mężczyźni nie byli w stanie uporać się na miejscu z tym zadaniem.

Uruchomili więc ciągnik i wyjechali nim z terenu gospodarstwa. Następnie pokonali nim ok. 30 kilometrów dojeżdżając do miejscowości Wólka Nosowska. Tam dokończyli demontaż sterownika, a maszyny rolnicze ukryli w zaroślach. Mężczyznom za kradzież grozi do pięciu lat pozbawienia wolności, natomiast Markowi G., za posiadanie środków odurzających, dodatkowe trzy lata więzienia.

(fot. Policja)

35 komentarzy

  1. Elita z nizin .

  2. Brawo piss.
    Piss off

  3. Kaczyński mu teraz da
    W Mielcu ostatnio mówił co PiS z takimi robi.

  4. 32 lata i czołowy działacz? Czyli wychodzi na jaw inteligencja lokalnej elity partii rządzącej. Jak dla mnie dno ale koledzy z tej samej słusznej partii siedzący na stołkach wyżej pewnie nie potrafili by nawet odpalić takiego potworka ponieważ muszą naumieć się trzymać widelczyk do ośmiorniczki. Niesamowita kompromitacja. Można zapytać karakana o zajęcie stanowiska w tej sprawie w czasie wizyty w Puławach.

  5. wiadomo z pisu , łone wszystko kradno nawet sterowniki , dziady dolone

  6. Jak koledzy z góry kradną to dlaczego on nie może?

  7. Gdyby był z PO, Neuman broniłby go jak niepodległości, bo to sprawa polityczna i przed wyborami.

    • myślę, że gościowi wisi do jakiej partii należał, aby tylko się „nażreć”. Czy to pis, czy po, koryto jest trzeba brać.

  8. Glosujcie nadal na PiS to będziecie mieli drożyznę i biedę. Biedakami łatwiej sterować. Tam na gorze się nawijają a My na jedzenie nie mamy. ***** ***

  9. Jak by natura chciała żeby miał ciągnik to by miał.

  10. I prawda wyszła na jaw . Po samym nagłówku widać że 112 nie jest obiektywne . Lublin jak to lublin POwskie zostało koryto.

    • No właśnie, a tak w ogóle to wszystko wina Niemca bo to on do naszej Polski sprzedał ten agregat z zepsutym sterownikiem, a i też Tuska bo to on jako premier nie zadbał o to żeby stworzyć prawo, które lokalnym partyjnym działaczom pozwoliłoby bez wiedzy właściciela pożyczać jego własność. Wiadomo przecież że kwiat narodu z jedynie słusznej partii chciał sterownik jedynie poszyczyć potem zasiać i oddać nic nikomu by się nie stało jak by się nie wydało.?