Rolnik stanął przed sądem, gdyż zbierając plony zakłócił odpoczynek sąsiadce. Kobiecie przeszkadzał odgłos kombajnu
08:18 24-06-2022 | Autor: redakcja
Od kilku lat coraz częściej głośno się robi o przypadkach wzywania policji przez osoby, którym przeszkadzają prace rolnicze, hałas generowany przez maszyny używane do prac polowych, odgłosy zwierząt, a nawet nieprzyjemna woń obornika rozrzuconego na polu. Niektóre Izby Rolnicze wystosowała nawet apele do osób, które przeprowadziły się na wieś i teraz mają za złe rolnikom, że wykonują swoją pracę na sąsiadujących z ich posesjami polach, aby im nie przeszkadzały.
– Praca rolnika jest pracą specyficzną, zależącą w 100% od aury! Z ziaren zbóż, które zbiera rolnik za twoim płotem, będą bułki i chleb, które zjadasz na śniadanie. Przeniosłeś się z miasta na wieś – zaakceptuj tę specyfikę, to Ty dołączyłeś do wiejskiej społeczności, więc dostosuj się do jej charakteru. (…) Nie zgłaszaj tego faktu policji, która zajmuje się tropieniem prawdziwych przestępstw. Twoje niepotrzebne interwencje tylko zakłócają sprawny przebieg prac polowych oraz potęgują zatargi i wzajemne urazy – czytamy w apelu.
Problem często narasta w trakcie żniw, kiedy to prace polowe prowadzone są do późnych godzin nocnych. Tak też było w ubiegłym roku w jednej z miejscowości powiatu łęczyńskiego. Rolnik, chcąc zdążyć ze zbiorem plonów w trakcie sprzyjającej aury, postanowił kosić kombajnem zboże i kukurydzę nawet w nocy. Kiedy po północy udał się na kolejne pole, po blisko godzinie przyjechali policjanci. Wezwała ich mieszkająca w pobliżu kobieta skarżąc się, iż rolnik zakłóca ciszę nocną. Ostatecznie sprawa trafiła do sądu.
Postanowienie zapadło pod koniec kwietnia, jednak dopiero niedawno informację na ten temat przekazała Lubelska Izba Rolnicza. Sąd Rejonowy Lublin-Wschód w Lublinie z siedzibą w Świdniku umorzył postępowanie stanowczo stwierdzając, że zachowanie rolnika polegające na wykonywaniu rutynowych prac polowych w porze nocnej nie zawiera znamion wykroczenia i jest zgodne z prawem.
W uzasadnieniu sędzia stanowczy podkreślił, że „praca rolnicza niezależnie od skutku, który niekiedy wywołuje, w postaci hałasu nie jest czynem społecznie szkodliwym, a tym samym zakłóceniem porządku publicznego lub wybrykiem. Jest efektem koniecznej działalności gospodarczej, notabene potrzebnej ogółowi społeczeństwa. Zachowanie rolnika nie jest w żaden sposób sprzeczne z obowiązującymi na wsi normami i nie wywołuje zgorszenia”.
Przedstawiciele Izby Rolniczej, która udzieliła pomocy prawnej rolnikowi podkreślają, że stanowisko lubelskiego sądu jednoznacznie wskazuje, że rolnik pracując w porze nocnej nie narusza prawa. Takie zachowanie leży wręcz w interesie całego społeczeństwa, które korzysta z dobrodziejstw plonów wsi. Postanowienie to daje również nadzieję rolnikom z całej Polski na finał sporów o zakłócanie ciszy nocnej poprzez wykonywanie rutynowych prac polowych nocą. Co więcej, pozwoli im w spokoju wykonywać swoją pracę, a konsumentom cieszyć się dobrodziejstwem plonów wsi.
(fot. archiwum)
Co za dekiel z tej ”sąsiadki” ale znając życie na wsi zapewne powody były bardziej prozaiczne czyli ,dzierżawa nie temu co trzeba ,żal ,że ten kupił a nie kto inny albo że ma za dużo hektarów i zazdrość kłuje w oczy .
Mądrze piszesz.
to ten typ ludzi, którym przeszkadza, że w mieście drogo i tłoczno, a na wsi krówka im śmierdzi lub kogut za wcześnie pieje. przeprowadziliby się do lasu i mieliby pretensje, że nie ma galerii handlowej w pobliżu…
W du.. je na księżniczka.
I bardzo dobrze,że umorzono… Teraz ta babsko powinna zapłacić odszkodowanie rolnikowi za uniemożliwianie pracy i ciąganie po sądach…
to raczej nie ona go pozwała do sądu, tylko rolnik nie przyjął mandatu i policjanci skierowali wniosek do sądu.
ale fakt, że gdyby ją przykładnie teraz ukarano, to inni przestaliby zgłaszać takie bzdury…
A jeszcze lepiej żeby przeszkolić policjantów, którzy chcieli wlepić mandat. To od nich się zaczęło, bo zamiast wybić z głowy tej babie durnoty, to skierowali wniosek do sądu.
Dobrze, że człowiek otrzymał pomoc prawną.
ale po chlebek to lata do biedry !? co za wredna baba! ale co to w jest żeby sądy zajmowały się tak durnumi sprawami! to jest chore ! na etapie zgłoszenia powinni to odrzucić ! ale nie „wone sonty” muszę robić „normy”:/ chore
bo chleb jest ze sklepu a nie z pola… Była na polu i nie widziała tam rosnącego chleba. Gruszki i truskawki były, ale chleb nie.
Ale ona myśli że chlebek daje biedra tak ja wszystko , mleko,jajka i banany
Znam takich, którym przeszkadzają śpiewające o świcie ptaki.
No z tymi ptakami, to nie jest tak zero-jedynkowo…
Śpiew ptaków to nie tylko odległe szczebiotanie skowronków czy słowicze trele.
Wiosną pod samym oknem gniazdo założyły mi grzywacze – jak one mogły hałasować z rana!
A wcześniej kosy te swoje gwizdy uprawiały i wcale nie na wsi, tylko przy Racławickich!
I wtedy do wyboru – albo zamknąć okno i nie móc spać z braku powietrza, albo zostawić otwarte i nie móc spać przez ptaki…
No ale taka natura ptaków, nic nie zrobisz. (Od lipca przeprowadzam się na wieś – na pewno nie będę żadnego rolnika pozywał, ani nie będę gonił ptaków)
Popieram stanowisko Sądu-brawo,ciekawe z jakiej mąki chleb kupuje?
Skarżąca się baba, babą, ale popatrzcie jakich mądrych sędziów mamy (jak widać nie wszyscy zdurnieli przy PiS’ie).
Brawo panie sędzio. Tak trzymaj !!!
oczywiście,mam na myśli panią sąsiadkę-z jakiej mąki chleb kupuje.