04/06/2026
690 680 960

Rocznica katastrofy smoleńskiej. Uroczystości odbędą się w całym regionie

Na Lubelszczyźnie odbędą się uroczystości upamiętniające 16. rocznicę katastrofy smoleńskiej. W wielu miastach i miejscowościach zaplanowano msze święte, apele pamięci i składanie wieńców ku czci 96 ofiar tragedii.

29 komentarzy

  1. Dwa Tupolewy i jedno niewygodne pytanie
    W marcu i kwietniu 2010 roku rozbiły się dwa samoloty produkcji Tupolewa. Jeden – Tupolev Tu-204 pod Moskwą – zakończył lot w lesie po uderzeniu w drzewa
    podczas podejścia do lądowania. Drugi – Tupolev Tu-154M – rozbił się kilka tygodni później w pobliżu lotniska Smoleńsk.
    Na pierwszy rzut oka scenariusz jest podobny: mgła, podejście do lądowania, drzewa przed pasem startowym. Ale gdy spojrzy się na skutki, zaczyna pojawiać
    się pytanie, którego wielu wolałoby nie zadawać.
    W wypadku Tu-204 maszyna uderzyła w drzewa i rozpadła się w lesie. Kadłub pękł, skrzydła zostały uszkodzone, a elementy konstrukcji rozrzucone między drzewami.
    A jednak wszyscy na pokładzie przeżyli.
    Z punktu widzenia lotnictwa nie jest to cud – zdarzało się wielokrotnie. Samoloty potrafią się rozpadać przy zderzeniu z ziemią, ale energia uderzenia
    może zostać częściowo rozproszona przez drzewa i miękkie podłoże. Dlatego nawet poważnie zniszczony wrak nie zawsze oznacza całkowitą tragedię.
    Pole szczątków Tu-204 było stosunkowo zwarte. Zachowały się duże fragmenty kadłuba, a samolot zatrzymał się w jednym głównym miejscu.
    W przypadku Tu-154 obraz był zupełnie inny. Pole szczątków było szerokie, fragmentacja konstrukcji ogromna, a wiele elementów kadłuba i skrzydeł rozpadło
    się na drobne części.
    Zwolennicy hipotezy zamachu zwracają uwagę właśnie na tę różnicę.
    Jeśli dwa samoloty Tupolewa w podobnych warunkach pogodowych uderzają w drzewa przed lotniskiem, dlaczego skutki są tak dramatycznie różne? Dlaczego w
    jednym przypadku mamy rozbity, ale w dużej części zachowany kadłub, a w drugim – ogromne rozdrobnienie konstrukcji i całkowitą katastrofę?
    To pytanie stało się jednym z punktów wyjścia dla analiz prowadzonych przez podkomisję kierowaną przez Antoni Macierewicz.
    Według tej interpretacji tak duża fragmentacja wraku może być trudna do wyjaśnienia wyłącznie uderzeniem w ziemię i drzewa. Podkomisja wskazywała na analizy,
    w których pojawiały się sygnały mogące odpowiadać materiałom wybuchowym oraz symulacje sugerujące możliwość eksplozji wewnątrz konstrukcji samolotu.
    W tej wersji wydarzeń katastrofa nie byłaby jedynie tragicznym wypadkiem, lecz efektem zniszczenia samolotu jeszcze w powietrzu.
    To właśnie dlatego dla części opinii publicznej porównanie z Tu-204 jest tak ważne: pokazuje, że zderzenie z drzewami samo w sobie nie musi prowadzić do
    tak ekstremalnego rozpadu konstrukcji.
    W całej tej debacie – pełnej raportów, analiz i sporów – łatwo zapomnieć, że w centrum tej historii są ludzie. W katastrofie zginęło 96 osób, w tym prezydent
    Polski Lech Kaczyński, jego małżonka, dowódcy sił zbrojnych, parlamentarzyści i przedstawiciele instytucji państwowych.
    Lecieli na uroczystości upamiętniające ofiary Katynia– jednej z największych tragedii w historii Polski. Ironią historii jest to, że droga na miejsce pamięci
    sama stała się kolejną narodową tragedią.
    Dlatego niezależnie od sporów o przyczyny katastrofy jedno pozostaje wspólne: pamięć o tych, którzy zginęli. Każda analiza, każdy raport i każda hipoteza
    powinny zaczynać się od tego samego punktu – od szacunku dla ofiar i ich rodzin.
    Czy różnice między tymi katastrofami wynikają wyłącznie z dynamiki lotu i energii zderzenia?
    Czy też w Smoleńsku wydarzyło się coś więcej?
    Dla jednych odpowiedź jest oczywista: była to tragiczna kombinacja błędów, pogody i pecha. Dla innych – skala zniszczeń, rozrzut szczątków i spory wokół
    badań chemicznych pozostawiają zbyt wiele wątpliwości.
    I właśnie dlatego, lata po katastrofie, Smoleńsk wciąż pozostaje nie tylko tragedią narodową, lecz także jedną z najbardziej spornych zagadek współczesnej
    polskiej historii.

    • I proste wyjaśnienie: nasza Tutka, tuż przed przyziemieniem wykonała dużą część półbeczki, a samoloty nie są przystosowane do lądowania w takiej konfiguracji.

  2. I cmentarne hieny od Palikota znów wyją. Was jak i waszego guru nie ma. On będzie gnił za kratami. Tusk wystawił go do odstrzału. Was też wystawi. Cierpliwie czekajcie.

  3. --------------------
    Ocena: -6

    tak !
    – samolot rozleciał się na 30 tyś części spadając z 30 metrów
    i nie było żadnych eksplozji
    ciała porozrywane
    tak tak a krowy dają nurki

  4. --------------------
    Ocena: -7

    To nie tylko w Smoleńsku była mgła.
    Mgła zakryła całą Polskę: propaganda hard level, robienie wariata z Macierewicza, „sekta smoleńska”, zakłócanie miesięcznic.
    W dziwnych okolicznościach ginęli świadkowie.
    Wcześniej spotkania: Tusk, Putin, Merkel.

    • Podobno ta mgła była sztuczna. A do tego były jeszcze: dobijanie rannych, hel, meaconing, fałszywa radiolatarnia, fałszywe APM-y, elektromagnes, bomba termobaryczna, dwa wybuchy, wybuchowa farba, wybuchy wielopunktowe, trotyl i nitrogliceryna, „samolot rozpadł się na 36 m” (Nowaczyk), samolot nie zszedł poniżej 100 m (Rońda)…

  5. W lesie kabackim podobny samolot wycina 300 m lasu, tu jedna licha brzoza sprawia rozpad na tysiąc kawałków. Czy potrzeba tylu komisji aby wyciągnąć logiczny wniosek co zaszło ?

    • Ocena: 11

      Również uważam, że to nie przypadek. Lech musiał się poświęcić żeby Jarosław mógł dorwać się do władzy.

      • Kżysztof RzukTy musisz poświęcić się, aby zaspokoić oczekiwania tych samych hien, które sikały na znicze i robiły Krzyż z puszek po piwie. Skończysz jak twój cham z Biłgoraja. Krata i wyroki.

    • Raport NIAR i wszystko jasne. Zwykła katastrofa.

    • zamiast na fizykę łaziłeś na religię i są efekty. Nie chwal się publicznie małym rozumkiem.

    • A jeszcze podobniejszy samolot, bo akurat Tu-154, jakiś czas później wylądował w Rosji w jakimś lasku, i prawie nadawał się do wyklepania. Tyle że tamte samoloty przyziemiły w normalnej pozycji, a nie na plecach.

Dodaj komentarz