05/06/2026
690 680 960

Ratownicy medyczni walczyli o to od lat. Dziś zaczęły obowiązywać nowe przepisy

We wtorek, 19 sierpnia, weszła w życie nowelizacja ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym. Wprowadza ona szereg zmian, o jakie ratownicy walczyli od kilku już lat. Spory w tym udział mają lubelscy przedstawiciele Krajowej Sekcji Pogotowia Ratunkowego i Ratownictwa Medycznego NSZZ Solidarność.

Sposób funkcjonowania pogotowia ratunkowego, jak też organizację szpitalnych oddziałów ratunkowych, regulują przepisy zawarte w ustawie o Państwowym Ratownictwie Medycznym. Od kilku już lat środowisko ratowników z całego kraju kierowało do ministerstwa zdrowia postulaty o wprowadzenie zmian. Chodziło głównie o dostosowanie norm prawnych do obecnych czasów i realiów, z jakimi ratownicy muszą się na co dzień mierzyć. W końcu rządzący zgodzili się z wnioskami i od dziś nowe przepisy zaczynają obowiązywać.

Przede wszystkim przyjęto ustalenia dotyczące wzmocnienia bezpieczeństwa pracowników pogotowia ratunkowego. Chodzi o sytuacje, kiedy to zagrożone jest ich życie lub zdrowie. W przypadku ataku, czy to przez pacjenta, czy też osobę postronną, będą mogli poświęcić dobra osobiste innych osób. Do tego dochodzi obowiązek organizowania szkoleń z technik samoobrony, jak też wyposażenie zespołów w kamizelki nożoodporne.

Pozostawiono również numer 999, który łączy bezpośrednio z dyspozytornią medyczną. Tam telefon odbierają doświadczeni ratownicy, którzy na podstawie przeprowadzonego wywiadu, szybko mogą podjąć właściwe decyzje. Tymczasem operatorzy numeru alarmowego 112 to najczęściej „cywile” posiadający jedynie przeszkolenie z zakresu podstawowych działań w najczęściej występujących przypadkach. I to na ich barki miało spaść m.in. ocenianie co dolega potrzebującej pomocy medycznej osobie, czy też przekazanie, jakie zastosować procedury zanim dojedzie karetka pogotowia.

Zmiany zakładają również, aby szpitalny oddział ratunkowy zabezpieczał obszar, na którym zamieszkuje nie więcej niż 200 tys. osób. Ma to zapewnić dowiezienie pacjenta w czasie nie dłuższym niż 45 minut. Zniknie też problem, z którym co jakiś czas przychodzi mierzyć się ratownikom. Chodzi o sytuacje, w których pacjent umiera w karetce. Obecnie niejednokrotnie zespoły są odsyłane z miejsca na miejsce, teraz ciało zostanie przewiezione bezpośrednio do zakładu medycyny sądowej albo prosektorium.

Wprowadzono też możliwość tworzenia trzyosobowych zespołów na bazie karetki podstawowej. Ma to po pierwsze poprawić bezpieczeństwo ratowników, jak też pomóc w ciężkich interwencjach np. ratowania życia. W pogotowiach będą też mogły powstawać jednoosobowe zespoły korzystające z motocykli. To pozwoli na szybkie dotarcie ratownika na miejsce zdarzenia i podjęcie przez niego działań ratunkowych, w których zostanie wsparty przez kolegów, którzy dojadą później w karetce. Będą też dodatki za pracę zmianową dla zespołów ratownictwa medycznego.

Co ważne, wkład we wprowadzone zmiany mają lubelscy ratownicy medyczni zrzeszeni w Krajowej Sekcji Pogotowia Ratunkowego i Ratownictwa Medycznego NSZZ Solidarność. To właśnie w lubelskim pogotowiu, dzięki zgodzie dyrekcji, trzyosobowe zespoły wprowadzono już od pewnego czasu. Teraz, dzięki nowelizacji, pogotowie otrzyma też środki finansowe na trzeciego ratownika.

Jak wyjaśnia nam Mateusz Długopolski V-CE przewodniczący Krajowej Sekcji Pogotowia Ratunkowego i Ratownictwa Medycznego NSZZ ” Solidarność” a także przewodniczący Organizacji Zakładowej NSZZ „Solidarność” przy WPR SP ZOZ w Lublinie, zmiany te na pewno przyniosą korzyści dla mieszkańców naszego regionu. W Wojewódzkim Pogotowiu Ratunkowym funkcjonują już zarówno zespoły 2- osobowe jak i 3-osobowe, więc jest szansa na to, że zespołów 3-osobowych będzie ciągle przybywać.

7 komentarzy

  1. WPR inwestuje w 3 osobowe ZRM! Brawa dla zarządzających pogotowiem. Natomiast SPSPRiTS w Zamościu ma gdzieś bezpieczeństwo swoich pracowników i wystosowało wniosek tylko na powstanie jednej karetki 3 osobowej karetki a ma ich w swoim taborze ponad 10.

  2. Powinni ich jeszcze wyposażyć w kamery nasobne jak policję bo jak przychodzi co do czego to każą policjantom odejść od karetki i wyprowadzają z równowagi pacjenta, potem wychodzi przemoc nad ratownikiem medycznym i szukają pomocy w prawie.

  3. Ocena: -2

    Niektórzy z tych ratowników to tak zarozumiałe gnoje,że aż strach. Prawie doktory we własnym mniemaniu a wiedzy żadnej. Trzeba być przytomnym,żeby ich kontrolować. Kiedyś by mnie nie dowieźli nawet na SOR,PODŁĄCZYLI MI POTAS,GDY JA JUŻ MIALAM I TAK WYSOKI. PYTAM Z CZYM TA KROPLÓWKA,PRZECIEŻ MNIE ZABIJECIE- ONI MIEDZY SOBĄ”CO MI TU DAŁEŚ? ZOSTAW TO Q … TO SIE ROZPUSZE”.
    W PONIEDZIAŁEK BABA „PROSZE NIE SAPAĆ,BO NIC MI Z TEGO,PANI MÓWI CO DOLEGA” . LEDWO MÓWIŁAM A ONA MNIE OCHRZANIAŁA.
    MALI BOGOWIE….

  4. Załogi pojazdów ratownictwa medycznego powinny być przeszkoleni w sprawnym lokalizowaniu miejsca do którego są wzywani.Mój sąsiad umierał 1,5 godziny bo tępaki z karetki nie mogły namierzyć numeru domu,pomimo że przejeżdżali koło niego kilka razy.Dwa dni po jego śmierci sprawdziłem,czy można było namierzyć jego dom z telefonu z aplikacji Google Earth.Bez problemu można było.

    • Ocena: 6

      Ja to bym pomyślał i wyszedl przed dom lub kogoś wysłał by po prostu machnął ręką że to tu.

    • Ocena: 5

      Ja bym na Twoim miejscu nigdy nie zadzwonił po tych „tepakow”, po kilku tygodniach możne znajdzie cie jakiś przypadkowy przechodzeń

    • Ocena: 1

      Po pierwsze głąbie pisze się nie mogli, a nie (nie mogły), po drugie jaki z ciebie sąsiad? jak ty bezczynnie sie przygladałeś jak człowiek umiera, zamiast wyjśc na spotkanie karetce, i im wskazać ten dom jak widziałeś że kilka razy przejeżdzali nie mogąc trafić. Już nie wspomnę że gdyby to był mój sąsiad to wsadził bym go do swojego samochodu i zawiózł chociażby naprzeciw jadącej karatce, a już napewno wyszedł lub wyjechał naprazeciw by mogli szybciez należć Teraz sie tempaku wymądrzasz zapraszam na jakiś dyżur pokarzesz jaki jesteś orzeł.
      Napisz kim jesteś a osobiście pujdę do Dyrektora byś mógł siąść do mnie na zespół.

Dodaj komentarz