Przyszli piloci z Dęblina i wolontariusze odwiedzili szpital dziecięcy. Przyjechali z prezentami
20:02 05-12-2025 | Autor: redakcja
W piątek, 5 grudnia, z okazji zbliżających się Mikołajek, adepci Lotniczej Akademii Wojskowej, czyli dęblińskiej „Szkoły Orląt”, odwiedzili małych pacjentów Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Lublinie. Oczywiście przywieźli ze sobą prezenty dla dzieci przebywających w Oddziałach: Pediatrii i Nefrologii; Pediatrii i Alergologii oraz Pediatrii, Chorób Płuc i Reumatologii.
Wydarzenie zorganizowano w ramach Skrzydlatego Wolontariatu. Jest to inicjatywa działająca przy Lotniczej Akademii Wojskowej skupiająca studentów i kadrę wojskową. Jej uczestnicy dobrowolnie pomagają innym, organizując zbiórki, odwiedzając dzieci w domach dziecka, wspierając schroniska dla zwierząt, czy pomagając kombatantom.
W działania te po raz kolejny zaangażowało się Stowarzyszenie „Życie z chorobą nie musi być smutne” im. Karoli Majewskiej. W ostatnich dniach w wielu miejscach regionu organizowano zbiórki produktów do paczek oraz wykonywano kartki świąteczne. Wizyta studentów wojskowych kształcących się na pilotów, nawigatorów czy logistyków wywołała sporo radości i uśmiechów wśród dzieci. Tak też był główny cel akcji.
Galeria zdjęć
A kto był w mniej medialnych miejscach ? Hospicjum, dom opieki ….
Nawet nie wiecie jak czekają …….. nie tylko na śmierć.
Ładne dziewczyny i w dodatku w głowach poukładane! Czyńcie dobro na codzień!
tiaaa, Takie to wiedzą co z drążkiem zrobić.
Ja tu pilotów nie widzę, raczej pilotki zgodnie z nowomową… Gdzie ci mężczyźni?
Ten co zgruzował w sierpniu miga za parę milionów bo chciał się popisać na pokazach też tam zaczynał edukację.
Machacz pałką do obrony partii oraz socjalizmu i jednocześnie samozwańczy przewodniczący komisji badania wypadków lotniczych ogłasza werdykt na forum 112, czy raczej dyletant bez związku z lotnictwem wojskowym. SLAB to był super PILOT I ŻOŁNIERZ. Ty gnojku tragedii nawet nie uszanujesz. Dziewczyny śliczne.
Pokazał jaki super pilot robiąc popisówe i przecenił swoje możliwości.
Taa, nie ma to jak renomowane akademie w Moskwie czy Leningradzie. Nie dyskutuj, bo niestety nie wiesz, jak tam było, byłeś za głupi żeby nawet nauczyć się gadać po rusku, chociaż to język twoich przodków.
Jego przodkowie powtarzali tylko jedną głoskę u u u u i drapali sie w głowe albo po jajach