Przebiegała na czerwonym, potrącił ją opel. W ciężkim stanie trafiła do szpitala
22:15 15-12-2017 | Autor: redakcja
Do wypadku doszło w piątek około godziny 17:25 na al. Andersa w Lublinie. Na skrzyżowaniu z ul. Walecznych samochód osobowy potrącił pieszą. Na miejscu interweniował zespół ratownictwa medycznego oraz policja.
Jak wstępnie ustalono, kierujący oplem mężczyzna wyjeżdżał z ul. Walecznych i wykonywał manewr skrętu w prawo, w stronę ul. Lwowskiej. Wjechał na skrzyżowanie na zielonej strzałce.
Potrącił przebiegającą przez jezdnię po przejściu dla pieszych kobietę. Z relacji świadków wynika, że miała ona czerwone światło. Poszkodowana z licznymi obrażeniami ciała została przetransportowana do szpitala.
Policjanci ustalają teraz szczegółowe okoliczności wypadku.
(fot. lublin112)
2017-12-15 22:08:35

Pierwsza na miejscu była Straż Miejska, która udzieliła pomocy poszkodowanej i zabezpieczyla miejsce zdarzenia do czasu przybycia policji i pogotowia.
Pioter – zawsze tak było, że kto pierwszy ten lepszy – nic rewelacyjnego nie napisałeś.
Piesza dostanie mandat za przechodzenie na czerwonym oraz za przebieganie. Ale sprawcą potrącenia jest kierujący, bo wjeżdżając na czerwonym warunkowym jest on obowiązany ustąpić wszystkim, także tym poruszającym się nieprawidłowo, czyli np. jadącym pod prąd, jadącym bez świateł, przechodzącym na czerwonym, pedalarzom przejeżdżającym po PdP. Jak się wjeżdża na czerwonym na skrzyżowanie to trzeba uważać. Był pomysł likwidacji tych strzałek, bo kierowcom czerwone światło myli się z zielonym.
żeby nie być gołosłownym, że sam to wymyśliłem:
§ 96. 1. Nadawany przez sygnalizator S-2 sygnał czerwony wraz z sygnałem w kształcie zielonej strzałki
oznacza, że dozwolone jest skręcanie w kierunku wskazanym strzałka w najbliższą jezdnię na skrzyżowaniu,
z zastrzeżeniem ust. 3.
3. Skręcanie lub zawracanie, o których mowa w ust. 1 i 2, jest dozwolone pod warunkiem, że kierujący zatrzyma się przed sygnalizatorem i nie spowoduje utrudnienia ruchu innym jego uczestnikom.
Nie muszę chyba podawać numeru ani tytułu rozporządzenie, bo każdy kierujący ma je w „małym paluszku”.
A potrącenie innego uczestnika ruchu (wg mnie) to jest utrudnienie ruchu innemu uczestnikowi ruchu. A to, że ten inny uczestnik ruchu popełnij jedno czy dwa wykroczenia ma/nie ma znaczenia – do Sąd RP oceni (na podstawie m.in. opinii biegłych).
Dotąd myślałem Franiu że jesteś jedynie lekko nawiedzony, ale po tej serii wpisów widać że jednak jesteś skończonym imbecylem i analfabetą intelektualnym. Jak masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem to udaj się chłopie do jakiegoś logopedy albo może zaczniemy się za ciebie modlić. Produkujesz się na 112 od dłuższego czasu ze swoimi żałosnymi receptami i poglądami, ale skończ już waść i wstydu sobie oszczędź.
Produkuje się imbecyl bo mu pedałcykl zajumali albo nóżkę skręcił, sam ze sobą dyskutuje, żal, żal….a kto i diocie zabroni.
Źle impretujesz przepis. Nie ma żadnego przepisu o ustępowaniu łamiącym prawo. Więc skończ swoją balladę. Miał prawo jechać po zachowaniu szczególnej ostrożności, piesza nie miała prawa wejść na jezdnię. I w taki sposób będzie toczyła się sprawa w sądzie. Więc impretujesz pord na swój ułomny sposób.
Ale faktem że jeszcze z rok będą go ciągać po komendach i sądach
jak zrobisz to samo co kierowca to się przekonasz kto miał rację
A co kierowcę obchodzi jaki kolor miała piesza – mogła ona wejść jeszcze na zielonym i nie zdążyła zejść – a nawet gdyby tak nie było i oboje weszli/wjechali na czerwonym – to kto miał bardziej czerwone?
Po ta tym, jak to się stało, że kierujący zamiast obserwować skrzyżowanie i co się na nim dzieje – obserwuje sygnalizatory, które go nie dotyczą?
Nie rozumiesz co znaczy zachować szczególną ostrożność, jeżeli nawet pomimo potrącenia uważasz, że kierujący zachował szczególną ostrożność.
Wtargnęła biegiem! Kierowca mógł się rozejrzeć, mogło być wszystko ok, ruszył, a wariatka sekundę później wbiegła! Przecież zielone światło dla pieszego, które się zaraz zmieni, mruga, po czym zmienia się na czerwone. Musiała podjąć świadomą decyzję, że biegnie. Szkoda kierowcy….
Odp. dla lilka: Rozumiem, że byłąś tam i widziałaś jak kobieta wbiega? Kobieta weszła na zielonym. Kierowca miał warunkowy skręt. Swiadek….szkoda słów., ale tym niech lepiej zajmie się policja.
A jak wchodząc na przejście światło ci się zmienia w połowie drogi/przejścia to co? Stajesz jak ten słup na środku przejścia i stoisz ??? Czy kontynuujesz przejście? Ewidentna wina kierowcy i tu się zgodzę z twoją argumentacją… prawoskret na zielonej strzalce jest manewrem warunkowym i musi ustąpić pierwszeństwa…
Nie zmienia się nagle, światło zielone najpierw zaczyna mrugać. Zdąży zejść z jezdni. Wbiegła. jej wina.
Z całym szacunkiem dla redakcji 112,znowu to ” miałczenie”. Skoro miała wtargnąć,to dla mnie oznacza jedynie zamiar,a nie wtargnięcie.
Masz rację, „a2” – słowo „miał” oznacza zamiar dokonania czegoś, czego „miauczący” pewnie nie wie z tej prostej przyczyny, że tego dnia nie było go na lekcji polskiego.
Racja, o ile pominiemy tryb przypuszczający.
Hmmm…. Wjechał na zielonej strzałce, skręcał w prawo……To dlaczego z takimi skutkami potrącił kobietę i to na wewnętrznym pasie??.
Dziś rano wspominałem o jednym z absurdów lubelskich dróg. Pisałem, że piesi nie mogą poruszać się po chodnikach, bo bywają one zastawione samochodami, co zmusza pieszych do chodzenia po jezdni. Czyli samochody na chodniku, a piesi na jezdni – kompletny absurd.
Innym absurdem (wartym wspomnienia, a propos artykułu) jest to, że kilka kary zostałem obtrąbiony przed kierującego pojazdem jadącym za mną za to (tak podejrzewam), że zwolniłem do prędkości pieszego (to nawet nie było zatrzymanie – więc wykroczenie popełiłem) przed czerwonym ze strzałką. To jest podobny absurd – zachowałem się „prawie” prawidłowo (dojeżdżałem bardzo powoli) do PdP (lub PdP + PR – kilka razy na różnych skrzyżowaniach miałem taką sytuację) a komuś to przeszkadzało, bo stracił cennych 5 sekund przed moją ostrożność.
Przecież wystarczy raz w miesiącu wyjść 5 minut wcześniej, żeby odrobić tę stratę kilku sekund. 5 sekund * 20 dni w miesiącu * 3 zatrzymania dziennie = 300 s = 5 minut.
A propos tych wyliczeń i pośpiechu – również o tym wspominałem – trzeba być niezłym patałachem, żeby tak organizować swój dzień, żeby 5 czy nawet 10 minut dziennie usprawiedliwiało „drogowe ludobójstwo”.
Franiu idź się strzep bo teorie rzucasz na prawo i lewo, a na kilometr śmierdzi że o jeździe samochodem nie masz bladego pojęcia.
Odpuść… to i.diota.
A jakie to ma znaczenia, czy wbiegła i czy na czerwonym?? Przecież w opinii hejterów kierowca ma zawsze prawo walić w pieszego.
Potrącony pieszy zawsze zostanie tutaj zwyzywany od „świętych krów”. Obojętnie, czy przechodzi przez jezdnię korzystając z przejścia, czy nie; przebiega po przejściu, czy przechodzi; przechodzi na zielonym, czy na czerwonym.
coś ci się pomyliło. TO pieszy jak i rowerzysta zawsze ma pierwszeństwo nad wszystkim poza mpk. Ich już nic nie dotyczy, bo oni mają rozkład.
Zuza to rób kat.D i pokaż tym oszołomom jak się powinno jeździć, nie chrzanisz od rzeczy bohaterko zz ekranu komputera. Pierwszeństwo zawsze i wszędzie mają baby.
Ma to takie znaczenie że po pdp nie można biegać.
Masz rację prawy w podłogę i wycieraczki, zawsze tak robię.
O ile weszła na czerwonym…
Na warunkowym zielonym wjechal niedoszly zabojca w puszce.
Kobieta po sześćdziesiątce, ciągnąca bagaż na kółkach miałaby jeszcze biec? I do tego na końcu pasa? Jasne.
UWAGA KOMENTUJĄCY
Spółka Franio & Aron flajszman w akcji. Są samowystarczalni, zadają pytania i sami na nie odpowiadają. Wszelki zdania odrębne są zbędne.
Hahahhhaaa tez to miałen napisac
Wszystkich obowiązują przepisy pieszy nie ma prawa wejść na czerwonym a też i kierowca nie ma prawa przejechać na czerwonym. Wszyscy dostosujmy się do przepisów a na pewno będzie bezpieczniej
Zapytaj Frania i Arona oni wiedzą lepiej piesi maja prawo do wszystkiego i wdodadku chroni ich niewidzialne pole siłowe.