04/06/2026
690 680 960

Prokuratura oskarżyła dwie lekarki z lubelskiego szpitala. Nie przyjęły pacjentki na oddział, kobieta zmarła

Młoda kobieta cierpiała na opryszczkowe zapalenie mózgu, jednak wykonujące badania lekarki nie rozpoznały choroby i odesłały ją do domu. Kiedy pacjentka trafiła w końcu do szpitala, po kilku dniach zmarła.

Prokuratura Regionalna w Lublinie zakończyła śledztwo w sprawie śmierci młodej kobiety, która zmarła w jednym z lubelskich szpitali. Sprawa ma swój początek w połowie 2019 roku, kiedy to na oddział ratunkowy szpitala wojewódzkiego przy al. Kraśnickiej trafiła pacjentka z zaburzeniami przytomności. Był z nią też utrudniony kontakt.

Kobietę przyjęto na oddział neurologiczny, jednak szybko jej stan zaczął się pogarszać. Wtedy przeniesiono ją na oddział udarowy, jak też wykonano szereg specjalistycznych badań. Wówczas u pacjentki stwierdzono wirusowe zapalenie mózgu, w związku z tym trafiła na oddział zakaźny szpitala przy ul. Staszica. Pomimo starań lekarzy, z dnia na dzień z kobietą było coraz gorzej, ostatecznie wystąpiła niewydolność oddechowa i jej życia nie udało się uratować.

Wtedy mąż kobiety powiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa. Jak wyjaśnił, żona z niepokojącymi objawami zgłosiła się do lekarza znacznie wcześniej. Skarżyła się wtedy na utrzymującą się gorączkę oraz nagłą opryszczkę wokół ust. Po badaniach otrzymała skierowanie do szpitala. Kiedy się tam jednak pojawiła, odesłano ją do domu. Poradzono jej, aby kontynuowała leczenie u lekarza podstawowej opieki zdrowotnej, zalecono jej także wizytę w klinice chorób zakaźnych.

Kobieta zastosowała się do rad lekarzy i udała się na izbę przyjęć Kliniki Chorób Zakaźnych SPSK Nr 1. Tam wykonano jej szczegółowe badania oraz podano leki, jednak następnego dnia wypisano do domu. Przepisano również lek na opryszczkę. Pacjentka wróciła do miejsca zamieszkania, jednak niebawem przestała rozpoznawać bliskich, ciągle spała a niepokojące objawy wciąż się nasilały. Wtedy po raz kolejny przewieziono ją na szpitalny oddział ratunkowy, jednak było już zbyt późno na uratowanie jej życia.

Jak wskazują śledczy, kobieta cierpiała na opryszczkowe zapalenie mózgu, rdzenia kręgowego oraz opon mózgowo-rdzeniowych. Prokuratura zarzuciła dwóm lekarkom, które na początku badały kobietę, że w sposób niewłaściwie oceniły stan jej zdrowia a w konsekwencji nie przyjęły jej do szpitala. Swoim postępowaniem naraziły pacjentkę na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Zaznaczono jednak, że już wówczas kobieta znajdowała się w stanie zagrożenia życia. Dlatego też nawet wdrożenie prawidłowego leczenia mogło doprowadzić do zgonu pacjentki, gdyż co trzecia osoba zmagająca się z tą chorobą umiera. Dlatego też błędnego postępowania lekarek nie można wiązać ze zgonem kobiety.

Oskarżone nie przyznały się do winy. Grozi im do pięciu lat pozbawienia wolności.

(fot. pixabay/zdjęcie ilustracyjne)

30 komentarzy

  1. Ocena: 0

    W czym problem? Jak to powiedział jeden z polityków, kto ma umrzeć i tak umrze…

  2. Szkoda, że te nie wyjechały
    Ocena: 0

    Dawajcie im więcej podwyżek, więcej, więcej, więcej, bo jak nie to przecież wyjadą, tylko gdzie będą mieli lepiej?

    • Lepiej jest wszędzie na zachód, na północ i na południe : )

    • Zaryzykuję stwierdzenie, że ci lepsi już dawno wyjechali.

      • Trochę na ten temat wiem
        Ocena: 0

        Oczywiście, że wyjechali tylko do Warszawy, Gdańska, Poznania, Krakowa, czy Wrocławia, ale to dalej Polska. Na palcach jednej ręki, emerytowanego pracownika tartaku policzysz tych co wyjechali. Ten zachód finansowo opłaca się tylko najlepszym, reszta kocha nasze polskie warunki.

  3. Ocena: 0

    Mało dziś jest już lekarzy ,dziś królują „konowały” i trzeba ich mijać z daleka czyli 80 % służby zdrowia bo to jest tylko biznes.

  4. Po co szpitalowi taki balast

  5. Sam byłem świadkiem jak młody chłopak mdlał na sorze. Jedyną reakcją było podejście i uznanie że może sobie jeszcze czekać. A i pytanie czy boli, jak chłopaczyna zwijał się z bólu. Więcej empatii było ze strony innych pacjentów.

  6. Lekarze w oddziałach ratunkowych bardzo lekceważąco podchodzą do pacjentów którzy tam trafiają. Szpital MSW w którym ratownik ocenia czy pacjent ma być przyjęty czy odesłany do innej placówki jest normą. Sama praca personelu oddziałów ratunkowych jest bardzo na niskim poziomie. Bedac pacjentem który jest przywieziony przez karetkę pogotowia i z tą karetka pogotowia oczekuje się pół godziny godzinę by zarejestrować pacjenta to już przesada. Kto na takiej pracy traci? Następny pacjent wymagający pilnej pomocny. Rozumiem że większość wyjazdów karetek jest nieuzasadniona czy pacjentów zgłaszających się do oddziału ratunkowego ale gdzie człowiek ma szukać pomocy? Szczególnie pomocy dla ludzi obłożnie chorych których ani rodzina ani sam chóry nie może dojechać do lekarza. Zglaszajac wizytę domową dla takiej osoby lekarz z przychodni przyjdzie następnego dnia albo za dwa dni a z opieki nocnej każą wzywać pogotowie bo on nic nie pomoże. To pytam się gdzie maja pacjenci leżący się zgłosić? Najlepsze wyjście to umrzeć w łóżku.

  7. Lekarzom od tego dobrobytu w głowach się całkiem poprzewracało.

  8. Dlatego na wszelki wypadek trzeba zawsze mieć przy sobie talizman kopertowy.Często to znacznie przyspiesza proces leczenia.

  9. Ocena: 0

    No i wzięli się również za nich, przyszedł czas się rozliczyć.Z covidowych działań też trzeba będzie się tłumaczyć, kwestia czasu i uporu rodzin tych , których już nie ma.Za mało,za ciężko,źle?Wyjeżdżaj jeden z drugim,tam lepiej,lżej, lepiej płacą.Tylko jeden minus: trzeba robić.

    • Ocena: 0

      I ci co mieli rozum, nie tylko lekarze już dawno z tego pissowskiego grajdoła wyjechali. Ty zamiast leków w szpitalu niebawem będą rozdawać obrazki i różańce.

  10. Pacjent Sor krasnicka
    Ocena: 0

    Byłem niedawno osobiscie na izbie przyjęć w szpitalu na Kraśnickiej. Obsługa ok . Ale pielegniarki na Sorze Wola sobie gadac jak zajmowac sie pacjentami. Kobieta starsza prosila odlaczyc kroplowke bo sie skonczyla to mieli ja gdzieś. Ja sam prosilem 4 razy o odlaczenie i z laska odlaczyli .. Niewiem co jest grane ale Olewka kompletna wola sobie gadac z kolezkami i kolezankami niz pomagac. Dla mnie zawod medyczny to jest oddanie sie pomaganiu a nie z laska to robic.