08/06/2026
690 680 960

Pręty zbrojeniowe wbite tuż przy samej jezdni. Śmiertelne zagrożenie dla rowerzystów i motocyklistów

Trwa ustalenie, kto i w jakim celu, wbił pręty zbrojeniowe tuż przy ul. Nałkowskich. Dopiero teraz zostały one odpowiednio oznaczone.

O śmiertelnej pułapce dla rowerzystów i motocyklistów poinformowali nas czytelnicy. Zwrócili oni uwagę, na pręty zbrojeniowe, które ktoś wbił tuż przy jezdni na ul. Nałkowskich w Lublinie. Nie dość, że znajdują się one przy samej ulicy, jak też obok przejścia dla pieszych, to jeszcze niedawno były praktycznie niezauważalne dla kierowców. Jeden z nich dosyć mocno uszkodził sobie przez nie nowe auto.

– Widząc psa wbiegającego mi tuż pod maskę, starałem się za wszelką cenę go nie potrącić. Dlatego też odbiłem w prawo i wtedy usłyszałem trzask i poczułem, że coś mocno zarysowało mi samochód. Gdy wysiadłem zobaczyć co się stało, okazało się, że tuż przy samej jezdni, znajdują się w żaden sposób nieoznaczone i niezabezpieczone druty zbrojeniowe, które ktoś wbił w ziemię – tłumaczy nasz czytelnik.

W aucie uszkodzone zostały progi, przednie i tylne drzwi, oraz błotnik. Poszkodowany kierowca powiadomił o wszystkim straż miejską.

– Gdy przyjechali na miejsce, strażnik na widok tych prętów, aż złapał się za głowę. Przecież niech dojdzie do sytuacji, że rowerzysta czy motocyklista przyhamuje przed przejściem dla pieszych i na nierównościach się przewróci, to nabije się na te pręty. A są one tak mocno wbite w ziemię, że wielokrotne próby ich usunięcie się nie powiodły – dodaje kierowca.

Strażnicy miejscy okręcili pręty biało-czerwoną taśmą, aby były one widoczne. Jednocześnie trwa ustalanie, kto i w jakim celu je tam umieścił.

41

42

(fot. lublin112)
2017-05-22 21:01:04

19 komentarzy

  1. Konkretny Ćwok POPisowski
    Ocena: 0

    zapraszam na skrót miedzy wojcieciechowską a nałęczowską -Szerokie wszyscy zagarneli po klika metrów z pasa drogowego rózne kamienie i prety powbijali nie na swoim dwa auta się nie mieszczą ,też zagrażają bezpieczeństwu
    może przeczyta to jakiś właściwy kompetentny urzędnik

  2. Ocena: 0

    pewnie fachowcy z floeko

  3. Zamiast złapać pręty i wyciągnąć, to chłopcy za głowę się potrzymali, taśmą okręcili i pojechali.

    • Ocena: 0

      #moze Czytanie ze zrozumieniem się kłania: „są one tak mocno wbite w ziemię, że wielokrotne próby ich usunięcie się nie powiodły”

      • Ocena: 0

        Liczy się myślenie, a nie muskuły! Punkt zaczepienia już jest, jeszcze punkt oparcia, dźwignia i poszło, ale jeśli to prywatny teren, to drucik zostanie najwyżej oznakowany tak jak na zdjęciu.

  4. Ocena: 0

    Droga uzbrojona. Wezwać ŻW, to rozbroją i aresztują.

  5. Ktoś chciał mieć trawnik a nie dziki parking najwyraźniej.

  6. Dobrze że tylko pręt nie latarnia:-)

  7. Oto zadanie dla obrony terytorialnej Maciara, w sobotę ich zaprzysięgli i i od razu takie zadanie… Medale czekają.

  8. Ocena: 0

    Uchodźcy z terenów wiejskich z os. Słonecznego próbują narzucić nam swoją kulturę.

  9. Panie strażnik co da okręcenie folią w sytuacji zagrożenia ? Wyciągnąć to żelastwo z ziemi i tyle , kuwa oznaczyli i co ?

    • Pewnie panowie chcieli blokade na nie założyć ale nijak sie nie dało :/

  10. Ocena: 0

    Rzeczywiście niebezpieczeństwo ogromne a jak każdy z nas wie na „bide” nie trzeba zbyt wiele. Ale fakt jest taki, że może rzeczywiście ktoś sobie nie życzy aby mu parkować na trawniku skoro to teren prywatny. Chociaż to w głównej mierze zależy od człowieka. U nas na wiosce na przykład pod kościołem jest kawałem skweru/ łąki gdzie co niedziele parafianie parkują idąc na mszę a jest to rzecz jasna teren prywatny rodziców naszej pani sołtys. Jednak nigdy ona nie robiła z tego powodu problemów, że ktoś jej wygniata łąkę. Ale to już tak jak mówię. Wszystko zależy od człowieka i jego mentalności.