04/06/2026
690 680 960

Prace przy przebudowie linii kolejowej Lublin – Warszawa wstrzymane. Podwykonawcy zostali bez pieniędzy

– Co z naszymi pieniędzmi za wykonaną pracę? – pytali dziś podwykonawcy pracujący na remontowanym odcinku linii kolejowej Lublin – Dęblin. Już teraz wiadomo, że droga do ich odzyskania będzie długa. Główny wykonawca opuścił plac budowy. Obecnie umowa nie została jeszcze zerwana.

W poniedziałek włoska firma Astaldi, generalny wykonawca modernizacji linii kolejowej łączącej Lublin z Warszawą, opuścił teren budowy. W efekcie prace na odcinku Lublin – Dęblin, który realizowała spółka, zostały wstrzymane. W wielu miejscach zabrano też sprzęt wykorzystywany do realizacji inwestycji. Dodatkowo podwykonawcy nie otrzymali pieniędzy za wykonane na zlecenie włoskiej firmy prace.

Jak nas poinformowano, informacje podawane przez niektóre portale internetowe na temat zerwania umowy są nieprawdziwe. Opierają się na plotkach publikowanych bez potwierdzenia tego faktu zarówno w PKP jak i u wykonawcy. Umowa obowiązuje, jednak z powodu kłopotów finansowych, jakie nękają firmę Astaldi, nie ma obecnie większych szans, na dokończenie przez nią inwestycji.

Już w połowie września PKP Polskie Linie Kolejowe interweniowały u głównego wykonawcą. Głównym tematem jaki wtedy omawiano, była sytuacja na placu budowy. Występowały bowiem bardzo duże opóźnienia w założeniu do zaplanowanego postępu prac. Wynosiły one w zależności od miejsca, od dwóch do nawet ośmiu miesięcy. Kolejarze już wtedy mówili, że włoska firma Astaldi, straciła płynność finansową, co przełożyło się na problemy z inwestycją.

Dzisiaj o godzinie 15 w siedzibie PKP S.A. Polskich Linii Kolejowych w Lublinie odbyło się spotkanie kilkudziesięciu podwykonawców pracujących na przebudowywanym szklaku kolejowego Lublin – Dęblin, na zlecenie firmy Astaldi. Firmy czekają na zapłatę faktur, jednak odzyskanie pieniędzy zaczyna być coraz bardziej skomplikowane.

Niektórzy pytali wprost, co maja powiedzieć swoim dzieciom, ponieważ przez problemy finansowe tracą płynność i mogą stracić domy i mieszkania. Co więcej, padały pytania, czy mają nadal pracować na terenie remontowanego szklaku kolejowego.

Przedstawiciel prawny PKP poinformował, że podwykonawcy mają prawo zejść z terenu robót, jednak oni sami mówią, że nie jest to takie proste, ponieważ w umowach mają zapisane kary za zerwanie kontraktów. Na pytanie do przedstawicieli PKP, kiedy otrzymają pieniądze za faktury, padła odpowiedź, że wszyscy mają przygotować pełną dokumentację finansową i przekazać spółce, która będzie weryfikować otrzymane dokumenty. Kiedy podwykonawcy otrzymają pieniądze? Nie wiadomo.

Jeden z przedsiębiorców przesłał w sierpniu swoje dokumenty do PKP i do chwili obecnej nikt nie odpowiedział mu co dalej. Takich firm, które czekają na zapłatę za wykonane prace jest kilkadziesiąt. Przedsiębiorcy zarzucali przedstawicielom PKP, że nie mają wiedzy ile wynoszą zaległości, które powinny być zapłacone.

– Podjęliśmy decyzję, że państwu zapłacimy, więc tu jesteśmy. Chcę tutaj zaznaczyć, że jesteście państwo zabezpieczeni w 100%. Wam się od nas pieniądze należą – mówił jeden z przedstawicieli PKP S.A. Polskich Linii Kolejowych.

Już teraz wiadomo, że zanim PKP sprawdzi faktury i stosowną dokumentację mogą minąć miesiące. Bywa tak, że jedna faktura to objętościowo jedna ryza papieru, a niektóre firmy mają dokumentów po kilkaset. Póki co budowa stoi i nie wiadomo, kiedy kolej upora się z problemem.

Jeszcze 23 sierpnia premier Mateusz Morawiecki chwalił prace związane z przebudową linii kolejowej Lublin – Dęblin – Warszawa – Otwock. Niestety największa w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat inwestycja kolejowa stanęła w miejscu, niespełna miesiąc po tej wypowiedzi.

 

100

101

102

103

105

2018-10-01 17:49:29
(fot. lublin112.pl, wideo LUW)

43 komentarze

  1. Jeszcze niedawno widniały ogłoszenia firm z pracą na terenie trasy budowy linii kolejowej, dobrze że się nie zdecydowałem 🙂

  2. Jak nie udało mi się podpisać unowy na roboty z włochami na tym odcinku to bardzo żałowałem, myślałem że to złoty kontrakt. Współczuję przedsiębiorcom, mam nadzieje, że PKP poradzi sobie z tym dramatem.

  3. Wiedziałem że coś tu pójdzie nie tak i z czasem wybuchnie i się sprawdziło.

  4. to kolej na dobre wróciła do Parczewa:)

  5. chory kraj ,chore prawo ,wszystko chore
    Ocena: 0

    Brawo …jak zwykle w podobnych przypadkach …główny wykonawca wział kasę i wydymał tych którzy ciężko na nią pracowali …jakie to nasze swojskie …takie rzeczy tylko w tym popierd….lonym kraju ,gdzie zawsze uczciwy czlowiek zostaje wydymany przez cwaniaków kasujacych miliony

    • Ocena: 0

      Też tak uważam.Co za niemota wypłaca pieniądze za prace,które nie zostały wykonane?To sabotaż i dywersja.Należy dokładnie sprawdzić ile na tej transakcji zarobił oferent (osoba podpisująca umowę na wykonanie).A tak niedawno chwalono się,że kolejarze nadzorujący prace,wynajęli sobie śmigłowiec,aby z „góry” nadzorować prace.Również premier na placu budowy wpadł w samozachwyt….No i mamy to co mamy.Szkoda,że tutejsi kolejarze nie zakupili sobie pendolino,które mogło by poruszać się z prędkością 160 km/godz

  6. Panie Żuk. ..wynocha ze dworu…to za Pana sprawa „Polski Bus” został zjedzony przez takie prymitywny jak „bp” czy” cont”…likwiduje się połączenia istniejące z dobrą strategią i wygodą dla pasażera bo Pan Piotr ma ziomków. … Rozwala się firmę A pozniej udaje się dobrego i próbuje zatrudniać tych kierowców którzy odeszli bo mieli dość wyzysku

  7. no co jest panie Morawiecki

  8. Brawo polski zarzadzie dać inwestycję jakims zagranicznym jak by u nas nie było ludzi do pracy teraz macie brawo

  9. Ocena: 0

    A tak pięknie miako być. Nawet nadzór ze śmigłowca nie pomógł, którym to się PLK chwalilo.

  10. Wincyj pośredników. Później polscy inżynierowie, ktorzy to wykonują lub projektują nie wyrabiają na swoją najniższą krajową…