Pożar samochodu osobowego w Żabiej Woli. Utrudnienia w ruchu na odcinku Polanówka – Pszczela Wola
14:35 20-01-2026 | Autor: redakcja
We wtorek, po godzinie 14.00, doszło do pożaru samochodu osobowego w miejscowości Żabia Wola, położonej w powiecie lubelskim, na terenie gminy Strzyżewice. Zdarzenie miało miejsce na odcinku drogi pomiędzy Polanówką a Pszczelą Wolą, w rejonie szkoły podstawowej w Żabiej Woli.
Jak wynika z przekazanych nam informacji, pojazd zapalił się w trakcie jazdy. Na miejsce skierowano zastępy straży pożarnej, które przystąpiły do akcji gaśniczej. W chwili obecnej strażacy kończą dogaszanie pojazdu oraz zabezpieczanie miejsca zdarzenia.
W rejonie prowadzonej interwencji występują nadal utrudnienia w ruchu drogowym. Przejazd był czasowo ograniczony, a ruchem kierowali funkcjonariusze policji, którzy zabezpieczali miejsce zdarzenia oraz dbali o bezpieczeństwo pozostałych uczestników ruchu.
Na ten moment nie ma informacji o osobach poszkodowanych. Okoliczności pożaru będą wyjaśniane przez odpowiednie służby.
Picasso
skoro niechce się płynòw ustrojowych wymieniać i kabli to się pali. a jak elektryk to ma tak z natury 🙂
Czyli Skoda Fabia – benzyna, diesel ??
Kiedy ostatnio słyszałeś o tym, żeby elektryk się palił? W 2015 roku?
Co roku pali się kilkadziesiąt.
Najczęściej palącą się marką pojazdów elektrycznych w Polsce jest, od lat, Melex.
Szansa na zapłon elektryka jest o połowę niższa niż w wypadku diesla i trzy razy niższa niż w wypadku hybrydy… i najczęściej pali się wnętrze i osprzęt (zresztą wśród pojazdów spalinowych to też częsta przyczyna pożarów), a nie kłopotliwe w gaszeniu ogniwa. Pożarów ogniw jest kilka na rok, najczęściej na skutek fizycznego uszkodzenia ogniw (tak jak w tym wypadku Lucid Air z Warszawy sprzed kilkunastu miesięcy – kierowca próbował ominąć wymuszającego pierwszeństwo, uderzył w słup, rozwalił ogniwa) i nie zawsze ich gaszenie trwa godzinami (tego Lucid ugaszono w kilkanaście minut, inna sprawa, że spalił się doszczętnie).
Ale odkrywcze: „Gdyby elektryk się zapalił to też by się spalił”.
Przy czym o tym, że elektryki się pala słyszę często. Ale wszystkie artykuły o spalonych auta dotyczą jedynie spalinowych.
Sto lat temu mojego prapradziadka też straszyli, żeby automobilu na benzynę nie kupował, bo się spali. Że koń lepszy. Ale Nie posłuchał. I się też nie spalił.
A jak u Ciebie? Nadal w rodzinie tradycje jeździeckie trwają?
Ale od momentu zakupu automobilu musiał jeździć na trzeźwo, a wcześniej to kobyła Fela zawiozła ululanego na wozie drabiniastym pradziadka pod same drzwi chałupy również drabiniastej.
Ach te francuzy… Aż sie same palo do jazdy