Poszedł do wc, zapomniał o zamknięciu rogatek. Dróżnik usłyszał zarzuty, grozi mu do 8 lat więzienia
18:41 06-04-2017 | Autor: redakcja
Najprawdopodobniej rutyna zgubiła dróżnika z Chełma, który przez swoje niedopatrzenie, doprowadził do tragicznego w skutkach wypadku. Jak wyjaśnia Joanna Kubiak PKP Polskie Linie Kolejowe S.A., mężczyzna jest doświadczonym pracownikiem, który ma blisko 20-letni staż na kolei. Czynności wyjaśniające potwierdziły, że miał on wszystkie wymagane przepisami dokumenty i szkolenia. Tak samo wszystkie urządzenia na przejeździe były sprawne. Dodatkowo był on wyposażony w System Wspomagania Dróżnika Przejazdowego, który gwarantuje pełną informację o ruchu pociągów.
Ustalono, że feralnego dnia dróżnik otrzymał sygnał ze stacji Zawadówka, o ruszającym w jego stronę pociągu osobowym. Co więcej mężczyzna potwierdził przyjęcie sygnału oraz odnotował go w dokumentacji. Zamiast opuścić rogatki, udał się do znajdującej się na zewnątrz toalety. Gdy wracał, usłyszał sygnał zbliżającego się pociągu. Biegiem ruszył do nastawnika i zaczął opuszczać szlabany. Wtedy doszło do zderzenia pociągu ze znajdująca się już na przejeździe toyotą.
Autem podróżowała matka z córką. Ta pierwsza zginęła na miejscu, z kolei 13-latka trafiła w ciężkim stanie do szpitala. Badanie alkomatem wykazało, że dróżnik był trzeźwy. Został zatrzymany przez policjantów. W trakcie przesłuchania przyznał się do winy i złożył obszerne wyjaśnienia. Prokurator przedstawił mu zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Mężczyzna został zwolniony z aresztu, zastosowano wobec niego dozór policyjny. Dodatkowo ma zakaz opuszczania miejsca zamieszkania. Pracodawca zadecydował też o zawieszeniu go w wykonywaniu obowiązków.
Mężczyźnie grozi do ośmiu lat pozbawienia wolności.
(fot. Jakub Kursa)
2017-04-06 18:35:39
rogatka rogatką, ale kurde ludzie rozglądajcie się :/
Dokładnie, naprawdę zachowujcie zawsze najwyższą ostrożność na przejazdach.
Mi ciężko zrozumieć, jak można nie wyrobić w sobie takiego odruchu, i to w tak groźnym miejscu.
A takie chwilowe bezmyślności dotyczą także bardzo doświadczonych osób. Choć był dla mnie rajdowym mistrzem, to nigdy „nie wybaczę” Januszowi Kuligowi, że w tak okropnie głupi sposób zakończył swoje życie kilkanaście lat temu. Dokładnie jak ta kobieta wczoraj w niemalże bliźniaczych okolicznościach. A wystarczyło odrobinę więcej ostrożności…
Ale też między innymi w wyniku Jego wypadku (akurat byłem wówczas kursantem na prawo jazdy) weszło mi w krew niemalże całkowite lub nawet całkowite zatrzymanie się przed prawie każdym przejazdem kolejowym, niezależnie od tego jakie znaki przed nim stoją. Bo lepiej się upewnić o wszystkim, aniżeli skończyć w powyższy sposób.
mi też właśnie Kulig na myśl przyszedł
Hehe – ja się w weekend prawie zatrzymałem przed wjazdem na przejazd w Miłocinie, to mnie zaraz jakiś leming strąbił… a tam jak do przejazdu nie dojedziesz (od strony Nałęczowa), to drzewa tory w kierunku Lublina zasłaniają i nie ma jak się dalej rozejrzeć.
No, ale dla niektórych te 5 sekund na rozejrzenie się najwyraźniej więcej warte niż zdrowie i życie.
To jest właśnie coś takiego jak wyobraźnia… a tego brakuje większości uczestników ruchu drogowego
tragedia dla obu stron 🙁
ale przynajmniej chłopina nie bierze przykładu z plebanów i przyznał się po ludzku do wszystkiego a nie jak te pasibrzuchy: „nie moja ręka”.. „to nie ja prowadziłem”, dobry papuga, przeniesienie do innej parafii i proces sądowy na wieki wieków ament…
ale pech:( szkoda tego dróżnika. Oczywiście szkoda też tych kobiet ale mogły się rozejrzeć.
współczuje Panu dróżnikowi, chwila nieuwagi, tragedia gotowa. Kierowcy! Patrzcie na przejazdy, często widzę, że wjeżdżacie na ślepo bez patrzenia. Człowiek to nie maszyna, zawodzi!
Co za kretyn – trzeba było najpierw opuścić rogatki a później iść do sracza.
Jestem za… Zginęła niewinna kobieta. A córka walczy o życie. Jeździłam tamtędy nie raz nie zawsze była rogatka opuszczona. Przez niego rodzina ma ładne święta. Niech by się zlal w gacie. Ludzie to jest życie ludzkie…
mądra bo nie byłaś na miejscu dróżnika. skąd wiesz jakbyś się zachowała? po prostu tak musiało być. 20 lat monotonnej pracy dało się we znaki. skoro zaczął opuszczać rogatki to kierująca nie widziała? a może zbyt szybko jechała. można gdybać teraz. wina nie leży tylko po jednej stronie.
Nie tłumaczę drużnika, jego wina jest bezsprzeczna. Ale…. przed przejazdem kolejowym trzeba sie rozejżeć!!!! A nie wjeżdżać na oślep. Jakby ta kobieta sie rozjejżała to sądze, że nie doszłoby do takiej tragedii, pomimo tych podniesionych szlabanów….
O mamo, a ty Ew do szkoły chodziłaś?
Raczej ty nie rozumiesz tragedii która się stała również dla droznika. Nie nazywaj osoby, której nie znasz. Sam jesteś kretynem. Współczuję rodzinie kobiety która zginęła jak również żonie i corkom droznika.
a jak to było rozwolnienie?
Zależy czy dróżnik na tym przejeździe musi potwierdzić otrzymanie dzwonka o wyprawianym na szlak pociągu. Jeśli nie a wizyta w toalecie przedłużyła się np z powodu biegunki to dyżurny nadał dzwonek minęło 3-4 minuty i przejazd nie został zamknięty. Wiem, że na części przejazdów obowiązuje potwierdzenie zwrotne od dróżnika a na części nie. Ta druga część przejazdów stanowi niestety większość na liniach mało obłożonych ruchem. Jeden dzwonek to pewnie sygnał z Uherki a dwa to z Zawadówki.
żal obydwu stron
Czemu przy obecnej technologi rogatki same się nie opuszczają ?
Same sie nie opuszczaja zeby dziady mogly do emerytury dotrwac. Automatyka w pelni by wystarczyla. Pisal pracownik kolei
Też się zawsze nad tym zastanawiam. Przecież to nie logiczne w kosztach zatrudniać osobę ludzką skoro przejazd sam może się zamknąć.
automat też potrafi zawieść…. „zatrzymaj sie i żyj..”
Przykre ze ktos zginal. To wielka tragedia dla obu stron. Tak mozna obarczyc droznika wina za niedopelnienie obowiazkow ale dlaczego ludzie tak slepo wierza w innych. Rogatki rogatkami ale nalezy sie rozejzec
to nie wiara tylko roszczeniowe społeczeństwo… wszystko mi się należy… żadnej empatii, wyobraźni szlaban otwarty ale mogło się coś popsuć, zwolnię rozejrzę się… a nie jechąć na oślep na własną zgubę a potem szukać winnego i co że jest winny, to życia człowiekowi nie przywróci. Nawet w kodeksie jest przepis który nakazuje szczególną uwagę na przejazdach także strzeżonych z szlabanami!!!
Otóż to. Jestem w stanie na prawdę dużo zrozumieć, ale nie rozumiem sytuacji, kiedy kierujący nie popatrzy, nie zdaje sobie sprawy gdzie jest i co może się stać. Osobiście nie raz się spotkałem z niezrozumieniem innych kierowców, kiedy ja 'folgowałem’ przed przejazdem a w lusterku wstecznym widziałem odbijające się światła drogowe…
szkoda mi chłopa, beda sady itd…
no juz jej zycia nie przywrocimy