Poseł PiS i zaręczyny w kopalni w Bogdance. Górnicy alarmują o złamaniu wszelkich procedur i stworzeniu zagrożenia
16:01 12-01-2023 | Autor: redakcja
Górnicy z kopalni w Bogdance poinformowali dziennikarzy, iż tuż przed Sylwestrem, a dokładnie w piątek 30 grudnia, ok. 960 m pod ziemią odbyły się oświadczyny Michała Moskala. Ten pochodzący z Janowa Lubelskiego polityk nazywany jest wschodzącą gwiazdą PiS, głównie w związku z tym, iż jest jest bardzo bliskim współpracownikiem prezesa partii Jarosława Kaczyńskiego.
Pracujący w kopalni górnicy, którzy chcą zachować swoją anonimowość, są zbulwersowani całą sytuacją. Podkreślają bowiem, że w trakcie nietypowych oświadczyn naruszono obowiązujące w tym miejscu procedury bezpieczeństwa. Owszem, pod ziemię mogą zjechać osoby z zewnątrz, jednak niezbędne są na to specjalne zgody, są one również zobligowane do ściśle określonych zachowań. W tym przypadku kilka osób oddaliło się w miejsce, gdzie m.in. pracują różne maszyny.
Cała sytuacja, jak wskazują górnicy, stworzyła zagrożenie dla pracujących w tym czasie na dole osób. Dlatego też postanowili ją nagłośnić. Jednak największe kontrowersje budzi informacja, iż na pewien czas wstrzymany został ruch w tym obrębie, stanęły też maszyny. To z kolei miało przyczynić się do sporych strat, które górnicy szacują nawet na kilka milionów złotych.
Sprawą zajęli się dziennikarze Onetu i TVN-u. Ustalili, iż w oświadczynach Michałowi Moskalowi towarzyszył m.in. zastępca prezesa zarządu kopalni Kasjan Wyligała, a także członek rady nadzorczej Enea Mariusz Romańczuk, do której to spółki należy ponad 50 proc. akcji Bogdanki. Polityk nie zaprzeczył oświadczynom w kopalni, jednak nie chciał się na ten temat wypowiadać. Podobnie postąpiła spółka Lubelski Węgiel Bogdanka.
Sprawę skomentowała już lubelska posłanka KO Marta Wcisło, nazywając wszystko skandalem. Podkreśliła, iż górnicy już od dłuższego czasu informują, że w kopalni bardzo źle się dzieje, jak też nie są przestrzegane procedury i regulaminy. Tymczasem w przeciągu kilku miesięcy zginęło w Bogdance dwóch górników i to właśnie z powodu zaniedbań.
– Jak ma się dziać inaczej, skoro w zarządzie kopalni nie ma żadnego górnika i zarząd wykorzystuje mienie kopalni do prywatnych imprez typu zaręczyny prominentnego działacza. Kim jest pan Moskal, że zjeżdża 960 metrów i może się tam zaręczać? Tam się pracuje, to jest zagrożenie zdrowia i życia. Zarówno jego, jak i górników – wskazuje posłanka w rozmowie z dziennikarzami TVN.
(fot. Michał Moskal/Facebook)
Jak pies się nudzi to liże .
On już sobie karę nalozyl- oświadczając się ???
Sensacja na miarę peło hahaha.
Oj przecież węgla mamy na 200 lat,o co ten rozgłos :-)
To jakaś prowokacja, to nie może być prawda.
PiS jest prawy i sprawiedliwy, z kopalnią ma tyle wspólnego że ten węgiel co był w zaszłym roku sprzedawany normalnie po 9600 zł za tonę teraz jest sprzedawany w promocji po 2000 zł.
Ile???
960
Stefanek się walnął o jednego ministra sprawiedliwości i prawa.
„Sprawą zajęli się dziennikarze Onetu i TVN-u” – wierzę, że dojdą do obiektywnej prawdy !
Jak nie podnośnik to winda potrzebna pisowskim pomiot om
co za prostactwo – dać świni koryto
U Jarka na Mokotowie miał się oświadczyć tylko kot ? nie zgodził się
No i tym sposobem będzie miał ciemnego potomka,cwana gapa z jego dziewuchy.
jedno warte drugiego jak zgodziła się na taki cyrk