Ponad 200 miliardów złotych na obronę polskiego nieba. Szef MON o rozwoju systemu
13:50 20-08-2026 | Autor: redakcja
20 sierpnia w płockim Radziwiu odbyła się konferencja prasowa poświęcona funkcjonowaniu i dalszemu rozwojowi systemu obrony powietrznej Rzeczypospolitej Polskiej. W spotkaniu uczestniczył wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.
Konferencję zorganizowano w rejonie odpowiedzialności 37. Dywizjonu Rakietowego Obrony Powietrznej, wchodzącego w skład 3. Warszawskiej Brygady Rakietowej Obrony Powietrznej.
Wielowarstwowa ochrona polskiego nieba
Szef MON podkreślił, że budowany system ma odpowiadać na różne rodzaje zagrożeń i łączyć kilka uzupełniających się programów obronnych.
— Od kilku lat budujemy zintegrowaną obronę powietrzną państwa polskiego. Ona jest wielowarstwowa i to jest najważniejsze słowo, które trzeba wielokrotnie powtarzać. Mamy Wisłę, mamy Narew, mamy Pilicę i Pilicę+, a ostatnio wkomponowany w system obrony powietrznej program obrony przeciwdronowej. Chodzi o to, żeby chronić polskie niebo jak najbardziej skutecznie. Jesteśmy w trakcie budowy tego systemu i to chcę powiedzieć bardzo jasno i wprost. Nie wszystkie elementy przecież są dostarczone. Część zadań będzie wdrażana w życie w 2026 roku, później w 2027, ale niektóre systemy będą przychodzić w kolejnych latach — powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz.
Minister zaznaczył, że Polska już obecnie korzysta zarówno z własnych zdolności obronnych, jak i wsparcia sojuszniczego. Wskazał przy tym na aktywność lotnictwa NATO oraz operacje prowadzone na wschodniej flance i w rejonie Morza Bałtyckiego.
— Ostatnie dni też pokazują duży ruch nad Polską samolotów sojuszniczych. Trwają ćwiczenia. Trwa pokaz możliwości Sojuszu do szybkiego reagowania. Przypomnę, że funkcjonuje operacja Eastern Sentry, która ma na celu ochronę wschodniej flanki NATO. Baltic Sentry, które ma na celu ochronę całego akwenu Morza Bałtyckiego. Więc tutaj jest wiele składowych składających się, wchodzących w skład bezpieczeństwa państwa polskiego — mówił szef MON.

fot. MON
Kilka tysięcy żołnierzy w codziennej służbie
Podczas konferencji wicepremier zwrócił uwagę na codzienną pracę jednostek odpowiedzialnych za bezpieczeństwo polskiej przestrzeni powietrznej. Zadania 3. Warszawskiej Brygady Rakietowej Obrony Powietrznej realizowane są w różnych częściach kraju.
— To jest wielki wysiłek dla kilku tysięcy żołnierzy służących w brygadzie, żeby chronić polskie niebo. Ma ona swoje zadania zlokalizowane w różnych miejscach Polski — zaznaczył Władysław Kosiniak-Kamysz.
Rozwijana architektura obronna ma odpowiadać na doświadczenia płynące z wojny na Ukrainie. Jak podkreślił minister, zagrożenie stanowią nie tylko bezzałogowe statki powietrzne, ale również rakiety balistyczne i manewrujące.
— Polska musi budować wielowarstwową obronę skierowaną przeciwko różnego rodzaju zagrożeniom. Bo tak jak na Ukrainie — i czerpiemy z doświadczeń wojny na Ukrainie — widać, że każdy dzień przynosi inne zagrożenia. To nie są, jak by się wydawało, tylko drony. To bardzo często są właśnie rakiety balistyczne czy manewrujące. To jest tak poważne zagrożenie, że wtedy na reakcję są nie minuty, ale sekundy — powiedział minister.
Rekordowe nakłady na obronę powietrzną
Programy związane z obroną przeciwlotniczą, przeciwrakietową i przeciwdronową mają łącznie wartość przekraczającą 200 miliardów złotych. Docelowy system nie jest jeszcze kompletny, dlatego armia wykorzystuje obecnie rozwiązania, które zostały już dostarczone i wdrożone do służby.
— To jest program opiewający na ponad 200 miliardów złotych. Nie ma drugiej sfery w polskim bezpieczeństwie, w którą byłoby zainwestowane tak dużo pieniędzy jak w obronę przeciwlotniczą, przeciwrakietową, przeciwdronową, czyli obronę powietrzną państwa polskiego. To pokazuje, jak ważne jest dobre rozmieszczenie tych sił i środków, którymi teraz dysponujemy. Bo nie dysponujemy docelową liczbą baterii Patriot, nie dysponujemy jeszcze całym systemem Narew czy wszystkimi Pilicami. Dysponujemy tym, co jest dzisiaj możliwe, co zostało już dostarczone i wdrożone do sprzętu, do pracy, do działania, do służby — zaznaczył wicepremier.
Rozmieszczenie dostępnych systemów jest dostosowywane do bieżącej oceny zagrożeń, posiadanych zdolności i konieczności ochrony obiektów kluczowych dla bezpieczeństwa państwa.
— Wszystkie systemy, które są możliwe do użycia dzisiaj, są w dyspozycji armii, są zagospodarowane i rozmieszczone według wskazań wojska, wynikających z informacji, które uzyskujemy, z potencjału, którym dysponujemy i z doświadczeń, które mieliśmy — podkreślił szef MON.
I tak na nic to się nie nadaje. Dobry bubel. A drony i innego szity i tak wpadają w naszą przestrzeń i nikt nawet o tym nie wie. Po czym ograniczonym ludziom wmawia się, że wszystko jest pod kontrolą. Gdyby ktoś nas naprawdę zaatakował to kraj przejęliby w kilka godzin, a rudy ze świtą i cała Wiejska byłaby dawno za granicami Polski.
Przyznam, że choć trudno się z takimi skrajnościami zgodzić, ale COŚ w TYM jest.
Szef MON, niech lepiej nie wypowiada się w tej kwestii. Niekiedy milczenie jest złotem i tak też jest w tym przypadku.
Dla kogo ta konferencja? Dla POdległych ebili. A to bez kozery powiem pińcet.
Kot (tygrys) siniak (menel) kłam (ca) mysz (odwaga). Składa się to w jakiś sposób? Reszta mówi sama za siebie. Nie ufam mu jak tusku.
🤣🤣🤣