Ponad 20 mln zł strat po nocnym pożarze koło Lublina. Strażacy wciąż pracują na miejscu, ewakuowano mieszkańców
13:53 18-02-2020 | Autor: redakcja
Działania strażaków w miejscu nocnego pożaru w Kazimierzówce koło Lublina wciąż trwają. Jak już informowaliśmy, płomienie na terenie firmy zajmującej się sprzedażą i serwisem ciągników rolniczych oraz kombajnów, zostały zauważone w poniedziałek po godzinie 23. Paliła się wypełniona sprzętem hala. Pożar rozwijał się błyskawicznie, po chwili zawalił się dach budynku. Strażacy oprócz gaszenia hali, ratowali ciągniki stojące w pobliżu hali. Bronili również znajdujący się tuż obok budynek biurowo-wystawienniczy, nie dopuszczając, aby przeniosły się na niego płomienie.
Łącznie w akcji gaśniczej brało udział 20 zastępów straży pożarnej z Lublina, Świdnika, Wilczopola, Mętowa, Żabiej Woli oraz Świdnika Dużego, łącznie 58 strażaków. Spłonęła hala o powierzchni 900 m kw. w której znajdowały się ciągniki rolnicze, samochody dostawcze, wózki widłowe oraz wyposażenie warsztatowe. Wstępne straty zostały oszacowane na ponad 20 mln złotych.
– Działania gaśnicze zakończyły się w godzinach porannych. Jednak okazało się, że wewnątrz hali znajduje się butla z acetylenem, która była narażona na środowisko pożarowe. Procedura wygląda w ten sposób, że teraz butla ta musi być chłodzona przez 24 godziny. To oznacza, że do północy strażacy będą jeszcze pracowali na miejscu – wyjaśniał nam kpt. Andrzej Szacoń z Komendy Miejskiej państwowej Straży Pożarnej w Lublinie.
.
Ze względu na zagrożenie, wyznaczona została strefa bezpieczeństwa. Ewakuowane zostały cztery osoby z sąsiedniej posesji. Jak tłumaczą strażacy, akcja gaśnicza była dość trudna. Pożar został późno zauważony, więc kiedy pierwsze zastępy przyjechały na miejsce, budynek w całości objęty był już ogniem. Do tego występowało duże zadymienie. Występował również problem z wodą, gdyż hydranty nie były w stanie dostarczyć jej tyle, ile było zużywane. Dlatego wodę dowożono z okolicy.
Na chwilę obecną przyczyna pojawienia się ognia nie została jeszcze ustalona.
Galeria zdjęć
(fot. lublin112)
Czyli na ciecia kasy szkoda ale że czujników dymu też ni było ? to już dziwne
Jakie dziwne? Śpiący cieć też by się spalił!
20 zastępów strażaków jak to brzmi…
Normalnie i prawidłowo. 😉
I te żałosne reklamy ciągników JDirrrr… Między wierszami…artykułu… Kuki sruki czy jak to zwał… Hieny i tyle…
Treść reklamy jest dostosowana do danej osoby. Jeżeli wcześniej ktoś szukał informacji w sieci o ciągnikach tej marki, teraz mu się wyświetlają takie reklamy.
no, mi np. wyświetla się damska bielizna – każdemu według zasług 🙂
No to zaoszczędził właściciel na czujnikach i zraszaczach….
Nie to żebym sie chwalić chciał, czy Boże broń, reklamować środki gaśnicze czy pojazdy, ale chciałbym naszym dzielnym strażakom „uprzejmie donieść”, że u Waszych sąsiadów Niemców kupiłem dwa nowoczesne pojazdy gaśnicze typu „Panther” z napędem elektrycznym 6×6 i 8×8, które wykorzystują środek gaśniczy Novec 1230.
Mam je od tygodnia na swoim prywatnym lotnisku na Alasce.
Tymczasem pytany o te nowości pan strażak (Piotrek mu) z okolic Miasta Inspiracji (dawniej: Lublin) powiedział, że on pierwszy raz o takich dziwadłach słyszy.
a ja mam czołg w swojej hali, nowy z tego roku i też z napedem elektrycznym… nie żebym się chwalil… 🙂
Będą te maszyny do sprzedania?
Tak, cena to tak ok. 70% wartości. Oczywiście wartości przed doliczeniem marży.
Nie, nie będą do sprzedania bo dopiero co je kupiłem.
I pewnie nie chciałbyś wiedzieć ile kosztowały…
Jeśli nie znajdą przyczyny to wpiszą tradycyjnie – ,,zwarcie instalacji elektrycznej” i gitara!
Jak miał majątku i towaru na 20 miliomów to zapewne stać go było na ubezpieczenie.
Towaru jest o wiele więcej, ale jego fizyczna obecność, wcale nie świadczy o własności. Właścicielem części maszyn, może być ich producent.
jeden pojazd klienta w środku od niego zwarcie i z jego OC odszkodowanie
20 mln z OC ??
słyszałeś termin „suma gwarancyjna” ? to trochę ponad 1 mln E, czyli jakieś 4 mln zł
Dotacje się skończyły dla chłopów. Maszyny o rok starsze ?. A raty, podatki, pensje trzeba płacić. Dwóch czy trzech prawników doradzą jakie ubezpieczenie wykupić i się dzieją takie rzeczy. Kreatywna księgowość…. Oczywiście wszystko sprawdzi straż i policja.
Znając polskie realia, o prawdziwej przyczynie pożaru najprędzej dowie sie ksiądz „dobrodziej” przy najbliższym przesłuchaniu przy klatce zwanej konfesjonałem, niż najbardziej kumaty policjant.
Ciekawe ile zarobi?