05/06/2026
690 680 960

Polskie rzeki już nie dla szczupaka? Co zrobić, aby poprawić ich stan

Rzeki, rzeczki, strumyki, stawy to nieodłączny element polskiego krajobrazu. Nie jest z nimi najlepiej – GIOŚ wskazuje, że 90 proc. rzek jest w złym stanie. To może np. sprawić, że coraz trudniej będzie o rekreację nad nimi a wędkarze nie uświadczą sandacza czy szczupaka, króla wód. Dla wielu gatunków rzeki mogą być zwyczajnie zbyt gorące.

Plażowanie nad rzeką czy wspólne wędkowanie – to wspomnienia wielu z nas. Dla nas Polaków woda i rzeka są ważnymi symbolami. W wodzie topimy Marzannę na wiosnę i wodą oblewamy się w Poniedziałek Wielkanocny. Ten znajomy, piękny krajobraz zielonych łąk poprzecinanych niebieskimi rzekami, wzdłuż których rosną wierzby, może zanikać. W złej sytuacji są mieszkańcy rzek. Rybom, w tym na przykład szczupakom czy sandaczom, które tak chętnie łowimy, szczególnie zagraża wzrost temperatury wody powodowany zmianą klimatu.
Kiedy mówimy o naszym kraju, często używamy sformułowania „nad Wisłą”, a dzięki tej rzece, według legendy o Warsie i Sawie, powstała nasza stolica. Z historii pamiętamy plemię Wiślan, z których m.in. później ukształtował się nasz naród.

Jeszcze nie tak dawno na biwakach nad wodą popularne było gotowanie zupy z własnoręcznie złapanych raków. Dzisiaj raka właściwie się już nie uświadczy, co stanowi niepokojący sygnał. Rak szlachetny i błotny to gatunki, które są wskaźnikami jakości wody. Według danych Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska (GIOŚ) ponad 90 proc. krajowych rzek jest w złym stanie. Jak tłumaczy hydrolog i wiceprezes Polskiej Akademii Nauk, prof. dr hab. Paweł Rowiński, nie chodzi o to, że woda jest skażona i nie powinno się do niej wchodzić. Często taka ocena wynika z utraty bioróżnorodności, czyli spadku liczby gatunków żyjących w rzece.

Dlaczego gatunki w rzekach znikają?

Na nasze rzeki wpływa zachodząca zmiana klimatu. Związany z nią wzrost temperatury powietrza powoduje także wzrost temperatury wody. A to z kolei, jak wyjaśnia prof. Rowiński, powoduje spadek zawartości tlenu w rzekach. W cieplejszej wodzie rozpuszcza się go mniej, co utrudnia rybom przeżycie.

Jak mówi Piotr Bednarek, doktorant w Zakładzie Hydrologii Instytutu Geografii i Gospodarki Przestrzennej Uniwersytetu Jagiellońskiego, średnio temperatura wody polskich rzek rośnie aktualnie w tempie 0,3-0,4°C na dekadę.

Wraz ze wzrostem temperatury mieszkańcom rzek w wielu miejscach będzie po prostu za gorąco. Ryby, płazy i gady to zwierzęta zmiennocieplne, co oznacza, że przyjmują temperaturę otoczenia i nie mogą jej regulować poprzez pocenie się tak jak ludzie. Każdy gatunek ma określony zakres temperatur, w których może żyć i się rozmnażać. Ocieplenie zmienia więc także wzorce rozmnażania ryb – okres, kiedy dany gatunek rozpoczyna rozmnażanie będzie się przesuwać. Może wpływać na ilość dostępnego pokarmu i przeżywalność młodych, ponieważ niektóre zwierzęta reagują szybciej, a inne wolniej na zmiany zachodzące w środowisku. Może więc dojść do tego, że okresy tarła różnych gatunków zaczną się na siebie nakładać lub rozminą się np. z okresem wylęgu larw owada, którymi dany gatunek się żywi.

Do gatunków ryb, których sytuacja nie wygląda w Polsce najlepiej, należą popularne okonie, pyszne szczupaki, chętnie łowione sandacze, węgorze oraz pstrągi potokowe. Te ostatnie w wodzie o temperaturze nieco ponad 24°C są w stanie przeżyć tylko tydzień, a przykładowo w Wiśle i Sanie w ostatnich latach temperatura wody regularnie przekracza 30°C. Rosnąca temperatura sprzyja też rozwijaniu glonów i sinic, które mogą być się toksyczne dla ryb. Według Piotra Bednarka jedną z najszybciej wymierających grup organizmów w rzekach są też małże. Są bardzo wrażliwe na zmiany temperatury i zanieczyszczenia wody. Ich brak oznacza brudniejszą wodę – małże są organizmami, które bardzo skutecznie filtrują wodę w rzekach. Są one ważne dla wszystkich rzecznych stworzeń.

Bariery i melioracje

Ważną kwestią są również tamy i inne zapory wodne. Sprawiają one, że ryby nie mogą swobodnie przemieszczać się w rzece. W związku z tym, gdy temperatura wody będzie się podnosić wraz ze zmianą klimatu, ryby nie będą mogły migrować do chłodniejszych i bardziej przyjaznych miejsc, co zagraża przetrwaniu całej populacji w danym cieku wodnym.

Tamy tworzą też bobry, jednakże nie są one zagrożeniem dla ryb, a wręcz im pomagają. Są to zapory naturalne, występujące w przyrodzie od tysięcy lat. Pozwoliło to rybom wyewoluować w odpowiedni sposób i niektóre z nich wykorzystują bobrowe budowle jako swoje siedliska. Bobry pełnią jeszcze jedną, ważną funkcję – wspierają nas w walce z suszą. Ich tamy spowalniają spływ wody, nawadniają okoliczne tereny i stwarzają warunki do samooczyszczania wody. Można powiedzieć, że te zwierzęta budują nam darmowe zbiorniki retencyjne. Mogą nawet sprawić, że podwórkowe studnie nie wyschną.

Jest to szczególnie ważne właśnie w Polsce, ponieważ polskie mokradła są w ponad 80 proc. osuszone przez rowy melioracyjne. W warunkach, które mieliśmy do tej pory, odwadnianie było często konieczne, by zyskać tereny dla rolnictwa. Po wiosennych roztopach na polach i łąkach często stała woda – to przecież typowy widok z dzieciństwa. Dzięki melioracjom woda szybko „uciekała” i spływała do rzek, a ziemię można było użytkować. Teraz, wraz coraz częstszymi suszami, potrzebujemy, by woda w krajobrazie zostawała. W małej skali takie mokradła wspierają obieg wody – dosłownie generują opady i chłodzą okolicę.

Jak chronić rzeki?

O tym, jak dbać o rzeki, dużo może powiedzieć Agnieszka, mieszkanka doliny Biebrzy, która działa w Biebrzańskim Klubie Płetwonurków „MEANDER” i od kilku lat regularnie uczestniczy w akcjach podwodnego sprzątania rzeki.

– Ludzie mają takie poczucie, że co do rzeki to już tajemnica, to znika, tego nie ma. Dlatego co roku trzeba takie sprzątanie urządzać. Kiedyś znajdowaliśmy opony traktorów, sprzęty z gospodarstw domowych, a teraz to raczej laptopy, telefony, drony i oczywiście masa plastiku. No i flaszki, flaszki były zawsze. Ta zmieniająca się struktura śmieci to znak czasów – opowiada Agnieszka.

Żadna rzeka nie istnieje w próżni – ona i jej dolina to jedność. Wszystko, co człowiek robi w tej dolinie, na nią wpływa. Jak to ujęła Agnieszka: „taka rzeka to papierek lakmusowy – jest informacją o tym, w jakim stanie jest cała okoliczna przyroda”. Człowieka nie można odłączyć od natury – jesteśmy jej składnikiem. To dobra wiadomość, bo oznacza jednocześnie, że od nas zależy przyszłość rzek.

Nie trzeba szukać daleko, by znaleźć pomoc dla rzek. Sprzyja im nasz dawny wiejski krajobraz, z drzewami rosnącymi wzdłuż rzek. Wystarczy przypomnieć sobie ogławiane, przycinane wierzby, jeszcze niedawno często rosnące na brzegach. Jak tłumaczy Piotr Bednarek: „zacieniały one koryta rzek, a ich korzenie dawały schronienie rybom. Wraz z nadejściem regulacji koryt rzecznych, krajobraz ten w dużej mierze zniknął”.

(Źródło: polskaznatury.org.pl)

6 komentarzy

  1. Ocena: 0

    21 03 Lublin rzeka Bystrzyca złowiłem raka i można

    • Ocena: 0

      Wie Pan są raki inwazyjne które mogą żyw w brudnych wodach czyli luizjański, sygnałowy i pręgowany.

  2. Ocena: 0

    Płoć trza zarybić gatunkami co je szczupak bo jak kry były to ryby zmietło z rzeki Wisła to na pewno

  3. Ocena: 0

    Jak już wrzucacie zdjęcia ryb to przynajmniej dajcie je zweryfikować komuś, kto się na nich zna, ryba że zdjęcia to nie szczupak, poza tym nie występuje w Polsce.

  4. Ocena: 0

    Powiedzmy sobie szczerze w latach 70-80 -90 tych rolnictwo i przemysł nie należał do eko a ryb było masę. Totalny zastępczy temat . Wina jest w PZW i wszystkich organizacjach podobnych co łapy trzymają nad tym do tego kajaki i biznes turystyczny a nie rolnictwo czy wędkarz.

  5. Ocena: 0

    Komuniści osuszali bagna. Oni zaczęli szał melioracji