Polski Związek Łowiecki angażuje się w badania naukowe. Efekt – odkrycie nowego gatunku pasożyta
11:29 08-12-2025 | Autor: redakcja
Pochodzący z Ameryki Północnej szop pracz pojawił się na terenie starego kontynentu w XX wieku, kiedy żołnierze amerykańscy stacjonowali w Europie podczas II Wojny Światowej. W europejskim ekosystemie jest zaliczany do tzw. inwazyjnych gatunków obcych i uważany za poważne zagrożenie dla bioróżnorodności. Drapieżnik ten wyjada jaja i lęgi wielu cennych ptaków i – co istotne – przenosi niebezpieczne dla człowieka pasożyty. Wśród takich pasożytów znajduje się, chociażby glista szopia, której obecność może stanowić poważne zagrożenia dla życia człowieka.
Dzięki współpracy Polskiego Związku Łowieckiego z Uniwersytetem Gdańskim, na podstawie badań nad szopami, odkryto nowy gatunek pasożyta – Demodex procyonis. To pierwszy przypadek w Europie, który dokumentuje obecność pasożyta w naszym regionie. Badania, których wyniki opublikowano w prestiżowym czasopiśmie „Insects”, mogą stanowić istotny wkład w naukę, zwłaszcza w kontekście badań nad rozprzestrzenianiem się nowych pasożytów wśród gatunków inwazyjnych.
– Zaangażowanie w badania naukowe jest dla nas niezwykle ważne. Współpraca z takimi instytucjami jak Uniwersytet Gdański pozwala na pogłębianie wiedzy na temat gatunków inwazyjnych. Serdecznie gratulujemy Pani Profesor Joannie N. Izdebskiej oraz jej zespołowi tego odkrycia. To pokazuje, jak wielkie możliwości mają polskie ośrodki akademickie – mówi prof. Dariusz Gwiazdowicz, pełnomocnik ds. komunikacji PZŁ i dodaje – Wierzymy, że aktywność Polskiego Związku Łowieckiego przyczyni się do lepszego zarządzania fauną i ochrony rodzimej przyrody.
Publikacja badań nad nowym gatunkiem pasożyta stanowi istotny krok w zrozumieniu zagrożeń, jakie niesie obecność inwazyjnych gatunków obcych oraz jak gatunki te wpływają na rodzimy ekosystem i równowagę biologiczną. Prace naukowe związane z tym tematem będą kontynuowane, a dalsze odkrycia mogą przynieść cenne informacje na temat inwazyjnych gatunków oraz ich oddziaływania na lokalne środowisko.
Nazywa sie klusownik pospolity a inna nazwa to lokalny mysliwy
Tacy niby działający w zgodzie z naturą. Najpierw dokarmiają w paśnikach, żeby później odstrzelić. To są myśliwi, czy hodowcy? Niedokarmianie jest naturalne, żeby później nadmiar zdechł z głodu w zimie, tak natura regulowała populację zwierząt przez tysiące lat, i jakoś nie wyginęły. Tymczasem najnowsze badania naukowe dowodzą, że na skutek ingerencji myśliwych w przyrodę dzikie zwierzęta karleją, tracą kondycję. Dokarmianie pozwala przeżyć słabszym osobnikom, a do odstrzału są wybierane najładniejsze, najbardziej okazałe zwierzęta (trofeum). Zostają najsłabsze i to one przekazują geny, czyli dokładnie odwrotnie niż w przyrodzie.
tak też było w twoim przypadku
Musiało tak być, najwartościowszych Polaków wybili Niemcy i Ruscy, ale przynajmniej męskich przodków mam stąd, a twoja babka witała sołdatów z szeroko rozłożonymi nogami.
Glista szopia- łatwo pomylić z dzikiem.
Zamiast angażować się w badania naukowe, niech zaangażują się w badania członków!
Badanie członków wg długości czy po przekroju.
ciebie nie ma co badać
rudy pies?
Buda kundlu!
Cóż za ocieplanie wizerunku. Ile zapłacili za taki artykuł?
Skąd pomysł, że ktoś zapłacił?
tu sie nie strzela uwaga
Żołnierze amerykańscy przywlekli ze sobą do Europy szopa pracza aby ten prał im gacie.
W lustro spojrzeli?