Policjant wydalony ze służby po interwencji w Halasach. Chodzi o rannego kozła sarny
10:58 12-05-2026 | Autor: redakcja
Szef lubelskiego garnizonu Policji zdecydował o wydaleniu ze służby funkcjonariusza międzyrzeckiego komisariatu. Sprawa dotyczy interwencji przeprowadzonej 1 maja w miejscowości Halasy w powiecie bialskim, gdzie doszło do potrącenia kozła sarny przez samochód ciężarowy.
Ranne zwierzę konało przy drodze. Jak wynika z przekazanych informacji, policjant nie podjął właściwych działań, które miałyby na celu skrócenie jego cierpienia. Informacje o możliwym nieprawidłowym zachowaniu funkcjonariusza podczas interwencji wpłynęły do Komendy Miejskiej Policji w Białej Podlaskiej 4 maja.
Zabezpieczone materiały dotyczące przebiegu interwencji zostały przekazane do prokuratury, która prowadzi śledztwo w tej sprawie. Informację o zdarzeniu skierowano również do Biura Spraw Wewnętrznych oraz Wydziału Kontroli Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.
Komendant Miejski Policji w Białej Podlaskiej polecił wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec funkcjonariusza. Podjął także decyzję o zawieszeniu go w obowiązkach służbowych. Następnie skierował do Komendanta Wojewódzkiego Policji w Lublinie wniosek wraz z uzasadnieniem o wydalenie policjanta ze względu na ważny interes służby.
Po zapoznaniu się z materiałami szef lubelskiego garnizonu Policji podjął decyzję o wydaleniu funkcjonariusza ze służby.
Podinspektor Andrzej Fijołek rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Lublinie przekazał, że priorytetem jest szybkie, rzetelne i pełne wyjaśnienie całej sprawy. Zapewnia również, że Policja reaguje na wszelkie sygnały mogące budzić wątpliwości co do sposobu wykonywania czynności służbowych przez funkcjonariuszy. Jak zaznacza, nie ma przyzwolenia na sytuacje, w których działania policjanta mogłyby narazić zwierzę na niepotrzebne cierpienie.
AKTUALIZACJA
Policja Lubelska zaktualizowała informację, chodzi o kozła sarny, a nie jelenia.
Idiotyzm, wydalic powinien się komendand za to, że nie potrafi odpowiednio przeszkolić personelu.
Szef a nie lider. Chyba tylko o stołek się boi
nie ma dziwne w tenkraju
Nie będzie dyscyplinarki za wrzucenie do szkolnego kosza zabawki w formie krzyża. Postępowanie w sprawie nauczycielki z Kielna na Pomorzu zostało umorzone.
Tak właśnie wygląda czytanie tylko nagłówków. Wydalony został za to, że nje podjął żadnych działać, w tym nie powiadomił dyżurnego o stanie zwierzęcia. Wolał poczekać, aż sytuacja sama się rozwiąże. Policjant, który nie umie w procedury, sam się prosi o konsekwencje.
Chore państwo. zwierzę ważniejsze od człowieka. Policjant nie skrócił jeleniowi cierpienia. Gdyby go zastrzelił to by skrócił ale sam poszedłby do więzienia.
Ciekawa sprawa, bo wiadomo, że policmajstry często lubią sobie postrzelać do zwierza w ramach kół grupujących psychopatów-myśliwych. Może wolą strzelać z daleka tak jak w grze, ale dobicie z bliska już uraża uczucia miękiszonów.
Bareja by się uśmiał z tego komendanta. Teraz wszyscy policjanci nie powinni wychodzić z komisariatów bo można wylecieć ze służby za tak rozumianą błędną decyzję. Gdyby policjant zastrzelił zwierzę wewnętrzna kontrola zarzuciła by mu bezzasadne użycie broni. Żenada
Wywalili gościa z roboty a teraz jakiś rzecznik tłumaczy,że sprawę trzeba dogłębnie i rzetelnie wyjasnić.Rozumiem ,że w tej instytucji najpierw się strzela a później zadaje pytania.Zapewne poszło o to, że 1 mają na wsi nie było weterynarza,który zająłby się zwierzęciem,a nie było komu podjąc decyzji o odstrzelenie go przez policjanta.Komunikat tak lakoniczny jak gdyby chodziło o tajemnice państwową,mogli by uczciwie powiedzieć o co chodzi ,dla przestrogi np dla kandydatów do tej służby ,a nie ubierać sytuację w slogan pod szumnym tytułem ” dla dobra służby”.
Znaczy nie zastrzelił raczej nie dobił zwierza? Policji mało a tego wydalają. Może coś więcej ?
Policjant dobrze zrobił , komendant chyba urwał się z choinki, i co przyjeżdża weterynarz usypia , po zastrzyku mięso skażone do utylizacji może zabiorą po weekendzie . I przez 2 dni Policja musiała by pilnować truchła żeby nikt nie zabrał i się nie otruł. Świat stoi na głowie .
Po takim nieczytelnym komunikacie to chyba wiadro pomyj wyleje się na to instytucje.W prywatnej firmie osoba odpowiedzialna za komunikację społeczna,szukałaby sobie zajęcia.
Komendant inteligencją nie grzeszy.
Po prostu był w sytuacji bez wyjścia, najlepsze co mógł zrobić to zrobił, gdyby skrócił cierpienia czyli zabił dostałby jak za zabicie człowieka a może i lepiej, a tak tylko zwolnili. Może był jedynym żywicielem rodziny co ma szóstkę dzieci do wykarmienia i chorą matkę na utrzymaniu.
A może był potomkiem esbeka?
Bez sensu: jeśli zrobił to źle, to pewnie więcej by tego nie zrobił, a przy okazji inni od niego by się nauczyli.
Ktoś kto się nie myli, to taki co nic nie robi