Pikieta przed siedzibą Polskiego Związku Łowieckiego. Chodziło o zwrócenie uwagi na zagrożenia ze strony myśliwych (zdjęcia, wideo)
15:31 27-09-2025 | Autor: redakcja
W sobotę, przed siedzibą Zarządu Okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego w Lublinie odbyła się demonstracja środowisk społecznych związana z kolejnym przypadkiem zastrzelenia człowieka przez myśliwego. Chodzi o ostatnie zdarzenie, jakie miało miejsce w Młyniskach w powiecie lubartowskim, kiedy to od kuli wystrzelonej w trakcie polowania zginął stojący przed posesją mężczyzna. Zgromadzenie zorganizował Lubelski Ruch Antyłowiecki.
Celem pikiety było zwrócenie uwagi na zagrożenia ze strony myśliwych i poziom bezpieczeństwa, jaki reprezentują członkowie PZŁ. Z danych związku wynika, iż w Polsce jest 133 tys. myśliwych, którzy posiadają 380 tys. sztuk broni. Przy czym jest to jedyna grupa posiadaczy broni, która badania lekarskie przechodzi tylko raz, w momencie uzyskiwania pozwolenie na broń. Jak poskreślano, średnia wieku myśliwych wynosi 52 lata, tymczasem należy pamiętać, że wraz z wiekem zmienia się bardzo wiele: wzrok, słuch, zręczność, refleks, sprawność, pojawiają się też różne choroby.
– Wcześniej zajmowaliśmy się tylko zwalczaniem kłusownictwa. Przez 10 lat patrzymy myśliwym na ręce, czyli robimy to, czego oni nie lubią. Od tego czasu obserwujemy brak zmian w prawie łowieckim i brak jakichkolwiek chęci na zmiany, aby to wszystko wyglądało lepiej i przede wszystkim było bezpiecznie – wyjaśnia Olga Kisielewicz z Lubelskiego Ruchu Antyłowieckiego.
Wskazano też na szereg nieprawidłowości przy organizacji polowań. Te zbiorowe w okresie od listopada do lutego mają się odbywać regularnie w każdy weekend. Przy czym powinny zgodnie z wcześniej zatwierdzonym harmonogramem. Bardzo często występują braki w datach, brakuje miejsca, czy też są mylone obwody. Jeśli chodzi o polowania indywidualne, powinny być zgłaszane do dzierżawcy terenu czy do zarządcy obwodu nie wcześniej jak przez 24 godziny przed jego rozpoczęciem. PZŁ ma się jednak nie zgadzać na to, aby właściciel nieruchomości był w ogóle informowany o planach myśliwych, co jak podkreślali pikietujący, ma być kompletnym naruszeniem prawa własności czy prawa do bezpiecznego przebywania na swojej działce.
– Chcemy się czuć bezpiecznie. Uważamy, że już najwyższy czas na zmiany. Należy wcześniej informować o polowaniach i to powinno być usprawnione zarówno na poziomie gmin. Do tego dochodzi weryfikacja tego, co robią koła łowieckie. Za brak tych informacji powinna być wysoka grzywna lub kara pozbawienia wolności dla kół łowieckich, ponieważ jest to bezpośrednio narażenie zdrowia i życia. Myśliwi wiedzą, że robią to świadomie, dlatego nie interesuje ich to, żeby ten poziom bezpieczeństwa wzrastał. Więc tak naprawdę jesteśmy zagrożeni i powinniśmy wywierać presję na te zmiany – tłumaczyli członkowie Lubelskiego Ruchu Antyłowieckiego.
Pikietujący zwrócili również uwagę, na częste przypadki śmierci zwierząt chronionych, które to myśliwi również mieli pomylić z innymi gatunkami. Krytykowali też polowania na jelenie w trakcie rykowiska, kiedy to zwierzęta te są ” lekko ogłupiałe pod wpływem hormonów” i tracą instynkt ucieczki, co jest wykorzystywane.
W trakcie demonstracji wymieniono też dziesiątki przypadków, kiedy to myśliwi zamiast do zwierząt strzelali do ludzi. Skupiono się m.in. na zdarzeniu w Myłyniskach. Jak zaznaczono, z ustaleń prokuratury wynika, iż Sławomir A. oddał strzał bez dokładnego osobistego rozpoznania zwierzyny i z pogwałceniem wszelkich zasad obowiązujących myśliwego. Zwłaszcza, że był dobrze zaznajomiony z terenem, gdyż pole, na którym miały przebywać dziki, należało do jego rodziny i wielokrotnie tam polował.
– Kolejna tragedia, kolejny raz usłyszeliśmy „pomyliłem z dzikiem”. Ile tragedii z rąk myśliwych musi się jeszcze wydarzyć? Czy możemy czuć się bezpiecznie? 40-latek przyznał się, że to on strzelał, jednak w tej sprawie ma być jeszcze sporo niejasności. M.in. nie są spójne wyjaśnienia uczestników, sprawdzane jest też, jaką rolę podczas polowania pełnił jego 12-letni syn. Śledczy biorą pod uwagę, że strzelało 12-letnie dziecko. Chłopiec został wywieziony przez myśliwych bardzo szybko z terenu polowania, gdy przyjechała policja, już go nie było. Wcześniej myśliwi blokowali drogę i nie pozwalali przejechać rodzinie zabitego do ich własnego domu. Dlatego wnioskowano, aby z uwagi na dobro prowadzonego postępowania, jak też obawę mataczenia, 40-latek trafił do aresztu po tym zdarzeniu. Sprawca jest synem Henryka Amanowicza, lokalnego „barona” mięsnego jednej z najbardziej znanych firm wędliniarskich na Lubelszczyźnie posiadającej zarówno zakłady mięsne, jak też własne chlewnie i blisko setkę sklepów – wskazywano.
Środowiska społeczne wnioskują o szereg zmian w przepisach dotyczących polowań. Mowa m.in. o obowiązkowych cyklicznych badaniach lekarskich dla myśliwych, wyposażenie myśliwych w kamery nasobne, które mają rejestrować cały przebieg polowania, stworzenie mapy na której będzie widać każdego myśliwego podczas polowania aby wiedzieć, czy poluje on legalnie, czy też wprowadzenie zakazu polowania w lasach.
Galeria zdjęć
„Śledczy biorą pod uwagę, że strzelało 12-letnie dziecko. Chłopiec został wywieziony przez myśliwych bardzo szybko z terenu polowania, gdy przyjechała policja, już go nie było. Wcześniej myśliwi blokowali drogę i nie pozwalali przejechać rodzinie zabitego do ich własnego domu.”
Absolutny szczyt zbydlęcenia.
Obrażaj bydlat
Baner mówi prawdę, ciągle brak badań kandydatów namyśliwych, jak normalny człowiek możw pomylić dorosłego człowieka z dzikiem, jeżeli nie potrafi odróżnić więc ne powinien strzelać
„Przy czym jest to jedyna grupa posiadaczy broni, która badania lekarskie przechodzi tylko raz, w momencie uzyskiwania pozwolenie na broń. ”
Chyba tylko w służbach badają się regularnie, a i tak tam jest więcej wypadków z użyciem broni, niż nawet w wypadku myśliwych.
Badania niewiele wniosą. Obrona „pomyliłem z dzikiem” niesie za sobą mniejsze konsekwencje niż „waliłem na pałę nie sprawdzając, gdzie poleci pocisk”. Rzadko kiedy jest tu winny zły wzrok lub słuch, to po prostu karygodne zaniedbania i brak przestrzegania reguł związku myśliwych.
Generalnie to jadą do lasu żeby wyjść z domu i się nachlać. A zmiany trudno zrobić bo do lasu jedzie poseł, mecenas, generał, i ksiądz, i ordynator. Ciekawe czy w lasach też bzykają się między sobą.
Wojskowi, sędziowie, klechy, policjanci, politycy, komornicy i inna hołota z budżetówki jest w tym syfie, więc nie liczcie że z tym wygracie. Smutne ale prawdziwe.
W sobotę zarząd nieczynny można pikietować .
Czy zebrane przychlasty będą wypłacać odszkodowania powstałe przez dzikie zwierzęta?
Czy może będą szukać na kogo ten obowiązek zrzucić?
Do czego to doszło żeby dziki pikiety robiły… Demokracji się zachciało
Taaaa…. tylko myśliwi badają się raz przy wydawaniu pozwolenia…. głupota aż piszczy 🤣.Widać że w ruchu antyłowieckim siedzą pojęcia nie mające osoby, którym nawet nie chcę się zajrzeć do ” ubojki” czyli ustawy o broni i amunicji, najbardziej krzyczą jednostki które pojęcia o broni nie mają. Myśliwych gubi rutyna i głupota w większości niestety, a badania nic nie zmienią. Dużo więcej jest wypadków z bronią w policji gdzie są badani regularnie, dlaczego? Bo szkolenie jest słabe, a i nowo przyjmowani policjanci są z łapanki.
Ja tam się myśliwym nie dziwię facet zaczyna się od 1,85 poniżej to karzeł a karła łatwo pomylić z dzikiem