Pijany strażnik więzienny wpadł za kierownicą opla. Funkcjonariusze nie chcą z nim pracować, obawiają się mataczenia w sprawie
16:46 12-05-2022 | Autor: redakcja
Pracowników lubelskiego Aresztu Śledczego zbulwersowała sprawa ich kolegi z pracy, który kilka miesięcy temu został zatrzymany przez policję, kiedy to po pijanemu poruszał się samochodem. Zdarzenie miało miejsce we wtorek 22 lutego w Świdniku. Świadkowie zwrócili wtedy uwagę na poruszającego się ulicami miasta opla, którego kierowca nie był w stanie utrzymać prostego toru jazdy. Nie używał też kierunkowskazów, a w pewnym momencie wjechał na trawnik.
O wszystkim powiadomieni zostali policjanci. Niebawem, w rejonie ul. Hotelowej, funkcjonariusze zatrzymali opisywane auto. Badanie alkomatem potwierdziło podejrzenia świadków. Jak wyjaśnia st.asp. Elwira Domaradzka z Komendy Powiatowej Policji w Świdniku, 39-letni mieszkaniec Lublina miał wtedy ponad 3 promile alkoholu w organizmie.
Tymczasem pracownicy aresztu wyjaśniają, że ich kolega nie poniósł z tego powodu żadnych konsekwencji. Co więcej, podkreślają, iż nie był to pierwszy raz, kiedy ów funkcjonariusz Służby Więziennej znajdował się pod wpływem alkoholu. W podobnym stanie miał się również pojawiać w pracy. Jednak pomimo popełnienia przestępstwa zagrożonego kilkuletnią karą pozbawienia wolności, nic w tej sprawie się nie dzieje.
– Po zatrzymaniu odebrał go z komendy kierownik i sprawa została zatajona. Jednak jest na to świadek, raport policji oraz wyniki badania alkomatem. Mimo to, osoba ta nadal jeździ samochodem i pracuje w Areszcie Śledczym. Do tej pory nie poniosła żadnych konsekwencji prawnych ani dyscyplinarnych w pracy – napisali do nas zaniepokojeni funkcjonariusze Służby Więziennej.
Jak się okazuje, sprawa cały czas jest prowadzona. Jak nam przekazują policjanci, od zdarzenia minęło ledwo ponad dwa miesiące. Tymczasem tego typu postępowania potrafią trwać nawet i pół roku. Obecnie czynności prowadzi prokuratura, która ma już skompletowaną dokumentację i w najbliższym czasie powinna zakończyć dochodzenie kierując do sądu akt oskarżenia.
– Pozostaje pytanie, co dyrektor aresztu lub okręgowy dyrektor Służby Więziennej ma zamiar zrobić z tym człowiekiem. Obecnie ludzie nie chcą z nim pracować. Z osobą która pije i jeździ łamiąc prawo – dodają funkcjonariusze.
Jeżeli chodzi zaś o konsekwencje służbowe, tutaj zapewniono nas, że wbrew podejrzeniom innych funkcjonariuszy o próbach zatuszowania całej sprawy, nic takiego nie ma miejsca. Kiedy tylko przełożeni 39-latka otrzymali informację o przedstawieniu mu zarzutów, podjęli czynności wyjaśniające. Z uwagi na bogaty materiał dowodowy, jaki zgromadzili śledczy, władze Aresztu podjęły decyzję o jego zawieszeniu. Prowadzone jest również postępowanie dyscyplinarne, które w tego typu przypadkach kończy się najczęściej usunięciem funkcjonariusza ze służby.
(fot. lublin112/zdjęcie ilustracyjne)
Żeby tak samo się zachowała kasta sędziowska w stosunku do bohatera ostatniego posta (nieskazitelnie czysty niczym diament sędzia pod wpływem)
Jak na razie, nie poniósł żadnych konsekwencji.
1. Zawieszenie to jeszcze nie zwolnienie. Nadal pozostaje funkcjonariuszem i pobiera z tego tytulu wynagrodzenie.
2. Nawet jeśli postępowanie dyscyplinarne doprowadzi do jego zwolnienia, to nie jest to jeszcze odpowiedzialność KARNA.
3. Teraz zapewne PiS-owska prokuratura będzie zwlekać w nieskończoność z postawieniem zarzutów, aż sprawa zostanie umorzona z powodu przedawnienia.
4. Nawet śmieszna grzywna i zawiasy w jego przypadku to byloby za dużo, bo będąc karanym w służbach roboty nie znajdzie, więc jego protektorzy zrobią wszystko, żeby nie został skazany.
Kurtyna.
Pisowska prokuratura tylko pełowski łeb mógł to wymyśleć
Tylko półgłówek albo pisiak (jedno drugiego nie wyklucza) mógł napisać coś takiego
Orientujesz się po jakim czasie przedawnia się występek?
Sami prawi i sprawiedliwi klawisze!
Brawo panowie,nie odpuszczac!
Stop fałszywej solidarności służb munurowych.
Przecież to nie pierwszy raz jak tuszują jazdę po pijaku, to jest jedno wielkie nieporozumienie a nie Sw.
w Areszcie Śledczym są mityngi AA – polecam koledze
Haha tam niejeden klawisz gaz wali, bo na dekiel bije od roboty
Z drugiej strony jak zrytym trzeba być, żeby dobrowolnie dać się zamykać we wiezniu, i to jeszcze teraz do emerytury muszą naginać cwiare, hyhy za głowę przy dobrych wiatrach tyle nie wyłapie
PIS zamiecie pod dywan jak afera maseczkowa , respiratorowa , Amber Gold przy tym to pryszcz a na koniec i tak Tusk bedzie winny , znamy te śpiewki , PISuarom covid , Putin i Tusk życie uratował , zawsze ktoś z nich jest winny , oprócz ich samych ,żenada
Za 3 promile to koleś powinien przez 300 dni zostawać w robocie „po godzinach” do następnego poranka?
patologia mundurowa