Pacjent okradł pacjenta. To wszystko na szpitalnym oddziale
09:30 24-10-2024 | Autor: redakcja
Wczoraj w miejscowym szpitalu doszło do niecodziennego zdarzenia. Na jednym z oddziałów leżało dwóch pacjentów: 26-letni mężczyzna z Hrubieszowa oraz 85-letni pacjent z gminy Werbkowice. Starszy z panów, przed zaśnięciem, schował swoje rzeczy, w tym pieniądze w kwocie 870 złotych, do szafki przy łóżku.
Rano, kiedy 85-latek obudził się, stwierdził, że jego pieniądze zniknęły, a jego sąsiad łóżkowy „ulotnił się”. Natychmiast poinformował personel medyczny, który pełnił dyżur, a ci niezwłocznie powiadomili o wszystkim policjantów.
Funkcjonariusze szybko ustalili, że 26-letni pacjent jest odpowiedzialny za kradzież. Mężczyzna samowolnie opuścił szpital, nie informując o tym personelu medycznego. Policjanci zatrzymali go na jednej z hrubieszowskich ulic. Podczas przesłuchania mężczyzna przyznał się do kradzieży, zwracając uwagę, że wydal część pieniędzy — 70 złotych — na alkohol, zwracając jednocześnie 800 złotych właścicielowi.
Mężczyzna usłyszał już zarzuty kradzieży, za co grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności. Pieniądze zostały zwrócone 85-latkowi, który z pewnością odetchnął z ulgą po odzyskaniu swoich oszczędności. To zdarzenie pokazuje, jak ważne jest zachowanie ostrożności nawet w miejscach, które powinny być bezpieczne, jak szpitale.
Publiczna służba zdrowia. Ciekawe po co starszemu panu taka samu pod ręką? Na telewizor?
Bo dziadek był mądrzejszy niż ty.
Gdyby to było 799 złotych, to by złodziejowi pogrozili paluszkiem co najwyżej (bo do 800 złotych jest wykroczenie) i dali mandat (założywszy, że chciałoby się im przyjąć zgłoszenie).
Ale, że było 870 to już kodeks karny, a nie kodeks wykroczeń.
W tym przypadku chodzi o bank knoty, ale widywałem „panie” w różnym wieku, leżące odłogiem w szpitalnych łóżkach, a obwieszone złotem, jakby były straganem jubilerskim. Po jaki „cha” zabierają do szpitala złoto ?
To zdarzenie pokazuje, jak ważne jest zachowanie ostrożności nawet w miejscach, które powinny być bezpieczne, jak szpitale.
Przecież w szpitalach kradną „od zawsze”.
Członek rodziny leżał w ubiegłym roku na kardiologii w szpitalu MSWiA przy Grenadierów i ktoś mu szafkę przetrzepał jak był w łazience.
W szpitalu do niedawna milicyjnym, gdzie z połowa pacjentów to byli mundurowi!
Geniusz zbrodni.