Pacjenci musieli płacić za wodę i prąd, sprzątać korytarze, świat oglądali tylko przez okno. Szpital w Suchowoli łamał prawa
08:00 13-11-2016 | Autor: redakcja
Kontrola w Wojewódzkim Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Suchowoli rozpoczęła się po tym, jak na początku lutego wpłynęła skarga na stosowane tam praktyki. Rzecznik Praw Pacjenta wszczął z urzędu postępowanie w tej sprawie. Postępowanie sprawdzające wykazało dużo nieprawidłowości, co skutkowało wydaniem w kwietniu zaleceń, mających na celu wprowadzenie niezbędnych działań zmierzających do wyeliminowania niedozwolonych praktyk. Ponowna kontrola wykazała, że dyrekcja szpitala niewiele zrobiła, aby poprawić na lepsze warunki pobytu pacjentów jak też wyeliminować to co niedozwolone. Dlatego też na placówkę nałożona została kara w wysokości 210 000 złotych.
Rzecznik Praw Pacjenta stwierdził podczas kontroli, że pacjenci przebywający na kilku oddziałach psychiatrycznych nie mieli zastosowanych indywidualnych programów terapeutycznych. Z kolei nowo przyjętych pacjentów pozbawiano możliwości udziału w terapii grupowej. Ci z kolei, którzy już uczęszczali na terapię, wykonywali na niej robótki ręczne, oglądali telewizję lub grali w karty bądź ping-ponga. Dodatkowo na zajęcia uczęszczało nie więcej niż 20 – 30% pacjentów. Pozostali przebywali w oddziale bez jakiejkolwiek oferty terapeutycznej. Kolejnym zastrzeżeniem było to, że wielu pacjentów nie wychodziło na spacery, jak też nie przebywało na świeżym powietrzu. Jedynym dostępem do tego co znajduje się poza budynkiem, był okratowany balkon pełniący formę nieoficjalnej palarni papierosów. Rzecznik zauważył, że w szpitalu nie praktykuje się spacerów po przylegającym do budynku zabytkowym parku, pomimo że jest tam zieleń z wytyczonymi alejkami.
Pacjenci nie mieli dostępu do świadczeń stomatologicznych refundowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Szczególnie problem dotyczył pacjentów, którzy hospitalizowani byli przez bardzo długi okres. Niektórzy z nich przebywali w szpitalu nawet przez 16, 20 czy 21 lat. Wykonywanie zabiegów stomatologicznych możliwe było tylko prywatnie za odpłatnością. Dyrektor szpitala nie umiała wskazać żadnego pacjenta, któremu szpital umożliwił bezpłatnie leczenie stomatologiczne. Pacjenci nie mieli zapewnionych też odpowiednich warunków sanitarno-higienicznych. Na jednym z oddziałów stwierdzono brak papieru toaletowego, ręczników papierowych oraz mydła. Podczas kontroli niespodziewanie wszystkie te środki pojawiły się na swoim miejscu. Za praktyki naruszające zbiorowe prawo pacjentów do poszanowania intymności uznano też brak stosowania parawanów zasłaniających pacjentów od innych osób hospitalizowanych. Z kolei zarówno u dyrekcji szpitala jak też u pracowników normą było pomijanie form powszechnie uznanych za grzecznościowe.
Dyrektor szpitala, na przykład w trakcie wizyt lekarskich na salach chorych, jak też personel szpitala, często stosowali praktykę głośnego wywoływania pacjenta po nazwisku. Niezrozumiałe było także wprowadzenie limitów rozmów przez telefony komórkowe. Były one wydawane pacjentom tylko w godzinach od 15 do 17. Pacjenci zgłaszali również problemy przy uzyskaniu badań związanych z dolegliwościami. Często dopiero ataki silnego bólu doprowadzały do skierowania ich na zabieg. Kontrola wykazała także przypadek pacjenta, który przez 7 miesięcy był hospitalizowany psychiatrycznie, pomimo tego, że sąd zobligował go do leczenia odwykowego. Pacjent okazywał dokumenty, na których biegły sądowy wskazywał, że mężczyzna nie jest chory psychicznie, tylko uzależniony od alkoholu. Dopiero po interwencji rzecznika, pacjent w trybie pilnym został wypisany ze szpitala. Zwrócono też uwagę, na to, że w pomieszczeniu sanitarnym kabiny prysznicowe są zamykane na klucz. Pacjenci aby się wykąpać muszą zwracać się o klucz do personelu. Z kolei Izba Przyjęć nie miała zapewnionej stałej obsady personalnej.
Bulwersujące jest również to, że w szpitalu obowiązywał cennik opłat za podstawowe rzeczy. Rzecznik Praw Pacjenta wystąpił najpierw z pisemną prośbą do dyrektor placówki z pytaniem, czy w szpitalu pobierane są opłaty od pacjentów za przygotowywanie przez personel kawy, herbaty, podgrzewanie własnych posiłków w kuchni mikrofalowej czy też za ładowanie telefonów komórkowych, laptopów, MP3 lub podobnego sprzętu. Dyrektor zapewniła, że szpital nigdy nie sprzedawał energii elektrycznej pod żadną postacią. Kontrola wykazała jednak, że obowiązywał cennik, który nawet był wywieszony na tablicy ogłoszeń na korytarzu. I tak za jednorazowe naładowanie telefonu należało zapłacić 50 groszy, za zalanie kawy czy herbaty 10-20 groszy w zależności od wielkości kubka, upranie ubrań w szpitalnej pralce to już był koszt 5 złotych zaś 3 złote kosztowało skorzystanie z maszynki do włosów.
– W przypadku opłaty za zalewanie kawy lub herbaty praktyka wygląda tak, że pacjenci o ustalonych porach wystawiają na kuchenne okienko w świetlicy swoje kubki i wpłacają personelowi lub zostawiają na kuchennym okienku wymagane pieniądze. Salowa zbiera gotówkę i zalewa kubki wodą. Jak przyznają pacjenci, zdarzają się sytuacje, że salowa zaleje kubek również pacjentowi, który nie ma czym zapłacić. Wtedy oddziałowa kategorycznie domaga się wpłacenia pieniędzy. Pacjentom tłumaczy się, że pieniądze są zbierane na środki czystości dla szpitala – wyjaśnia rzecznik. W kuchni była przyklejona kartka z informacją, że z czajnika mogą korzystać tylko osoby, które uiściły opłatę. Ustalona stawka za tydzień wynosiła 3 złote od mężczyzn i złotówkę od kobiet. Opłaty zbierał we wtorki starosta. – Dyrektor szpitala zaprzeczyła, aby taka praktyka miała miejsce. Twierdziła, że są to jedynie dobrowolne wpłaty pacjentów, za które personel kupuje środki czystości – dodaje rzecznik.
Kontrola wykazała również to, że pacjenci musieli wykonywać prace porządkowe na rzecz szpitala. Czynności te uznano za ciężkie a należały one do obowiązków personelu szpitala. Uznano to za praktyki naruszające zbiorowe prawa pacjentów do poszanowania godności. W praktyce wyglądało to tak, że na tablicy ogłoszeń była wywieszona lista dyżurów obejmująca po dwie pacjentki dziennie. Z relacji pacjentów wynikało, że każdy dyżur polegał między innymi na myciu podłogi na korytarzu. – Dyrektor szpitala wyjaśniła, że powyższe prace nie są obowiązkowe. Twierdziła, że dyżur polega jedynie na nadzorowaniu pozostałych pacjentek oraz ich mobilizowaniu, by pozostawiły swoje łóżka i szafkę w czystości. Ponadto dyrektor nie zaprzeczyła, że pacjentki myją podłogi. Twierdziła, że kiedyś tego zabraniali, a obecnie już nie zabraniają gdyż pacjentki chcą sprzątać – tłumaczy rzecznik.
To zaledwie część z praktyk, do jakich zastrzeżenia miał Rzecznik Praw Pacjenta. Praktyki stosowane przez Wojewódzki Szpital dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Suchowoli uznano za naruszające zbiorowe prawa pacjentów. Rzecznik nakazał ich zaniechanie oraz zobowiązał szpital do usunięcia skutków naruszeń.
(fot. archiwum – zdjęcie ilustracyjne)
2016-11-12 08:00:50
Woda, pała i ciasne drzwi! Brak słów
niestety dla wielu lekarzy w Polsce zdrowie Pacjenta to efekt uboczny podczas zarabiania pieniędzy, a jeszcze jak ma wyższy tytuł i stołek to uważa się za Boga… oczywiście przy poczuciu zerowej odpowiedzialności, bo przecież „swojemu” nic nie zrobi Izba Lekarska…
fajnie, że wszyscy forumowicze wypowiadają się przychylnie dla tych osób pokrzywdzonych, nie ma wulgaryzmów, ….powinni stosować to sprzątanie-ale jeśli Ci wyrazili by na to zgodę
A dlaczego to Szpital, a nie ktoś personalnie odpowiadający za takie praktyki ?
Domniemam, że zubożenie szpitalnej kasy o 210 tysi wpłynie na dalsze pogorszenie świadczeń, ale gdyby to musiał zapłacić np. dyrektor szpitala…
oczywiście, ze to personalnie powinny za to odpowiadać osoby, a nie Szpital, ale zaraz zacznie sie kwiczenie jak Żuka, że to polityczny zamach, że on taki specjalista, że mu demokracje chcą zabrać, że tyle dobrego zrobi, itp…
Czytając to stwierdzam iż dyrektor powinien sam zostać pacjentem tej placówki bo jest psychicznie chory i to nieuleczalnie.
Miałem to samo napisać. Dyrektor i pracownicy nadają się do tego szpitala jako pacjęci.
Bardzo trafne stwierdzenie.
To jest jakieś szaleństwo aby wykorzystywać w taki sposób biednych pacjentów, płacić za prąd czy wodę.
Pani Dyrektor już dawno powinna wylecieć na zbity ryj.
Przy głębszym poznaniu sprawy może miałby tu co robić prokurator?
Olu – prokurator nie będzie zadzierał ze Służbą Zdrowia w obawie, że sam jej może potrzebować. 🙂
Dla mnie to niezrozumiałe „Dlatego też na placówkę nałożona została kara w wysokości 210 000 tysięcy złotych.” Przecież placówka nie zawiniła, tylko ludzie zarządzający,zdrowi ???,w przeciwieństwie do pacjentów tej placówki.To tak jakby ukarać mandatem producenta samochodu, za jazdę kierowcy z nadmierną prędkością.Coraz bardziej zrozumiała jest nienawiść między ludzka,bo czy taką panią (przez bardzo małe p) dyrektor można szanować jakkolwiek.
Więźniowie mają lepszą opiekę i lepiej są traktowani nie mówiąc o ich przywilejach.
byłeś, że się wypowiadasz czy tępo wierzysz w to co święte media rzeką?
To wszystko to prawda napisana bardzo delikatnie
Nie byłeś – nie wypowiadaj się. Nie wiesz jak tam jest na prawdę. Uwierz mi, nawet jako głodny i bezdomny nie chciałbyś pójść 'mieszkać’ do więzienia.
psychiczni leczą psychicznych nic dziwnego że potem świat wygląda jak wygląda…
Widać tu powtórkę domu pomocy w Zgierzu z fałszywym księdzem. Może tu dyrektor był fałszywy ?
Byłem i znam ten szpital , to co jest rzekomo stwierdzone przez Rzecznika jest stekiem kłamstw . Z opieki byłem zadowolony . Wcześniej byłem w innych tego typu szpitalach i wiem co mówię , W szpitalu zawsze była bardzo dobra opieki ,nikt nigdy nie zmuszał mnie do żadnej pracy , za żaden prąd nie płaciłem, Przychodzą degeneracji i domagają się wszystkiego bo im się należy.Rzecznik słucha właśnie takich ludzi i się cieszy i ma „dobry materiał , żeby się wykazać. o co zapytałem zawsze uzyskał odpowiedz.
Drogi Mariuszu, jesteś pracownikiem tego szpitala?
Nie , jestem częstym pacjentem tego szpitala
Ja bylam odwiedzajaca. Na oddzial nie dalo sie wejsc, bo po otwarciu drzwi buchal dym papierosowy. Na zewnatrz chorzy wychodzili, jezeli ktos z rodziny wyprowadzil, bo panie pielęgniarki jak twierdzily, nie beda za chorymi lataly po parku.Pobyt tam to horror.
Bylem tam pacjentem i jestem zadowolony tylko powiedzmy szczerze jak przyjedzie alkoholik zly na rodzine to psioczy na wszystko i wszystkich kradna miedzy soba a personel jak moze stara sie wszystkiego dopilnowac. I zaznaczny ze jest tam wielu alkoholikow skierowanych przez sad. Policja przywozi ich jak stali bez niczego. Sa pacjenci co dlugo leza ale kto sie zapytal dlaczego …. Bo sa bezdomni i szpital ich trzyma do wiosny dla ich dobra.
Mówią że nic nie wolno a legalnie papierosy palą , na spacer z rodziną wypuszczają , coś tu nie gra. Ile lat temu odwiedzałaś tam kogoś ? Pewne ze 20.
Uwierz, zdecydowanie za dlugo