04/06/2026
690 680 960

Okiem eksperta. Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny vs. Halloween

W najbliższych dniach czeka nas czas zadumy i refleksji. 1 i 2 listopada będziemy wspominać zmarłych. Z kolei niektórzy będą celebrować Halloween. O Wszystkich Świętych i Dniu Zadusznym w porównaniu z Halloween pisze dr Agnieszka Kościuk-Jarosz z Katedry Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego UMCS – autorka najnowszego komentarza eksperckiego, który powstał w ramach cyklu Centrum Prasowego UMCS pn. „Okiem eksperta”.

Radość 1 listopada i zaduma 2 listopada

Uroczystość Wszystkich Świętych (1 listopada) i Dzień Zaduszny (2 listopada) to czas, który w polskiej kulturze tradycyjnie przeznacza się na wspominanie zmarłych. Według Kościoła katolickiego, do którego przynależność deklaruje większa część naszego społeczeństwa, 1 listopada przypada, wywodzące się z kultu męczenników w starożytności chrześcijańskiej, radosne święto wspólnoty świętych – wyniesionych na ołtarze i otaczanych kultem oraz bezimiennych i nikomu nieznanych. Jest to święto tych, którzy po ziemskiej wędrówce zaznają radości wiecznego życia z Bogiem i przypomnienie o powszechnym powołaniu do świętości.

Dzień Zaduszny z kolei jest świętem modlitwy za zmarłych i pamięci o nich. Według nauki Kościoła katolickiego to wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych i różni się od dnia go poprzedzającego. Jego rodowód także sięga odległej przeszłości. Już bowiem w końcówce X wieku 2 listopada zaczęto obchodzić wspomnienie zmarłych. W czasach nam współczesnych, odkąd pierwszy dzień listopada jest dniem wolnym do pracy, zwyczaj wspominania zmarłych i odwiedzania cmentarzy ze względów praktycznych przeniósł się przede wszystkim właśnie na ten dzień, przez co w powszechnym odbiorze nieco zatarł się jego radosny charakter.

Pogańskie korzenie

Charakterystyczny dla polskiej tradycji zwyczaj odwiedzania cmentarzy, wspominania i modlitwy za zmarłych w pierwszych dwóch dniach listopada ma swoje korzenie w czasach przedchrześcijańskich. Przed przyjęciem chrześcijaństwa na ziemiach polskich wspominanie zmarłych przez obrzędy i ofiary zaduszne towarzyszyło wielu różnym praktykowanym wówczas w ciągu roku świętom i uroczystościom. Z biegiem czasu praktyki te zastąpiły dwa święta kościelne obchodzone właśnie 1 i 2 listopada. Wybór jesiennego terminu przez Kościół katolicki nie był przypadkowy. Chodziło bowiem o wykorzenienie pogańskich jesiennych wierzeń i obrządków.

Jeszcze w XIX stuleciu na wschodnich ziemiach polskich były odprawiane praktyki ofiarne z przywoływaniem zmarłych zwane m.in. dziadami. To właśnie te obrzędy stały się inspiracją dla Adama Mickiewicza, autora dramatu Dziady. Dawne praktyki dziadów – sprawowane kilka razy w roku, z czego najważniejsze były wiosenne i jesienne – pozostawały świadectwem wiary w nieśmiertelność duszy, w aktywność pośmiertną dusz, możliwość ich powrotu na ziemię, kontakt żywych ze zmarłymi. Odprawiane wówczas obrzędy i ofiary zaduszne służyły zaspokajaniu potrzeb i pragnień zmarłych, okazaniu im pamięci i szacunku, pozyskania ich przychylności i pomocy, miały ponadto na celu zabezpieczenie żywych przed szkodliwym działaniem duchów.

W oczach młodego pokolenia

Porządkowanie i ozdabianie grobów, zapalanie zniczy, modlitwa za zmarłych i ich wspominanie, udział w mszy świętej, odwiedzanie wszystkich grobów rodzinnych, nawet tych położonych w innych częściach kraju, to czynności powszechnie praktykowane corocznie w pierwszych dwóch dniach listopada i około tygodnia przed nimi. Do takich zachowań przyzwyczajone jest przede wszystkim starsze i średnie pokolenie, które czynności te przejęło przez enkulturację od swoich przodków. Warto zwrócić uwagę, że młodsze pokolenie, chociaż jest przywiązane do tego typu zachowywania pamięci o zmarłych i często towarzyszy starszym członkom rodziny, ma jednak bardziej krytyczny stosunek do masowego odwiedzania grobów.

Młodzi ludzie podkreślają, że wspominanie zmarłych nie musi być ograniczone tylko do jednego czy dwóch dni w roku. Według ich stanowiska listopadowemu świętu towarzyszy ponadto niepotrzebna chęć pokazania się i przesadnego przystrojenia grobów, co oddaje nowe słowo o żartobliwym charakterze „grobing”. Studenci kulturoznawstwa w Instytucie Nauk o Kulturze UMCS definiują je w następujący sposób: „maraton odwiedzania cmentarzy”, „okazja do pokazania się w towarzystwie”, „rewia mody na cmentarzu i rywalizacja, który grób jest bardziej wystrojony i oświetlony”, „gonitwa od cmentarza do cmentarza, żeby się tylko pokazać”, „wybieg mody”, „pokazanie się z jak najlepszej strony rodzinie, z którą nie mamy na co dzień kontaktu”, „pokazanie się na cmentarzu w jak najlepszej kreacji”. Takie postrzeganie niektórych rozpowszechnionych społecznie praktyk nie oznacza jednak chęci odrzucenia święta Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego przez młode pokolenie. Wskazuje raczej na pokoleniową potrzebę odmiany.

Szczerbata dynia z zapaloną świecą

W latach 90. ubiegłego stulecia w Polsce pojawił się mało znany wcześniej zwyczaj Halloween. Popularny jest głównie w krajach anglosaskich, gdzie praktykuje się go 31 października wieczorem (w wigilię Wszystkich Świętych, stąd nazwa zwyczaju). Według jednej z teorii genezy tej tradycji należy szukać w celtyckim święcie Samhain – pożegnania jesieni, końca żniw, cieszenia się plonami, ale też początku trudnej zimy. W tamtejszej kulturze wierzono, że w tym czasie świat żywych i świat zmarłych stykają się, a dusze zmarłych z zaświatów mogą przedostać się na ziemię. Palono wówczas ogniska, aby przywołać duchy dobre i przegonić duchy złe. Z Europy Północnej tradycja obchodzenia Halloween w XIX w. dotarła i rozpowszechniła się w Stanach Zjednoczonych, po czym właśnie stamtąd, za pośrednictwem kultury masowej, trafiła do Polski.

Symbolem Halloween stała się wydrążona dynia z otworami w kształcie twarzy i zdeformowanych ust, z zapaloną świecą w środku. Popularnym zwyczajem tego dnia jest odwiedzanie domów sąsiadów przez dzieci przebrane za duchy, czarownice, nietoperze, upiory, zombie i temu podobne, czemu towarzyszy zabawowe wymuszanie okupu w postaci słodyczy. Tradycja przebierania się w budzące strach stroje i zakładania masek ma swoje korzenie w potrzebie odstraszania złych duchów.

Towarzyski i integracyjny wymiar Halloween

Pojawieniu się Halloween w Polsce od początku towarzyszyła dość emocjonalna dyskusja społeczna. Zwłaszcza w pierwszych latach rozpowszechniania się nowego na gruncie polskim zwyczaju podkreślano, że nie ma on genezy słowiańskiej i nie przedstawia większej wartości, a nawet, że jest przywoływaniem demonów i kulturą śmierci. Jako przeciwwagę w ostatnich latach środowiska kościelne w pierwszy dzień listopada proponują dzieciom zabawę tematyczną typu „Bal wszystkich świętych”, na którą obowiązuje przebranie za dowolną świętą lub świętego.

Tymczasem młode pokolenie, dzieci i młodzież coraz częściej praktykują Halloween, lecz nie zamiast tradycyjnych polskich Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego, tylko obok nich. Młodzi ludzie pytani o swój stosunek do 1 i 2 dnia listopada podkreślają, że te święta są dla nich ważne przede wszystkim w wymiarze rodzinnym bądź religijno-rodzinnym. Zaznaczają, że są i będą częścią tradycji, w jakiej się wychowali. Halloween natomiast to czas istotny w wymiarze towarzyskim i integracyjnym, wyrażającym się w chęci wspólnego spędzania ostatniego dnia października po to, aby się przebrać za groźne postaci, chodzić w takim przebraniu po najbliższej okolicy, a w domu wspólnie oglądać horrory. Mieszkańcy niektórych, zwłaszcza nowszych, miejskich osiedli, czy chociażby sąsiednich bloków, w wieczór 31 października chodzą ze swoimi dziećmi od mieszkania do mieszkania, a do nich przyłączają się kolejne chętne dzieci. Opisujący tę praktykę podkreślają, że ma ona charakter integracyjny wobec osób mieszkających blisko siebie, jednak nieznających się osobiście, a całość zwyczaju postrzegają wyłącznie w kategoriach zabawy.

Dr Agnieszka Kościuk-Jarosz jest doktorem nauk humanistycznych, adiunktem w Instytucie Nauk o Kulturze UMCS, gdzie pełni także funkcję koordynatora do spraw dydaktyki. Jej zainteresowania naukowe skupiają się wokół polskiej kultury tradycyjnej, zwłaszcza duchowej i społecznej, językoznawstwa polskiego oraz antropologii miasta. Obecnie przygotowuje rozprawę habilitacyjną z ostatniego z wymienionych zakresów.

(Źródło: Centrum Prasowe UMCS)

3 komentarze

  1. Niech każdy świętuje jak chce, byle bez wzajemnych psikusów poniżej pasa.

  2. Jedno i drugie wywodzi się z pogaństwa. Zaduszki to prasłowiańskie Dziady.

  3. Ocena: -1

    Było minęło. Teraz nie chodzi o żadną zadumę ani duchy tylko o zrobienie drogich pomników i ich wystawne przystrojenie, zaliczenie mszy a potem nudne spotkania rodzinne i towarzyskie z obowiązkowym ucztowaniem, a najważniejszy i najprzyjemniejszy w tych świętach jest wieczorny spacer po rozświetlonym cmentarzu.

Dodaj komentarz