Od kilku lat woda zalewa mu dom. Za swoje pieniądze kupił kruszywo na miejską ulicę (zdjęcia)
08:25 23-02-2022 | Autor: redakcja
Od kilku lat mieszkańcy uliczki łączącej ul. Północną z ul. Willową borykają się z problemem m.in. zalewania domów wodą, czy też utrudnionego dojazdu do posesji po zniszczonej nawierzchni. Zarzucają miastu brak działań w zakresie doprowadzenia drogi, jak również jej otoczenia do takiego stanu, aby można było po niej bezpiecznie przejechać, ale również, aby zbierająca się i spływająca nią woda nie zalewała domów.
Jak relacjonuje jeden z mieszkańców, od 3 lat woda zalewa jego dom, a miasto twierdzi, że „nie ma technologii na jej naprawę”. W Zarządzie Dróg i Mostów ostatnio usłyszał, że w sumie mógł nie kupować tam domu. W zeszłym roku pracownicy przyjechali łatać dziury, załatali 5 z jakiś 30 i skończył im się asfalt w workach. Mieli wrócić na drugi dzień. Do dziś nikogo nie było.
Poinformowano nas również, że przez dwa lata Zarząd Dróg i Mostów blokował budowę sieci gazowej, chociaż miasto…walczy ze smogiem. Sytuacja wygląda tak, że oficjalnie ta ulica jest ślepa. Jeżeli mieszkańcy chcą ją zamknąć, to słyszą, że jest to droga publiczna. Jeżeli chcą remontu, to słyszą, że tam nie ma drogi…bo nie została wybudowana. Jeden z mieszkańców nie chciał już czekać na to, co zrobi miasto i za swoje pieniądze kupił kruszywo, a następnie wysypał je wzdłuż swojego domu. Co ciekawe, nie ma on obecnie możliwości rozkopania drogi w celu izolacji fundamentów. Jak widać na przesłanych do naszej redakcji zdjęciach, mur budynku jest już tak nasiąknięty, że na ścianach pojawia się wewnątrz budynku grzyb.
Mieszkańcy w sprawie sytuacji panującej na tej ulicy przesłali do Urzędu Miasta petycję. Oto jej treść:
Zwracamy się z uprzejmą prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemu nawierzchni drogi dojazdowej do naszych posesji. Prośba nasza wynika z tego, że dotychczasowe wielokrotne zgłoszenia, monity i prośby kierowane do Zarządu Dróg i Mostów pozostają bez reakcji. Pracownicy tej instytucji wręcz odmawiają zajęcia się sprawą wynajdując przeróżne argumenty, które do nas mieszkańców płacących podatki w żaden sposób nie przemawiają. Droga ze względu na wieloletnie zaniedbania w obecnej chwili jest w bardzo złym stanie. Po każdym deszczu czy roztopach woda zalewa posesje, co powoduje zawilgocenie ścian w wyniku czego powstaje pleśń i zagrzybienie. Przejeżdżające samochody rozchlapują kałuże na ściany i ogrodzenia budynków, taki stan rzeczy jest niedopuszczalny w XXI wieku. Zdajemy sobie sprawę z panujących trudności finansowych i nie oczekujemy, że nagle zostanie przeprowadzony całkowity i gruntowny remont drogi, ale można chyba wykonać niezbędne prace które zlikwidują zastoiny wody oraz powstawanie kolein itp.
– W najbliższym czasie odbędzie się spotkanie w tej sprawie z udziałem przedstawicieli miasta i mieszkańców. Kilkanaście uliczek łączących ulicę Willową z ul. Północną to ciągi niewybudowane. Szerokości tych ulic też jest bardzo mała. Z uwagi na takie parametry tych ulic, do tej pory podejmowano działania, które były możliwe na terenie o takim charakterze. W ramach prac utrzymaniowych ulepszano je destruktem i kruszywem. Natomiast w ramach tego typu prac nie ma możliwości rozwiązania problemy braku odwodnienia. Wymaga to zadania o charakterze inwestycyjnym – poinformowała nas Justyna Góźdź z Biura Prasowego w Kancelarii Prezydenta Miasta Lublin.
Galeria zdjęć
(fot. nadesłane)
Można budować dom przy samej drodze?
A kto tam kogo o zgodę na budowę pytał… teren był „niczyj”, budował każy kogo jako tako było stać na sklecenie „wigwamu”, a obok robiło soę ścieżkę do przejścia, a potem poszerzano ją o dwa, trzy metry i tyle takiej „ulicy”.
A kto tam kogo o zgodę na budowę pytał… teren był „niczyj”, budował każy kogo jako tako było stać na sklecenie „wigwamu”, a obok robiło soę ścieżkę do przejścia, a potem poszerzano ją o dwa, trzy metry i tyle takiej „ulicy”.
A rynna skierowana nie na swoją posesję, tylko na drogę. Tak samo mi sąsiad od kilku lat pompuje deszczówkę ze studni chłonnych na drogę, a że jest to droga prywatna, to mogę mu co najwyżej założyć sprawę, oczywiście najpierw gromadząć opinie biegłych za parę tysi. A rozgrzany sąd, jeśli w ogóle go skaże, to może na te parę tysi właśnie. Mój kraj, taki piękny.
Pieniadze idą na ukrainców i podswietlanie ich barwami lublina. Na problemy Polakow nie ma pieniedzy.
Dokładnie.
Nie ma i nie będzie bo jak Ukraińcy skorzystają z zaproszenia tupu: „Tutaj jest wasze miejsce i możecie się tu czuć bezpiecznie”, to zabraknie miejsca i dla Polaków i pieniędzy na utrzymanie takich dróżek jak wyżej opisane.
Zacząć trzeba od tego czyj to był teren, za czasów kiedy zaczęto budować tam domy i „domy”… pewnie miał jakiegoś właściciela i tak na mniej lub bardziej dziko, klecono takie chałupiny na jakie kogoś było stać (tak jak na naszym „slamsowie”).
Pozostawiono tam wąskie dróżki dojazdowe, o które tyle dbano, że w kałuże wysypywano popiół.
Ale jak „państwo” się trochę „odkuli”, kupili samochody i zaczęli tamtędy jeździć, to już „cza” sie o drogę upomnieć, niech nam zrobiom, należy sie !!!
Tak to i ja bym potrafił, ale jak zachodzi potrzeba zasypania jakiegoś wybitego dołka przez koła mojego „mesia”, to przywożę wiaderko, lub dwa żwirku wsypuję gdzie trzeba i pozamiatane.
Przecież tu wystarczy profilowanie przy tej skarpie, koparka 3h i 10t tłucznia. Stary dobry lepik na ścianę fundamentową, drenaż i studzienka chłonna z pompką na podwórku.
Skarpy pewnie nie wolno ruszyć bo teren należy już do innego właściciela, trzeba by najpierw negocjowac kupno kilku metrów szerokości, zapłacić, a potem rozepchnąć spychaczem i wysypać tłuczniem. zapłacić nie ma kto, więc pretensje do Miasta, „bo nom sie nalezy !!!”.
Skarpa przez lata na pewno zjechała na drogę. Wystarczy 0,5m na rowek na wodę a od strony domu krawężnik i po problemie.
Proponuje nowe hasło do promocji miasta Lublin: ,,Lublin miasto dziur” a na wjeździe do miasta postawić znak informujący o drogach dziurawych jak po bombardowaniu albo napis ,, Czy dasz radę przejechać przez miasto?!” , a na wyjeździe dać napis ,, Jak się czuje zawieszenie w twoim aucie? „
Miasto inspiracji, czyli autostradowych obwodnic dzielnic, szpetnych reklam i hektarów parkingów.
Czy Wy ludzie macie coś innego do roboty w życiu poza jazdą samochodami i szukaniem miejsca postojowego.
90% problemów to tylko i wyłącznie te z samochodami i drogami. Jakby nic innego poza tym nie istniało i nie było potrzebne w mieście czy ludziom.
W gminie Kazimierz Dolny też drogi gminne są w tragicznym stanie, gmina olewa sytuację bo funduszu brak poprawiają w dużej mierze z funduszy sołeckich a czasami mieszkańcy w kącie rozpaczy sami poprawiają drogi gminne bo po prostu nie ma dojazdu do posesji. Jedynie okolice samego miasteczka i bochotnicy są zadbane a wsie okoliczne zaniedbane
Kupić nieruchomość bez dojazdu to jak posiadać kilka samochodów i kupić mieszkanie bez garażu/miejsca postojowego. A potem płakać, że nie maj dojechać, gdzie zaparkować. Po prostu przedszkole, a w nim obrażony Jasio z pretensjami.
Wiadome, że rolą miasta jest także utrzymanie dróg (czyli: ulic, chodników, dróg dla rowerów)/szkół/domów kultury/ośrodków sportowych/miejsc rekreacji, itp. ale jeżeli na terenie miasta znajdują się szkoły (na 800 osób) bez boiska szkolnego, to nikt racjonalnie zarządzający miastem, nie wyda kilku milionów złotych na poprawienie dojazdu do kilku domów.
Trzeba ważyć wydatki względem potrzeb. Czyjś problem polegający na tym, że ma samochodem do przejechania kilka kałuż jest najmniejszym problemem w mieście.
Lublin miasto z dziurami i developerami ,Żuk powinien zamówić parę łabędzi i drugi Nałęczów.
Ludzie nie dajcie się wmanewrować w te prywatne dróżki, które wydzielili sobie z prywatnych działek, właściciele przyległych domów.
Jak mieli na urządzenie sobie domów, podwórek to niech teraz zrobią zrzute (jak np. na budowę kościoła) i wyasfaltują, wybrukują, a bawet pozłocą tą „ulicę.