„Ocalić od zapomnienia”. Tor Lublin wciąż pozostaje w pamięci mieszkańców Lublina
20:39 23-05-2020 | Autor: redakcja
Ponad pięć lat temu, dokładnie 1 stycznia 2015 roku, zlikwidowany został Tor Lublin. Obiekt ten funkcjonował w Lublinie przez 36 lat. Dla wielu miłośników sportów motorowych było to kultowe miejsce. Pomimo upływu czasu lubelscy kierowcy nie zapominają o tym miejscu. Przed kilkoma dniami powstał krótki film, mający na celu jego „ocalenie od zapomnienia”. Są w nim archiwalne nagrania z czasów świetności toru, zdjęcia z wielu organizowanych tam imprez, jak też część naszych relacji z tamtego okresu.
Przypomnijmy, w 2011 roku teren, na którym znajdował się Tor Lublin, Polski Związek Motorowy sprzedał firmie deweloperskiej Interbud. Jak wyjaśniał wtedy prezes lubelskiego oddziału PZM Waldemar Czerniak, powodem takiej decyzji były ciągłe skargi mieszkańców powstałego w pobliżu osiedla, którzy narzekali na hałas. Pomimo tego, tor przez kolejne cztery lata funkcjonował. Dzierżawił go klub Moto-Sekcja i odpłatnie udostępniał kierowcom. Jednak okoliczni mieszkańcy nie dawali za wygraną i jak tylko mogli starali się uprzykrzać kierowcom życie. Na nawierzchni toru wysypywane były gwoździe, rozlewano też olej. Kiedy działkę odkupiła firma deweloperska MakDom, to jedną z jej pierwszych decyzji było wypowiedzenie umowy dzierżawy.
Ponieważ był to jedyny tego typu obiekt w Lublinie i okolicach, miłośnicy sportów motorowych postanowili protestować. Zbierano podpisy pod petycją, w której wskazywano potrzebę istnienia obiektu w postaci toru asfaltowego na którym będą mogły odbywać się treningi, szkolenia, zawody, samochodowe, kartingowe, motocyklowe oraz szeroko pojęte imprezy motoryzacyjne. Organizowano też liczne akcje protestacyjne na ulicach miasta, w których brało udział nawet po ponad tysiąc osób. Zwolennicy Toru Lublin apelowali też o wsparcie władze miasta. Przychodzili do ratusza z transparentami na których widniały hasła m.in.: „Wyścigi na torze nie na ulicy”, „Chcemy obiecanego nam toru”, „Bezpieczne ulice”, „Gdzie obiecany tor Prezydencie?” „Tor Lublin – Wspólne bezpieczeństwo”.
Miasto szukając wtedy rozwiązania konfliktu, znalazło miejsce na budowę nowego toru w Jawidzu niedaleko Niemiec. Jednak na tym wszystko się skończyło i sprawa ucichła. Miłośnicy motoryzacji po pewnym czasie znów się przypomnieli. Urzędnicy wyciągnęli rękę w geście zapewniając, że ruszyły intensywne starania żeby tor sportów motorowych wybudować jak najszybciej. Wskazywano lokalizację budowy nowego toru pod Lubartowem. Tam jednak również nic z tego nie wyszło. Obecnie w miejscu, gdzie przez lata tysiące kierowców doskonaliło swoje umiejętności, wyrastają kolejne bloki mieszkalne. Sam Tor Lublin jest już tylko w pamięci osób, które przez lata chętnie z niego korzystały.
(fot. lublin112.pl)
Sprowadzają się ludzie z wiosek do miasta, do nowych bloków, kredyt, praca, lokale na mieści- po prostu życie miastowe. Większości to pasuje.
Ale jakim trzeba być „wartościowym” człowiekiem kupując mieszkania przy istniejącym od 30 lat torze i nagle być zaskoczonym, że jest hałas, bo na tym torze coś jeździ. Więc gwoździe, olej, protesty.
Jako rodowity mieszkaniec tego pięknego miasta coś wam podpowiem: nie podoba się co zastaliście -droga wolna.
Byłem kilka razy u znajomego mieszkającego na osiedlu Nałkowskich gdy jeszcze ten „obiekt” „funkcjonował”. To co się tam działo to było jak jakiś przedsionek piekła. Powiem krótko mam nadzieję że nigdy nigdzie wokół Lublina ten koszmar nie powróci. „Fani sportów motorowych” którzy potrzebują warkotu spalinowej pierdziawy do poprawy swojego życia kosztem spokoju innych mogą spokojnie wynieść się z tych okolic. Nikt nie będzie tęsknił. Dowodem na moje słowa jest to, że po pięciu latach wszystkie decyzyjne osoby z Lublina leją na ten temat ciepłym…
Żal mi ciebie. Egoistyczny gość. Zanim bloki powstały był tor. Nawet giełda była. Ale co możesz wiedzieć ?! Każdy kto kupował tam mieszkanie wiedział o tym. Mało tego tam na sile zbierali podpisy przeciw. Nie biorąc pod uwagę, ze wielu mieszkańców cieszyło się, ze coś się dzieje, bo na osiedlu nic się nie działo.
Dzieci prawdziwą motoryzację widziały. Ale co tam. Najlepiej być …,
Nie wiedział – mieszkania oglądał na tygodniu a ten zgiełk odbywał się zazwyczaj w niedziele, tat samo jak opalanie tych samolotów w Radawcu o 5 rano w dzień wolny od pracy.
co to znaczy „nie wiedział”?? jeden z tych przygłupów nieudaczników, co o wszystko rodziców pyta? toru niedojda nie zauważyła? okolicy nie sprawdził? dobrze, że w Polsce nie ma elektrowni atomowych, bo mógł w sąsiedztwie w weekend mieszkanie oglądać, a tam ruch tylko na tygodniu…
lotniska też nie było w Radawcu? patrz, jakie same życiowe i wartościowe przykłady podajesz…
Ty „flakonik” jesteś! Tor był 36 lat… Dużo wcześniej niż jakikolwiek blok tam powstał. Przez dekady była tam giełda. Ale co ty możesz wiedzieć i pamiętać… Siedzisz całe dnie przed komputerem i trzepiesz dywan… A warkot silnika i zapach spalin są ci obce i przeszkadzają bo nasłuchałeś się o ekologicznej elektryce, a Twój Świat kręci się wokół programowania, blogów, for internetowych, serwerów, i stron xxxx…..
Jeżeli nie możesz dostosować się do miejskiej cywilizacji to wracaj skąd przyszedłeś na swoją wiochę. Wielu takich jak ty potem wyjeżdża na ulicę i zaczyna jeździć w stylu dzikiego zwierza goniącego swoją ofiarę na polu.
Wyburzyć osiedle i zbudować tor. A mieszkańców – walić was.
Szkoda toru, a ze samorzadowcy g…o zrobia w sprawie budowy nowego, to bylo wiadomo. Wiec kasy zarobia na mieszkaniach niz na torze :(((
Ludzie kupujący mieszkania koło toru zdziwieni że jest hałas i nagle zlikwidować tor
Szczególnie radny pitucha był zaskoczony hałasem w okolicy toru.
Co tu pamiętać. Banda za kilka gorszy sprzedała tereny które dostała od skarbu państwa, a kupiec już postarał się o to żeby zmienić ich przeznaczenie na bloki. ( W tym miejscu należy pozdrowić pana Żuka który jak wiadomo jest strasznym przeciwnikiem deweloperów ). Wiadomo było że nie powstanie żaden inny podobny obiekt wiec szkoda tylko rozdrapywać rany po czymś czego już nie ma. Ci co chcieli mogli się na tym torze czegoś nauczyć co być może na drodze uratowało by im życie, ale takiej możliwości już nie ma.
Jak zwykle układ dewelo-ratusz zadziałał „pro publico bono” czyli dla dobra społecznego. Jak zwykle śmiech na sali. Wschodni system zarządzania. Jak z górkami. Przewietrzymy miasto smo(g)kiem.
co niekturzy to i zapomnieli z kad im nogi wyrosly bo co niekturym to wszystko przeszkadza taka prawda
Q mać niektÓrzy baranie NIEKTÓRZY….
redakcjo droga, gdzie jest moderacja jakaś? przecież to w oczy szczypie co ten baran wypisuje!
Mieszkałem na tym osiedlu od 85 roku i tor sobie spokojnie funkcjonował dopuki na te tereny nie nabrali chrapki deweloperzy. A że to był łakomy kąsek to zrobili wszystko by zdobyć te tereny pod budowę nowych „kurnikow” a przecież tam miała powstać szkoła czytelników kuriera.
Mieszkam na osiedlu i szkoda że tor został zlikwidowany. Jak były zawody przechodziłem z dziećmi było głośno ale bez przesady jak ktoś chce ciszy powinien wybudować dom.
od urodzenia mieszkam w tej okolicy i takich imprez na torze bywało może 5 w całym roku. nie przeszkadzało mieszkańcom, przeszkadzało „radzie mieszkańców” dwóch bloków – czyli deweloper znajduje jakieś dziadka społecznika i przekonuje go do „walki z torem”. a ten już robi wszystko, żeby ludzie byli źle nastawieni lub obojętni, łazi z petycjami po mieszkaniach itp. i już z taką podkładką deweloper szedł razem z automobilklubem do miasta, żeby „coś z tym zrobić”, niby z pożytkiem dla wszystkich…
znacznie większy hałas jest od motocykli, które jeżdżą w sezonie od popołudnia do później nocy, w każdy pogodny dzień. a Zemborzycką-Osmolicką to już jak dragstrip traktują!
A tym dziadkiem nie był przypadkiem radny pitucha ?
Są byle parkingi starej giełdy tam zrobić nowy tor , bo buraki wiedziały gdzie kupują klatki na szczury, jak bym miał ziemię po tej stronie miasta to za free bym pozwolił jeździć czymkolwiek kto ma
dobre miejsce na tor jest przy lotnisku w Świdniku. dużo terenu, hałas już wkalkulowany w okolicę. w wielu miastach takie rozwiązanie działa