Nikt nie interesował się leżącą kobietą. Uratowali ją policjanci (wideo)
10:56 26-04-2024 | Autor: redakcja
W minioną środę po godzinie 16.00 policjanci z Oddziału Prewencji Policji w Lublinie podczas pełnionej służby radiowozem skierowali się w kierunku ulicy Ruskiej w Lublinie. Nagle w rejonie jednego ze stanowisk starego dworca PKS zauważyli leżącą na ławce kobietę.
– Obok na chodniku znajdowała się torba podróżna. Ułożenie ciała kobiety wskazywało, że mogło stać się jej coś złego. Mimo, że obok byli przechodnie, a na innych ławkach nieopodal siedzieli ludzie, nikt z nich nie zareagował. Policjanci przypuszczając, że kobieta może potrzebować pomocy, natychmiast ruszyli w jej kierunku. Pomimo otwartych oczu, nie reagowała na próby kontaktu. Jeden z funkcjonariuszy sprawdził puls, który był dla niego niewyczuwalny. Wówczas położył ją na plecach, by udrożnić jej drogi oddechowe i sprawdzić dokładnie czynności życiowe. Jednocześnie policjanci skontaktowali się z dyżurnym KMP w Lublinie informując o całej sytuacji i prosząc o przyjazd karetki pogotowia – relacjonuje komisarz Anna Kamola z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.
W trakcie, kiedy jeden z mundurowych udrażniał drogi oddechowe kobiety, drugi przystąpił do sprawdzania jej oddechu. Ponieważ funkcjonariusz go nie wyczuł, przystąpił do reanimacji krążeniowo-oddechowej.

fot. KWP Lublin
– Po wielu uciśnięciach, kobiecie nagle wrócił oddech. Mundurowi ułożyli ją w pozycji bocznej ustalonej i przykryli kocem termicznym. Policjanci monitorowali jej czynności życiowe do czasu przyjazdu pogotowia. Załoga karetki przytomną już kobietę przewiozła do jednego z lubelskich szpitali, gdzie zajęli się nią lekarze. Obecnie życiu i zdrowiu 39-letniej kobiety nie zagraża niebezpieczeństwo, została wypisana do domu – dodaje komisarz Anna Kamola.
Jeżeli widzimy osobę, której życie lub zdrowie jest zagrożone, nie wahajmy się jej pomóc. Pamiętaj, że wystarczy jeden telefon, by uratować czyjeś życie.

fot. KWP Lublin
No i fajnie, szacun.
Dziwne, że jej mandatu nie wypisali, albo, że ktoś jej nie rozjechał. Dziesiątki razy czytałem (na tym właśnie portalu), że na jezdni czy chodniku nie można leżeć.
Tyle samo razy czytałem też (na tym właśnie portalu), że kierujący cofającym chodnikiem dostawczakiem ma prawo nie zauważyć kogoś z tyłu.
Myślałeś kiedyś o wizycie u specjalisty?
To nie ja pisałem, że na drodze nie można leżeć. Tych którzy tak piszą – wyślij do specjalisty.
Siedzą zahipnotyzowani pajace w telefonach i życia nie widzą poza nimi. Ot cały obraz świata odklejeńców.
Jak można przechodzić obojetnie obok leżącej na ławce osoby. Nie rozumiem tego! Nalezy sie tez upewnić czy przypadkiem nie jest pijana, bo tak często bywa, ale trzeba podejść, zapytac o cokolwiek, dotknąć i jesli nieprzytomna, wezwać karetke. Ale tak sie jakos utarlo, ze idziemy, gonimy, nie chcemy widzieć, ze ktoś lezy nieprzytomnt. Niedobrze sie dzieje w naszym kraju pod tym wzgledem. A przeciez wkolo sami katolicy prawda? więc jak to jest.????
a to tylko katolicy mają być dobrzy, a inne wyznania już nie?
Tak. Bo tylko oni są dobrzy, wiedzą najlepiej jak żyć trzeba i „pójdą do nieba, a ci źli niech zdychają w mękach piekielnych przez całą wieczność”
Zgadzam się z Tobą w 100%
Każdego dnia ktoś tam leży dlatego nikt nie zwraca na to uwagi. Pijaczek jest tam też niemało i są jeszcze bardziej agresywne od facetów.
zwłaszcza te wschodnie
Jak wyjdzie że szpitala, to was zaprosi na kielicha.
Franio do kur…. nędzy weź się do roboty domowy nierobie, cały czas tylko głupie komentarze wypisujesz na tym portalu, życia nie masz w domu? obowiązków domowych? Jeżeli coś masz pisać to chociaż coś mądrego
A ty to ciągle czytasz, więc też tu siedzisz non stop.
Znieczulica i tyle w temacie
ludzi boi się konsekwencji złej pomocy i wola nie widzieć żeby się po sądach nie ciągać.10 % to ludzie którzy znają z widzenia lokalnych „kierowników”, którzy są znani z tego że mają często taką przypadłość spania na przystanku lub okolicach ich po znacznej%% dezynfekcji wewnętrznej w ramach wałki z covid 😉😎
Ile znasz przypadków, żeby ktoś trafił do sądu, bo próbował udzielić pomocy?
Szacunek, Panowie, wiara w policję po odejściu granatnika wraca…
Pomalutku, ale jednak. Okazali się człowiekami.