Nie chciał zderzyć się z dzikim zwierzęciem, zjechał karetką do rowu
13:03 05-11-2020 | Autor: redakcja
Do zdarzenia doszło w czwartek w godzinach porannych w Firleju, na drodze krajowej nr 19, na trasie Lubartów – Kock. Policjanci otrzymali zgłoszenie, z którego wynikało, że karetka pogotowia wpadła do przydrożnego rowu.
Interweniujący na miejscu funkcjonariusze ustalili, że kierujący karetką pogotowia jadąc w kierunku Kocka nagle zauważył wybiegające na drogę zwierzę. Chcąc uniknąć zderzenia z nim wykonał manewr obronny kierownicą, zjeżdżając do pobliskiego rowu.
Na szczęście w zdarzeniu nikt nie ucierpiał. W pojeździe nie było pacjenta. Kierujący karetką był trzeźwy. Policjanci sporządzili dokumentację ze zdarzenia drogowego.

(fot. Policja Lubartów)
Franiu kto winny i jaki wyrok, czy masz numery rejestracyjne dzika?
Nie wiem kto winny. Mogę przytoczyć przepis.
„Art. 19. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać z prędkością zapewniającą panowanie nad pojazdem, z uwzględnieniem warunków, w jakich ruch się odbywa, a w szczególności: rzeźby terenu, stanu i widoczności drogi, stanu i ładunku pojazdu, warunków atmosferycznych i natężenia ruchu.”
„z uwzględnieniem warunków” – jak dla mnie przejazd przez okolice występowania dzikich zwierząt, jest warunkiem który należy uwzględnić przy określeniu właściwej prędkości
i mam nadzieję, że weźmie to pod uwagę kierowca karetki jak będzie do ciebie jechał
czy jest temat , w którym ten omnibus czuje się źle ? może coś o sexie
Dopóki ma dostęp do internetu to będzie specjalista w każdej dziedzinie…gorzej jak będzie brak połączenia to już wiedza bez google może być mierna
ja to bym się zastanawiał czy to dzik czy to franio nie wyszedł na spacer
pytasz frania czy *** w lesie?
a kto pyta?
ten – pyta
Za mało miejsca na jezdni o szerokości prawie 10 metrów. Lepiej wjechać radiowozem na chodnik o szerokości 1,50 metra i zablokować go całkowicie.
za płytkie te rowy – można było głębiej wykopać to karetka by się schowała… tak jak dzik, który w ostatnim momencie wyskoczył na drogę nie dając się zauważyć wcześniej.
To dzikie zwierzę to był łoś lub jeleń, że zawodowy kierowca był zmuszony wykonać „manewr obronny kierownicą” i zjechać z drogi?
30lat jeżdżę tamtędy i nigdy w tym miejscu nie widziałem dzika, owszem kilometr przed i za zakrętem tak bywały, a w tym miejscu to zazwyczaj dziki mają już ponad 100 na liczniku, no ale mnie tam nie było w chwili zdarzenia więc nie mi oceniać, jechałem o 6 to już była w rowie a i droga była jeszcze mokra. Pozdrawiam i zdrowia dla załogi
Manewr obronny kierownicą. Rozumiem że wy****ł dzikowi. Czy co tam było.
stawia ze ten dzik to smarfon
Dzikie zwierzę w tym miejscu ? Od 10 lat tamtędy jeżdżę, o różnych porach doby, nawet mysz nie przebiegła. Jedyne odstępstwo to, melepety drogowe do 42 km/g wyhamowują przed fotoradarem ograniczenie 70 km/h. Chłopaki pecha mieli, współczuję
Notatkę ze zdarzenia drogowego! Hmm dobre.
Bo to kierowca karetki. Każdy inny obywatel za sam przyjazd psiarni dostał by mandat „spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym”
Dobranoc