Nastolatka twierdzi, że dyrektor gimnazjum wywiózł ją do lasu i obmacywał. Tym razem został skazany
20:55 17-04-2019 | Autor: redakcja
Od 12 lat toczą się postępowania sądowe w sprawie byłego dyrektora gimnazjum w Skrobowie koło Lubartowa. Został on oskarżony m.in. o molestowanie 14-letniej uczennicy. Sprawa toczy się tak długo, gdyż budzi sporo kontrowersji i opiera się głównie na relacjach obu stron, czyli słowo przeciwko słowu.
Zdaniem śledczych na początku 2007 roku pełniący wówczas funkcję dyrektora gimnazjum Marek M. miał zaproponować jednej z uczennic podwiezienie do domu. Ta się zgodziła. Po drodze mężczyzna skręcił jednak w dróżkę prowadzącą do lasu. Po zatrzymaniu auta zaczął obmacywać dziewczynkę m.in. wkładając 14-latce rękę pod bluzkę. Wtedy nastolatka otworzyła drzwi i uciekła.
Uczennica nikogo o tym fakcie nie poinformowała. Jak wynika z akt sprawy, nastolatka notorycznie opuszczała zajęcia szkolne, co skutkowało objęciem jej nadzorem kuratora. Jego zadaniem było znalezienie źródła problemu oraz sprawienie, aby dziewczynka zaczęła regularnie uczęszczać do szkoły. W trakcie jednego ze spotkań z psychologiem wyznała, że dyrektor miał ją molestować.
O wszystkim powiadomiona została prokuratura. W efekcie Marek M. został we wrześniu 2007 r. zatrzymany i osadzony w areszcie. W trakcie przesłuchania zapewniał, że jest niewinny. Jedyną rzeczą, jaka go obciążała, były słowa 14-latki. Zdaniem biegłych, jej zeznania były spójne, z kolei opinie psychologów budziły już wątpliwości. Nie mogli oni bowiem jednoznacznie określić wiarygodności słów dziewczynki.
W 2012 roku Sąd Rejonowy Lublin Zachód uniewinnił Marka M. od zarzucanego mu czynu. Zdaniem sądu zarzuty prokuratora mówiące o tym, iż małoletnia po spotkaniu z dyrektorem zaczęła przeżywać traumę w wyniku czego przestała chodzić do szkoły, nie znalazły żadnego potwierdzenia. Już wcześniej opuszczała ona zajęcia i miała po kilkaset godzin nieobecności.
Były dyrektor został jednak ukarany za inne czyny, których się dopuścił. Chodziło o wyłudzenie blisko 150 zł wynagrodzenia za przeprowadzenie indywidualnego nauczania 14-latki. Jak się okazało, lekcje się nie odbyły a mężczyzna uzupełnił dziennik wstawiając do niego nawet oceny, jakie uczennica miała wtedy otrzymać. Otrzymał za to karę 1,5 roku pozbawienia wolności przy czym jej wykonanie zostało zawieszone na okres próby wynoszący trzy lata.
Prokuratura nie zgodziła się z wyrokiem, wniosła apelację i sprawa ruszyła od nowa. Proces cały czas odbywał się za zamkniętymi drzwiami. W środę zapadł kolejny wyrok, tym razem zupełnie odmienny od poprzedniego. Marek M. został uznany za winnego zarówno molestowania nastolatki, jak też oszustwa w postaci sfałszowania wpisów w dzienniku szkolnym i wyłudzenia z Urzędu Gminy Lubartów nienależnego wynagrodzenia za indywidualne nauczanie, którego nie przeprowadził.
Sąd wymierzył byłemu dyrektorowi karę dwóch lat pozbawienia wolności. Z uwagi na dotychczasową niekaralność mężczyzny jej wykonanie zostało zawieszone na okres próby wynoszący pięć lat. Dodatkowo Marek M. w tym czasie nie będzie mógł wykonywać żadnych zajęć zarobkowych związanych z nauczaniem, wychowaniem czy też opieką nad osobami małoletnimi. Z kolei za oszustwo ma zapłacić grzywnę w kwocie 2 tys. złotych.
(fot. pixabay – zdjęcie ilustracyjne)
Oboje siebie warci.
wyrok jest jednak nieprawomocny i z całą pewnością będzie zaskarżony
Myślę. Przy takich dowodach…
Dla idiotów widzących pedofilii tylko w kościele ! Macie pole do popisu !
Bredzisz.Nie znasz człowieka, nie znasz dziewczyny ani jej rodziny.
Życzę ci serdecznie żeby pewnego dnia Policja przyszła i zakuła w kajdany bliskiego tobie mężczyznę (syna,męża,brata,ojca) i opierało się to tylko na zeznaniach nastolatki. Chętnie zobaczę jak usiłujesz bronic niewinnego człowieka przed zeznaniami „pokrzywdzonej dziewczynki”.
Słowo przeciwko słowu ! Tak można z zniszczyć człowiekowi życie . Omijajcie sądu z daleka , bo tam ludzie pracują jak maszyny . Jakby Pan dyrektor pierwszy zgłosił jakieś złe zachowanie małolaty w stosunku do siebie to wygrałby tą sprawę .
Może być to zemsta „poszkodowanej nastolatki” takie jest głupie nasze prawo ( człowieka nie znam i nie widziałem na oczy) że podziwiam byłego dyrektora bo praca z obecną „młodzieżą” jest b.trudna nastolatki zdolne są do wszystkiego
Praca z obecną młodzieżą to ryzyko takich durnych oskarżeń, nie na darmo wymyslono życzenie, powiedzenie kierowane do nieprzyjaciół: „Obyś musiał cudze dzieci uczyć”.
A ja tej małolacie, życzę wszystkich (chcianych) stosunków płodnych.
Wy się znacie ….. jak dziecko ucieka ze szkoły to są dwa powody ; jest nękane przez rówieśników albo kogoś innego z tej szkoły i tyle .Brawo dla kuratora ,że się zainteresował bo zwykle to uczeń uciekający ze szkoły ponosi karę a nie jego oprawcy.
„Dziecko” już wcześniej uciekało z lekcji. Także lądowało na imprezach w pobliskim Nowodworzanie.Rzadko kiedy była nieobecna podczas sobotnich imprez.
Oj nie masz racji. Powodów może być o wiele więcej.
mhym…ja w liceum sporo opuściłam godzin…i nie dlatego, że ktoś mnie molestował…po prostu nie chciałam być na klasówce, albo żeby mnie nie zapytali… nie wpłynęło to jakoś znacząco na stan mojej wiedzy….jakoś dostałam się na najbardziej oblegane studia…
Czyli na łopatologie xd
ŚWIAT STANĄŁ NA GŁOWIE. TAKA PATOLOGIA OSKARŻA DYREKTORA. W DODATKU BEZ DOWODÓW! MIEJMY NADZIEJĘ ŻE KOLEJNA INSTANCJA UNIWINNI CHŁOPA. ŻENADA CO SIE DZIEJE, DZIWNE ZACHOWANIE PROKURATURY KTÓRA ZAMIAST UMARZAC TEGO TYPU POMÓWIENIA NADAJE TOK SPRAWIE.
Nasze prawo jest chore !!!!….kazde dziecko,moze sobie powiedzieć, choćby dla „zabawy” ,ze go ktoś molestuje ,a to chore prawo pozwala tylko na tej podstawie kogoś aresztować …ja się pytam kto jest odpowiedzialny za takie chore prawo ?
wśród równieśników uchodziła za królową dyskotek, co ona tam podobno nie wyprawiała a dyrektor był tak uprzejmy, że jak dzieci wracały pieszo do domu to jadąc autem pytał czy może ich nie podwieźść – i teraz mamy obraz troskliwego przejętego swoją rolą dyrektora a wagarowiczką. Ale to tylko opinie. A jak było na prawdę. Kto zyskał a kto stracił?! Czemu to wypłynęło po fakcie zdarzenia?
„Czemu to wypłynęło po fakcie zdarzenia?” – gorzej, gdyby wypłynęło przed.
I w czasie tych imprez nikt jej nie próbował macać? W oczy jej tylko patrzyli ?
Teraz pewnie w obawie posądzenia o molestowanie nikt jej nie tknie i starą panną zostanie.