10/06/2026
690 680 960

Na zakręcie volvo wpadło w poślizg, zjechało ze skarpy i dachowało przy rzece. Małe dziecko trafiło do szpitala (zdjęcia)

Po raz kolejny na łuku jezdni na al. Solidarności w Lublinie, samochód osobowy wypadł z drogi i zatrzymał się przy rzece. Jak wstepnie ustalono, przyczyną znów było niedostosowanie prędkości do panujących na drodze warunków.

Do zdarzenia doszło w poniedziałek około godziny 22 na al. Solidarności w Lublinie. W rejonie skrzyżowania z ul. Lubomelską samochód osobowy wypadł z drogi i spadł ze skarpy. Na miejscu interweniowała straż pożarna, zespół ratownictwa medycznego oraz policja.

Jak wstępnie ustalono, kierujący volvo mężczyzna jechał od strony Warszawy. Na łuku jezdni stracił panowanie nad pojazdem. Auto wypadło z drogi, zjechało ze skarpy, po czym dachowało przy rzece Czechówce.

Pojazdem podróżowały dwie osoby: kierowca i ok. 2-letnie dziecko. Zostało ono przetransportowane do szpitala. Jak nas poinformowano, na szczęście nie doznało poważniejszych obrażeń ciała. Na miejscu pracują policjanci, którzy ustalają szczegółowe okoliczności zdarzenia. Nie ma utrudnień w ruchu.

(fot. lublin112)

23 komentarze

  1. Musi kosmici, albo inne żyły wodne… broń pani boziu za3,14erdalanie.

    • Ocena: 0

      to pewnie wina tej dzikiej zwierzyny, której jest miliony i wszędzie łazi powodując tyle wypadków i tragedii na drogach ach te jelenie …

  2. predkość to jedno a kulawe opony to drugie aby dachować tą krową

  3. Normalnie robi się druga nadbystrzycka tylko zamiast w latarnię to prawie do rzeki ostrożniej w dodatku z dziećmi!!!

    • Dyrdymałko Eustachy
      Ocena: 0

      A bo inni męczennicy motoryzacji wycięli wszystkie przydrożne drzewa i porządny człowiek w potrzebie nie ma sie o co zatrzymać

  4. Ocena: 0

    Ile tam trzeba jechać żeby wypaść z drogi? 180?200?

  5. ale idioci za….ja jak glubki albo jeszcze gorsze

  6. Ocena: 0

    W tym miejscu jest wybrzuszenie w asfalcie na łuku. Może drogowcy w końcu się za to wezmą… :/ Jak ktoś jedzie szybciej i ma kiepskie opony a w dodatku jest mokro to takie są efekty.
    Dzieciaka szkoda bo się niezłe musiało wystraszyć. Całe szczęście ze nic mi nie jest.

    • Ocena: 0

      O jakie zdolne pacholę, 2lata a już pisze komenty. My też się cieszymy że nic ci nie jest.

    • Ocena: 0

      Wybrzuszenie masz w mózgu. Jeżdżę tamtędy kilka razy dziennie i nigdy nie miałem problemów.

    • Ocena: 0

      Tiaaa… Droga winna… Kierowca cacy, nic do zarzucenia.
      Zapomniałeś jeszcze o rzece. Rzeka jest za blisko. Powinni ją zasypać.

    • Ocena: 0

      „Jak ktoś jedzie szybciej i ma kiepskie opony a w dodatku jest mokro to takie są efekty.” – co mają do tego drogowcy? Bardziej drogówka, albo fotoradar by się sprawdził. Tam gdzie stoją fotoradary: przyczepność drogi się poprawia, na zakrętach mniej pojazdów wypada i ogólnie jest bezpieczniej.
      Może tylko liczna najechań na poprzedzające pojazdy się zwiększa, ale czy to także wina drogowców?
      Z tymi niedobrymi fotoradarami jest podobnie jak z wyniesionymi przejściami dla pieszych – z jakiś nieznanych powodów, piesi przestają się rzucać pod koła na takich przejściach.

  7. Ocena: 0

    Wiózł dziecko, aby mogło spać za ścianą, a dobry Bóg mógłby wyprostować mu sny, kiedy on byłby znowu w niej. Silnik na pewno rzęził ostatkiem sił, lecz pomimo żebrania o benzynę wyzionął ducha. On nie dojechał więc Jolka szaleje w autobusie z Arabami. ??

  8. Ocena: 0

    Znaki nie pomyślały za kierowcę?? Przecież tam jest 70 a nie 140…

  9. Ocena: 0

    Rozsądny i odpowiedzialny tato.

  10. Ocena: 0

    Z drugiej strony, przy dawnym salonowe Peugeota, wczoraj brygada naprawiała dwie ścięte latarnie. Identyczna sytuacja, garb na jezdni + prędkość + łyse opony + 0 za kółkiem = wypad z drogi.