04/06/2026
690 680 960

Na Bystrzycy powstał spory zator. Dziś przeprowadzono akcję jego usuwania (zdjęcia)

Połamane podczas burzy konary wpadły do wody i spływając z nurtem rzeki utknęły na powalonych pniach. To zaczęło blokować swobodny przepływ wody. Zapadła decyzja o jak najszybszym usunięciu zatoru.

W ostatnich dniach pracownicy Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Lublinie zostali powiadomieni o zatorze, jaki utworzył się na rzece Bystrzyca w gminie Wólka. Okazało się, że w rzece znajdowały się liczne pnie drzew. O ile jest to normalne, zwłaszcza na tzw. dzikich odcinkach rzek, tak w tym przypadku problem pojawił się po ostatnich burzach.

Na skutek silnych wiatrów, w wielu drzewach połamane zostały konary, które wpadły do wody i spływając z jej nurtem utknęły na powalonych pniach. To zaczęło blokować swobodny przepływ wody. Zapadła decyzja o jak najszybszym usunięciu zatoru, gdyż z biegiem czasu byłby się on powiększał powodując jednocześnie zagrożenie zalaniem okolicznych terenów.

Pracownicy Wód Polskich wskazują, iż było ono realne, gdyż w pobliżu dostrzec można było ślady obecności bobrów. Powalenie przez zwierzęta kolejnych drzew sprawiłoby, że zator na rzece z każdym dniem by rósł, zbierając kolejne konary a nawet śmieci, co skutkowałoby wezbraniami a nawet możliwością zniszczenia infrastruktury.

Prace odbywały się przy pomocy koparki. Jej operator wyciągnął z wody naniesione nieczystości roślinności dzięki czemu rzeka Bystrzyca została udrożniona a woda znów zaczęła spływać swobodnie.

fot. Wody Polskie RZGW Lublin

fot. Wody Polskie RZGW Lublin

fot. Wody Polskie RZGW Lublin

10 komentarzy

  1. Nie poprawiajcie matki natury.

  2. Pracownicy, a raczej urzędasy Wód Polskich niech wezmą do roboty i ogarną Zalew Zemborzycki. Wstyd na całą Polskę, że zbiornik o takim potencjale tak niszczeje od lat. Może redakcja podejmie temat? Żal naprawdę naszego lubelskiego morza 🙁

  3. A operator koparki trzeźwy czy nie bardzo?

  4. Ładowarko -koparka

  5. Dzielne chłopaki koparkami rozwalać cześć borowego żeremia. Wody polskie znowu dały popis „dbania” o środowisko…

  6. Ale ze urzedniki same sie wziely za robote… Nie organizowali czynu spolecznego, nie zwolywali wolontariuszy, ktorzy by za darmo wykonali ich zadania. Moze laka na brzegu nalezy do occa albo krzestnego ktorego z dyrechtorow?

  7. Gdyby natura chciała to by sama to zrobiła.