04/06/2026
690 680 960

Myśliwi pomagają rolnikom chronić zasiewy przed dzikami. PZŁ apeluje o szybkie zgłaszanie zagrożeń

Wiosenne zasiewy to dla rolników czas wzmożonej pracy, ale także podwyższonego ryzyka szkód powodowanych przez dziką zwierzynę. Polski Związek Łowiecki apeluje o szybki kontakt z miejscowymi kołami łowieckimi i podkreśla, że skuteczna ochrona upraw zaczyna się jeszcze przed pojawieniem się pierwszych strat.

Rozpoczyna się jeden z kluczowych etapów w rolniczym kalendarzu – okres wiosennych siewów. Szczególnie narażone na szkody są świeżo obsiane pola kukurydzy oraz plantacje ziemniaków. Pęczniejące i kiełkujące ziarno kukurydzy stanowi atrakcyjny pokarm dla dzików, dlatego pierwsze dni po siewie mają zasadnicze znaczenie dla ograniczenia strat.

Polski Związek Łowiecki zwraca uwagę, że ryzyko szkód po zasiewach kukurydzy utrzymuje się zwykle przez kilkanaście dni, choć w zależności od warunków pogodowych i regionu okres ten może być dłuższy. Kluczowe są więc działania prewencyjne, prowadzone zanim zwierzyna zacznie regularnie odwiedzać pole.

Szybka informacja ma kluczowe znaczenie

PZŁ zachęca rolników, aby informowali miejscowe koła łowieckie o planowanych siewach, zwłaszcza na terenach, gdzie w poprzednich latach dochodziło do szkód. Ważne są konkretne dane: lokalizacja pola, rodzaj uprawy, termin siewu, powierzchnia, sąsiedztwo lasu lub zadrzewień oraz wcześniejsze przypadki żerowania zwierzyny.

Takie informacje pozwalają szybciej ocenić ryzyko i zaplanować działania w terenie. Rolnicy najlepiej znają swoje pola i harmonogram prac, natomiast koła łowieckie posiadają wiedzę o lokalnych trasach przemieszczania się zwierzyny oraz miejscach jej żerowania.

 – W szkodach łowieckich najdroższe bywa opóźnienie. Jeśli informacja o siewie kukurydzy albo pierwszych śladach żerowania trafia do koła od razu, można zaplanować dyżury, wzmocnić zabezpieczenia i skierować aktywność myśliwych tam, gdzie ryzyko jest największe. Celem nie jest sama procedura odszkodowawcza, ale ograniczenie strat, zanim do nich dojdzie – mówi Wacław Matysek z Biura Prasowego PZŁ.

Jedna metoda nie wystarczy

Jak podkreśla PZŁ, najlepsze efekty przynosi łączenie różnych sposobów ochrony upraw. Na polach szczególnie narażonych na szkody pomocne mogą być m.in. pastuchy elektryczne, dyżury na polach, środki zapachowe, wizualne i akustyczne oraz odpowiednie planowanie działań odstraszających.

Istotna jest także regularność. Dzikie zwierzęta szybko przyzwyczajają się do stałych bodźców, dlatego pojedynczy odstraszacz pozostawiony bez kontroli rzadko zapewnia trwałą ochronę. Metody zabezpieczenia powinny być dostosowane do lokalnych warunków, rodzaju uprawy oraz presji zwierzyny.

Wspólny interes rolników i myśliwych

Polski model łowiectwa opiera się na lokalnej odpowiedzialności, znajomości terenu i społecznej pracy myśliwych. Koła łowieckie prowadzą gospodarkę łowiecką, uczestniczą w procedurach szacowania szkód oraz ponoszą finansowe konsekwencje strat wyrządzonych w uprawach przez zwierzęta łowne wskazane w przepisach.

Z tego powodu zarówno rolnikom, jak i myśliwym zależy na tym samym celu: ograniczeniu szkód, zanim do nich dojdzie.

 – Każde pole jest inne. Inaczej chroni się kukurydzę przy ścianie lasu, inaczej duży łan położony wśród innych upraw, inaczej plantację ziemniaków. Dlatego PZŁ zachęca, aby nie czekać na pierwsze straty. Kontakt z kołem przed siewem daje czas na wybór metod i rozłożenie działań między rolnika oraz myśliwych – dodaje Wacław Matysek.

Co rolnicy mogą zrobić przed siewem?

PZŁ rekomenduje, aby w okresie wiosennych siewów rolnicy jak najwcześniej przekazywali kołom łowieckim informacje o planowanym siewie kukurydzy lub sadzeniu ziemniaków. Szczególną uwagę warto zwrócić na pola położone przy lasach, zadrzewieniach i znanych trasach przemieszczania się zwierzyny.

Ważne jest również niezwłoczne zgłaszanie pierwszych śladów żerowania, stosowanie zabezpieczeń zanim zwierzyna zacznie regularnie odwiedzać pole oraz systematyczna kontrola ogrodzeń, pastuchów i innych metod ochrony.

Szkody w uprawach są realnym problemem gospodarczym i społecznym. Można je jednak ograniczać, jeśli działania są szybkie, lokalne i prowadzone we współpracy rolników z myśliwymi.

Źródło: PZŁ

9 komentarzy

  1. Ocena: 14

    Kloska radzi sadzenie drzew owocowych w lesie, aby niedźwiedzie i inna zwierzyna nie zapuszczały się na pola uprawne. Kartoflisko w samym centrum polany skutecznie zatrzymało by dziki, a kurniki w dziuplach niskopiennych lisy.

  2. Niech się rolnicy dwa razy zastanowią czy warto ryzykować bycie pomylonym z dzikiem.

    • Operator maszyn CNC
      Ocena: -3

      Yyy widać że myślenie masz jak Twoja idolka … ta od ręcznych rakiet bo karabiny maszynowe to produkują już maszyny.

  3. Ocena: 8

    PZŁ to mafia. Chorzy na umyśle ludzie. Mam nadzieję, że doczekam dnia w którym będą polowania, ale na członków PZŁ.

  4. Ocena: 5

    Dzika tak się nie boję jak spotkanego myśliwego w lesie.
    Zwykły spacer staje się wyzwaniem, bo w okolicach Abramowa strzały słychać o różnych godzinach, las ambonami stoi i koleinami po terenówkach.
    Ot, brak gospodarza.

    • Ocena: -4

      Widocznie swoją aparycją i zachowaniem wtapiasz się w stado dzików, a boisz się myśliwych, czyli swój swojego nie rusza.

  5. Ocena: 4

    „Blisko dwa miliony – tyle dzików uśmierciliśmy w Polsce przez ostatnich siedem lat. Na odstrzały sanitarne tych zwierząt, mające na celu walkę z wirusem ASF, przeznaczono od 2019 roku prawie 626 milionów złotych. Zdaniem naukowców pieniądze te wydano bez sensu, a masowe odstrzały, choć odbywają się w lesie, stwarzają nowe problemy w centrach miast.”
    A ASF jak był tak jest.
    Ciekawe ile kosztowało by wynalezienie szczepionki?

  6. Ocena: 1

    Polscy Ghostbustersi ratują uprawy by piwo służyło. PZŁ – Pan Zwierzyniec Łyknie. PCS – Po Co Strzelać.

Dodaj komentarz