Myślał, że bierze udział w policyjnej akcji. Ksiądz dał oszustom dostęp do konta, gdzie było 350 tysięcy złotych
16:00 28-07-2022 | Autor: redakcja
Policjanci prowadzą postępowanie w sprawie oszustwa, którego ofiarą padł ksiądz z jednej z parafii w powiecie łukowskim. Kilka dni temu duchowny poinformował mundurowych, że skontaktował się z nim policjant z wydziału śledczego, który powiedział mu o akcji wymierzonej w oszustów wyłudzających pieniądze z banków. W oszustwa te mieli być zaangażowani lokalni bankowcy.
Chcąc uwiarygodnić swoje działania, rzekomy policjant poprosił księdza o połączenie telefoniczne z numerem 997, gdzie miała być potwierdzona jego tożsamość. Prawdopodobnie oszuści „przechwycili” połączenie telefoniczne z aparatu księdza i już inny rozmówca poinformował duchownego, że policjant który z nim wcześniej rozmawiał jest wyższym funkcjonariuszem wydziału śledczego w Lublinie.
Po chwili „wyższy śledczy” poinstruował księdza o konieczności ustanowienia dostępu internetowego do kont bankowych. Oszust przekonał duchownego o swoich szczerych intencjach. Zmanipulowany przez oszusta kapłan pojechał do placówek bankowych, gdzie poprzez dodanie wskazanego przez oszustów numeru telefonu do jego bankowości, ustanowił internetowy dostęp do jego kont bankowych. Nie trudno się domyślić, że to już wtedy przestępcy „przejęli” konta, na których było bisko 350 tysięcy złotych.
Oszust cały czas zapewniał, że za chwilę się z nim skontaktuje się i dopełnią wszystkich formalności. Dziękował mu za pomoc w rozpracowaniu szajki i mówił, że teraz pieniądze są bezpieczne. Jednak po powrocie do plebani ksiądz nabrał podejrzeń i skontaktował się z łukowskimi policjantami, którzy potwierdzili jego przypuszczenia i podjęli natychmiastowe działania.
Zaangażowanie mundurowych umożliwiło „zablokowanie” kont bankowych i ochronienie znacznej części zgromadzonych tam środków. Niestety za nim ksiądz skontaktował się z policjantami oszuści wypłacili z jego konta prawie 40 tysięcy złotych.
(fot. pixabay.com)
To już było.
jeden oszust (sprzedający zbawienie) trafił na drugiego. szkoda jedynie ludzi, którzy zasilają to konto z 350 tysiącami…
A mnie nie szkoda, ani barana, ani owieczek.
Łatwo przyszło
Łatwo poszło
Łatwo przyszło łatwo poszło.
Jakoś mi nie szkoda,. Ani ksiądza, ani naiwnych darczyńców.
Piszę bo jeszcze można. Lada moment za przytaczanie faktów o katolikach, będą wsadzać do więzienia.
I bardzo dobrze pierwszy pójdziesz siedzieć.
A może mnie tylko przeniosą do innej parafii!? Pedofilii w sutannach przenoszą. Tylko czy starczy tych innych parafii, tyle już zajętych.
Jak można źle życzyć bliźniemu?
„Myślał, że bierze udział w policyjnej akcji”. Raczej wierzył, że bierze udział w policyjnej akcji???
„Chcąc uwiarygodnić swoje działania, rzekomy policjant poprosił księdza o połączenie telefoniczne z numerem 997, gdzie miała być potwierdzona jego tożsamość. Prawdopodobnie oszuści „przechwycili” połączenie telefoniczne z aparatu księdza i już inny rozmówca poinformował duchownego, że policjant który z nim wcześniej rozmawiał jest wyższym funkcjonariuszem wydziału śledczego w Lublinie”. Trata, ta, ta, przechwycili… Pewnie dzwonił bez rozłączania się???
„Nie trudno się domyślić, że to już wtedy przestępcy „przejęli” konta, na których było bisko 350 tysięcy złotych”. Nietrudno się domyślić…
Na biednego nie trafiło
A wystarczyło chodzić do kościoła 🙂
Tyle razy księża ostrzegali przed oszustami.
Ale zaraz… przecież to ksiądz… !
Hmmm… czyżby potwierdzenie, że nie zawsze księża wiedzą co mówią i co robią? 🙂
oni bardzo dobrze wiedzą co mówią i robią. mówią jedno i robią drugie – świadomie. później się szatanem tłumaczą.
Mistrzostwo to zrobić czarnego na wnuczka ?
A taki był mondry, wykształcony…
Nooo… pięć lat uczyli go jak rąbać naiwniaków… chyba był odporny na wiedzę.